Wycieczka FKK do Chorwacji - część 1

03 Luty 2012 Czas podróży: z 01 Lipiec 2011 na 19 Lipiec 2011
Reputacja: +18.5
Dodaj jako przyjaciela
Napisać list

OSTRZEŻ ENIE! Ten materiał mó wi o naturyzmie / nudyzmie. Wbrew opinii wielu „ekspertó w”, naturyzm/nudyzm to po prostu zdrowe, aktywne rodzinne wakacje dla osó b zdrowych psychicznie, aktywnych fizycznie i inteligentnych. Nudyzm nie ma nic wspó lnego ani z pornografią , ani z erotyką . Poza tym nie ma to nic wspó lnego z podglą daniem, ekshibicjonizmem, homoseksualizmem, seksem grupowym, pedofilią i innymi perwersjami seksualnymi. Po prostu wszyscy rodzimy się bez ubrania, wię c dla normalnego czł owieka nagie ciał o samo w sobie nie jest obiektem seksualnym, a nagoś ć jest najbardziej naturalnym stanem ciał a. W zwią zku z tym uprzejmie proszę : jeś li jesteś mił oś nikiem truskawek, nie powinieneś czytać tego artykuł u: nie ma tu nic, co mogł oby Cię zainteresować . Ró wnież wielka proś ba do tych, któ rzy „nie są tak wychowani”, a takż e do fanatykó w religijnych, purytan, ró ż nych mił oś nikó w moralnoś ci i innych „mistrzó w moralnoś ci” - nie czytaj tego materiał u i nie zostawiaj tutaj swoich komentarzy - wszelkie moralizatorskie, moralizatorskie, a takż e obsceniczne komentarze bę dą bezlitoś nie usuwane! NIE ZAPRASZAMY TU. Co do reszty - zapraszamy do artykuł u. TROCHĘ O SOBIE Sam nie jestem „ideologicznym naturystą ” i nie chcę nikogo „woł ywać i podburzać ”. Jednak w swoim ż yciu wyznaję zasadę - nosić ubranie tylko tam, gdzie jest to konieczne ze wzglę dó w higienicznych lub moralno-etycznych i w miarę moż liwoś ci być bez niej tam, gdzie jest to dozwolone. Ogó lnie uważ am, ż e najlepszym kostiumem ką pielowym jest jego cał kowity brak. Dlatego od wielu lat wolę opalać się i pł ywać wył ą cznie na plaż y dla nudystó w (zwł aszcza, ż e ​ ​ nie muszę do niej daleko jechać – obok mojego domu jest Serebryany Bor – godzina leniwej jazdy na rowerze). Z tego samego powodu, bę dą c na wakacjach w innych miastach i krajach, zawsze staram się znaleź ć plaż e, na któ rych przebywanie w „naturalnej” formie nie jest zabronione. A jechać do prawdziwego kurortu FKK (nie lubię sł owa „nudyzm”, wię c dalej wolę uż ywać niemieckiego skró tu „FKK” - Frei Kö rper Kultur) - to był o moje stare marzenie. Spę dź dwa tygodnie w przyjemnym relaksie, w dobrym towarzystwie, nie obcią ż ają c się zbę dnymi konwenansami w postaci domkó w plaż owych, cią gł ego ubierania się i mokrych szmat na ciele - co moż e być lepszego? Dlatego zdecydowano się pojechać do Chorwacji – europejskiego centrum kibicó w FKK. Postanowiono pojechać autem, aby zabrać wszystko, co potrzebne do dobrego wypoczynku, a takż e odwiedzić kilka oś rodkó w FKK na raz i, jeś li to moż liwe, mieć czas, aby w niektó rych z nich zamieszkać przez jakiś czas. Jednak najpierw najważ niejsze. CZYM JEST OŚ RODEK FKK? Chorwacja, jeś li ktoś nie wie, od dawna uważ ana jest za ulubione miejsce dla fanó w wakacji FKK. W tym kraju od wielu lat najwię ksze i najbardziej znane kurorty FKK w Europie przyjmują goś ci z cał ego ś wiata - Koversada (g. Vrsar), Solaris (Porec) i Valalta (Rovinj). Opró cz tego istnieje ró wnież ogromna liczba mniejszych i mniej znanych kurortó w FKK, kempingó w FKK i tylko plaż FKK. Z reguł y zwykł y oś rodek FKK znajduje się w pewnej odległ oś ci od osiedli. Zaraz za szlabanem i bramą wjazdową zaczyna się doś ć dł uga droga, ogrodzona pł otem. W ten sposó b zorganizowane są wszystkie chorwackie kurorty FKK, któ re odwiedziliś my: najwyraź niej zrobiono to, aby natychmiast wyeliminować „lewicowych” ludzi, któ rzy pró bują się tutaj przebić , aby zaspokoić swoje niezdrowe pragnienia. Na koń cu drogi znajduje się znak oznaczają cy „zostawcie swoje ubrania, każ dy, kto tu wejdzie” (a takż e kamery i niezdrowe skł onnoś ci): dalej jest strefa NU. Surowo zabrania się przebywania w ubraniu, podglą dania i fotografowania. Patrzą c w przyszł oś ć , powiem, ż e nadal moż esz robić zdję cia, ale bą dź ostroż ny - aby w miarę moż liwoś ci inni wczasowicze nie znaleź li się w kadrze - nie każ dy chce się pó ź niej popisywać na stronach dla zboczeń có w. I oczywiś cie, jeś li któ ryś z urlopowiczó w poprosi Cię o zaprzestanie strzelania, lepiej nie konfliktować i przestać . Wszystkie trzy chorwackie kurorty FKK, któ re udał o nam się odwiedzić , to nie tylko kemping, plaż a czy hotel - to ogromny park: kilka hektaró w terytorium, ogrodzone przed wzrokiem ciekawskich i „pozostawionych” ludzi z naturalnymi i sztucznymi barierami. Wiele plaż , ogromna iloś ć boisk sportowych, kawiarni i baró w, dodatkowo alejki, zielone ł ą ki, tereny leś ne, klomby, place zabaw. Są też bungalowy, mieszkania wielopokojowe, domy dla 2…3 rodzin, a takż e tylko miejsca do postawienia namiotu lub kampera. I po cał ym tym rozległ ym terenie chodzą , opalają się i pł ywają , jeż dż ą na rowerach i wrotkach, uprawiają sport: grają w siatkó wkę i badmintona, w golfa i petanque, szachy i domino, siedzą tylko na ł awkach i leż akach, setki nagich ludzie czytają i rozmawiają - obu pł ci, ró ż nej budowy i w ró ż nym wieku. Zasady ubioru na terytorium są ś ciś le przestrzegane, jedyną odzież ą jest jej cał kowity brak. . Osoby w ką pieló wkach, strojach ką pielowych lub innej odzież y moż na po prostu grzecznie poprosić o rozebranie się lub opuszczenie oś rodka, aby nie wprawiać innych w zakł opotanie. Tylko personel obsł ugi nosi tu ubrania: ich praca jest taka, ż e ​ ​ od razu moż na ich odró ż nić po mundurach. Jeś li spotkasz któ regoś z wczasowiczó w w ubraniu, to najprawdopodobniej spotkasz go dopiero wieczorem na drodze prowadzą cej do gł ó wnej bramy (co oznacza, ż e ​ ​ osoba bę dzie spę dzać czas w mieś cie) lub na ś cież ce prowadzą cej do sklep lub jadalnia. Oś rodek ma zwykle jeden lub wię cej sklepó w i jadalnię , w któ rej wczasowicze jedzą ś niadania i kolacje. A to jedyne miejsca, w któ rych zdecydowanie trzeba się ubrać . W innych przypadkach dozwolony jest zwykle tylko stró j sportowy, ale tylko na terenach sportowych, co jest w zasadzie zrozumiał e – gra w pił kę noż ną czy siatkó wkę nago jest po prostu niebezpieczna. W każ dym razie tak jest zwyczajowo w Koversad i Solaris. Sł yszał em, ż e we francuskim „Cap d'Ag” wejś cie do sklepu bez ubrań jest dozwolone, a w „Hedonism”, na Jamajce brak ubrań jest dozwolony w jadalni, ale mnie tam nie był o – nie mogę też potwierdzić ani zaprzeczyć . Po drogach oś rodka moż na jeź dzić samochodem, ale nie wszę dzie, a prę dkoś ć jest ograniczona - na gł ó wnej drodze - nie wię cej niż.20 km/h, na pozostał ych (gdzie moż na jeź dzić jeszcze samochodami) - nie wię cej niż.10. Ponadto obowią zują ś cisł e ograniczenia w korzystaniu z samochodó w na terenie: od 22.00 do 08.00 zabrania się nie tylko prowadzenia samochodu, ale nawet uruchamiania silnika. Kró tko mó wią c, zwykł y domek wakacyjny, ale z dress codem: dress code - NUDE. I ostatnio pojawił a się jeszcze jedna zasada: aby unikną ć rozpusty i zwią zanych z nią ekscesó w, chorwackie kurorty FKK NIE PRZYJMUJĄ samotnych goś ci - tylko rodziny z dzieć mi lub tylko pary M+F. OPŁ ATY NA DRODZE. Ostateczna i nieodwoł alna decyzja o wyprawie zapadł a zimą , a przygotowania do drogi rozpoczę ł y się już wtedy. Przede wszystkim zarezerwowano miejsca w dwó ch oś rodkach: Solaris (na pierwszy tydzień ) i Koversada (na drugi tydzień ). Na drodze jednokierunkowej (okoł o 3000 km. ) ma spę dzić okoł o trzech dni. Trasa przebiegał a przez Rosję , Ukrainę , Wę gry i oczywiś cie Chorwację (Naszym celem jest pó ł wysep Istria, poł oż ony na zachodnim wybrzeż u kraju). Ze wszystkich powyż szych krajó w do strefy Schengen należ ą tylko Wę gry, wię c aby przez nie podró ż ować , trzeba mieć w paszporcie wizę Schengen. Wizy wydawane był y za poś rednictwem touroperatora – tak jest ł atwiej. Ponieważ wjazd do strefy Schengen był dwukrotny (droga „tam” przez Wę gry i „z powrotem” przez Wę gry), to wizy zamawiano dwukrotnie: są znacznie tań sze niż te wielokrotnego uż ytku. Jednak, jak nam pó ź niej powiedziano, ambasada wę gierska zawsze był a w bał aganie z dokumentami, a „ambasadorzy” mogli coś pomieszać . Tak się dla nas wyszł o: Swietł ana dostał a wizę wjazdową (tak jak powinna), a ja wizę wielokrotnego wjazdu. Innymi sł owy, za te same pienią dze dali mi „droż szy produkt”. Wydawał oby się , ż e moż na się tylko radować , ale nie: w drodze powrotnej zagrał o nam to okrutny ż art (ale o tym pó ź niej). Dlatego gorą co radzę wszystkim podró ż nikom szosowym: przed wyjazdem sprawdź wszystko dokł adnie. Co jeszcze jest potrzebne? Aby jeź dzić na Wę grzech, potrzebujesz mię dzynarodowego prawa jazdy (dalej IDL). IDL to mał a ksią ż eczka, któ ra w rzeczywistoś ci jest tł umaczeniem Twojego prawa jazdy na gł ó wne ję zyki (jest angielski, niemiecki, chiń ski, wydaje się arabski i kilka innych). Sam IDL nie jest samodzielnym dokumentem i nie jest waż ny bez prawa jazdy, ale musisz go mieć przy sobie, aby podró ż ować po Europie. Biuro podró ż y, któ re się z nami zajmował o, dosł ownie powiedział o na ten temat: „Przez cał ą podró ż moż esz nigdy nie zostać poproszony o IDL. Ale jeś li natkniesz się na szkodliwego wę gierskiego policjanta drogó wki, a nawet rano pokł ó cił eś się z ż oną , a poza tym, jeś li nie daj Boż e, podczas wę gierskiego powstania 1956 r. sowiecki czoł g zmiaż dż ył jego dziadka… Moż esz latać w cał oś ci - aż do wycofania prawa jazdy i samochodu ewakuacyjnego na skonfiskowaną parcelę . Patrzą c w przyszł oś ć , powiem, ż e przez cał ą podró ż nawet nie wycią gał em mojego IDP z torby: nigdy go nie pytali. IDP wydawane jest w niektó rych wydział ach policji drogowej (w Moskwie są dwa: dla mieszkań có w pó ł nocy i poł udnia - wspó ł rzę dne moż na znaleź ć w Internecie). Aby się zarejestrować , wystarczy przyjś ć do wydział u policji drogowej ze wszystkimi dokumentami kierowcy - wszystko zostanie tam wyjaś nione. Wyglą da na to, ż e kosztuje 1000 rubli. Zajmie to nie wię cej niż dwie godziny (znowu zależ y to od kolejek - prawdopodobnie bliż ej sezonu wakacyjnego bę dzie wię cej osó b). Wię c. Hotele są pł atne, wizy umieszczane są w zagranicznych paszportach, jest IDP. Teraz wyposaż amy samochó d. Oto lista tego, co musieliś my ze sobą zabrać : - Dwie walizki (torby) z rzeczami - moje rzeczy i rzeczy Swietł any; - Akcesoria pł ywackie (2 pary pł etw, 2 maski i fajki, 2 pianki); - Rolki; - Duż y namiot dla czterech osó b (jest nas dwó ch, ale jesteś my duż ymi ludź mi). To znaczy spę dzić noc w drodze, jeś li nie ma hotelu; - Materac dmuchany (w stanie roboczym 2200x2500) - w zależ noś ci od rozmiaru namiotu. Na nim moż esz spać w namiocie i pł ywać w morzu; - Nadmuchiwane poduszki do spania w namiocie na dmuchanym materacu (no to drobiazg); - ś piwory (2 szt). ) - jaka pogoda bę dzie w drodze - nikt nie przewidzi; - Minimalny zestaw narzę dzi w przypadku naprawy samochodu na drodze (dzię ki Bogu nie był przydatny); - Pł yny technologiczne (paliwa i smary) do samochodó w i roweró w: olej do uzupeł niania (1 l), pł yn chł odzą cy (1 l. ), pł yn hamulcowy (0.5 l. ), pł yn do spryskiwaczy (5 l. ), smar typu smar (0.5 l. ) l. ), smar do ł ań cuchó w rowerowych (200 ml); - Rowery (2 szt. ); - Zestaw narzę dzi do montaż u i naprawy roweró w. Wszystko to musiał o być umieszczone w samochodzie NISSAN NOTE - zrozumie każ dy, kto wyobraż a sobie wielkoś ć tego auta, a zwł aszcza jego bagaż nika. Co dziwne, ale wszystko (opró cz roweró w oczywiś cie) wpadł o do mojego mał ego bagaż nika, chociaż pakują c musiał em trochę „pobawić się w Tetrisa”, ł ą czą c go z ró ż nymi opcjami noclegowymi. Rowery pierwotnie planowano umieś cić na bagaż niku dachowym samochodu. Do tego zadania zakupiono i zamontowano na dachu poprzeczki ł ukowe (szukał em specjalnie opł ywowych ł ukó w aerodynamicznych) oraz uchwyty do przewoż enia roweró w na dachu. Jednak po pewnych eksperymentach, konsultacjach „doś wiadczonych autocyklistó w” i jazdach pró bnych na ró ż ne dystanse postanowiono umieś cić rowery w salonie. I nie chodzi tu o to, ż e zabrakł o zaufania do tego sposobu transportu: same uchwyty są znakomite – oba rowery mocuje się bardzo pewnie – bez zwijania, stukania i kiwania. Mimo to nie chciał em wozić ich na dachu samochodu przez prawie 3000 kilometró w - szum wiatru w szprychach, opó r powietrza i w efekcie zwię kszony przebieg gazu. Dodatkowo producent bagaż nika nie zaleca jazdy z rowerami na dachu z prę dkoś cią wię kszą niż.130 km/h. Ponadto - pył drogowy, opady i inne zanieczyszczenia. W zwią zku z wszystkimi powyż szymi argumentami doszliś my do wniosku, ż e ten sposó b transportu (na dachu) jest bardziej odpowiedni na stosunkowo kró tkie odległ oś ci - do 1000 km. Powstał o zadanie - jak umieś cić rowery w aucie? Musiał em je dokł adnie zdemontować : zdemontowano koł a, bł otniki, siodeł ka, pedał y, lusterka i ś wiatł a. Z roweró w był y tylko ramy z przednimi widelcami. Udał o się je postawić na rozkł adanej tylnej kanapie (ponieważ jeź dził y tylko 2 osoby, tylne siedzenia nie był y potrzebne). Aby zapobiec uszkodzeniu tapicerki wnę trza i samych roweró w, został y one wył oż one pianką , przewinię te folią i taś mą foliową , a wszystkie ostre rogi owinię to szmatami. Koł a i bł otniki umieszczono na stoją co, na podł odze za oparciami przednich siedzeń . Każ dy drobiazg był upchnię ty w wolne dziury mię dzy gł ó wnym ł adunkiem. Mimo to postanowił em nie usuwać ł ukó w bagaż owych zainstalowanych na dachu – jak się pó ź niej okazał o, był a to sł uszna decyzja. Oczywiś cie moż na był o też zabrać ze sobą stojaki na rowery – mogł yby leż eć w salonie, a potem przydał yby się podczas kró tkiej przeprowadzki z jednego oś rodka do drugiego. Wł aś ciwie planowano też zakup mał ej pontonu specjalnie na ten wyjazd, ale pewne trudnoś ci finansowe (na wiosnę musiał em zapł acić przyzwoitą kwotę za naprawę motocykla, ale to zupeł nie inna historia) nie pozwolił y na to . No dobrze - tak czy inaczej myś lę , ż e w ż aden sposó b by nie zmieś cił się w aucie, a ogromny dmuchany materac cał kowicie go zastą pił . Znajomi i koledzy doradzali mi zakup nawigatora GPS: „Bez niego zgubisz się , szczegó lnie na Ukrainie”. Ale z drugiej strony - sytuacja finansowa nie pozwalał a na takie wydatki, jednak, jak pokazał dalszy rozwó j wydarzeń , poradziliś my sobie bez tego: wystarczył atlas europejskich autostrad (cena - 200 rubli). To jak wszystko. Start zaplanowano na pią tek wieczorem prosto z pracy. DROGA. Po spotkaniu ze Swietł aną wieczorem po pracy wyruszyliś my. Wyjechaliś my z Moskwy szosą kijowską , mają c nadzieję , ż e wieczorem spę dzimy noc tam, gdzie dopadnie nas zachó d sł oń ca. W sobotę do poł udnia planowano przekroczyć granicę rosyjsko-ukraiń ską , a przez resztę soboty przejechać przez wię kszoś ć Ukrainy. Nastę pnie spę dziwszy noc z soboty na niedzielę gdzieś w okolicach Lwowa, do niedzieli w poł udnie wjeż dż amy na Wę gry. Jeszcze jedną noc, z niedzieli na poniedział ek, spę dzamy na jego zachodniej granicy, po czym w poniedział ek w ś rodku dnia wchodzimy do pensjonatu Solaris. Jak zawsze: „Na papierze był o gł adko, ale zapomnieli o wą wozach”. Pierwszą rzeczą , któ ra dostosował a nasze plany, był y w pią tek korki w Moskwie: wyjazd z miasta dopiero okoł o 21.00, przez dł ugi czas wlekliś my się po kijowskiej autostradzie z prę dkoś cią nie wię kszą niż.20 km / h. Wraz z zachodem sł oń ca ruch uliczny oż ywił się i w koń cu udał o mi się pokonać pierwsze sto kilometró w od Moskwy. Nie lubię podró ż ować nocą , wię c tego dnia nie jechaliś my daleko - okoł o pierwszej w nocy musieliś my zatrzymać się w hotelu pod Kał ugą . Nocleg w hotelu kosztował nas okoł o 2200 rubli za dwoje - cał kiem do przyję cia. Hotel nie był najlepszy, ale cał kiem czysty, poza tym toaleta i prysznic był y w pokoju, a nie na koń cu korytarza. Nastę pnego dnia, w sobotę , po pobudce okoł o 7 rano, ruszyliś my w dalszą drogę . Rano postanowiono nie marnować czasu na ś niadanie, tylko zjeś ć gdzieś w drodze. Droga w kierunku Kijowa jest normalna i bardzo pouczają ca: cał y czas nigdy nie patrzyliś my na mapę - wszę dzie są napisy „Kijó w – tam, Kijó w – tu”, wię c nie trzeba był o się gubić . Do granicy z Rosją dojechaliś my po poł udniu (okoł o 14.00) a potem na chwilę wstaliś my - kolejka do przekroczenia granicy cią gnę ł a się co najmniej 2 kilometry. Jednak sł oń ce zachodził o i stał o się jasne, ż e tego dnia nie dojedziemy do Kijowa. Musiał em spę dzić noc w hotelu, okoł o 200 km przed dotarciem do stolicy Ukrainy. Rano padał deszcz, ale ruszają c na zachó d, okoł o 10 rano, udał o nam się z niego uciec i wejś ć w sł oneczną strefę pogody. Przez cał ą niedzielę jechaliś my przez Ukrainę . Tak - na mapie wydawał mi się znacznie mniejszy. Planują c podró ż , zał oż yliś my zwiedzanie gł ó wnych zabytkó w miasta Kijowa. Ale ż ycie samo się dostosował o – oczywiś cie nie był o na to czasu – szybko przejechaliś my przez miasto. Ponieważ nie mieliś my dokł adnej mapy Kijowa, musieliś my trochę pospacerować po ulicach w poszukiwaniu drogi do Lwowa. W drodze z miasta zatrzymali nas funkcjonariusze GAI - wł aś nie sprawdzali dokumenty. Jednocześ nie byli bardzo przyjaź ni i uś miechnię ci. Ż yczymy Wam szczę ś liwej podró ż y, pozostawiają c po sobie bardzo przyjemne wraż enie. Co jeszcze cieszy na ukraiń skich drogach, ż e wszę dzie jest ostrzeż enie, ż e na torze dział a kontrola wideo. Wyjeż dż ają c ze stolicy kierowaliś my się w stronę Lwowa, ale potem popeł nił em bł ą d, decydują c się na skró cenie trasy: droga do Lwowa na mapie wydał a mi się zbyt dł uga i postanowił em skró cić drogi drugorzę dne: Ż ytomierz - Chmielnicki - Tarnopol. Wszystkim autopodró ż ują cym nigdy tego nie ró b, nawet jeś li gł ó wna droga wyglą da na dł uż szą na mapie. Na mapie wszystkie drogi są pokazane bardzo warunkowo. Dlatego też , nawet jeś li droga drugorzę dna wydaje się kró tsza, to pamię tajmy, ż e ż adne zakrę ty nigdy nie są na niej zaznaczone - i w przeciwień stwie do dró g gł ó wnych, któ re starają się kł aś ć jak najbardziej prosto, obrywają c wzniesienia i wypeł niają c wą wozy, droga drugorzę dna drogi są uł oż one w taki sposó b, ż e każ dy kopiec i każ dy omija zagł ę bienie terenu w najbardziej niesamowitych zygzakach. Ostatecznie wię c ś cież ka wzdł uż drogi drugorzę dnej bę dzie znacznie dł uż sza. Có ż , jakoś ć zasię gu na gł ó wnych i drugorzę dnych autostradach jest oczywiś cie nieporó wnywalna. W wyniku mojej bł ę dnej decyzji przetoczono wiele dodatkowych kilometró w i zmarnował em mnó stwo czasu. . A odcinek Tarnopol-Stryi (nieco ponad 200 km) trzeba był o przejechać ze ś rednią prę dkoś cią.30 km/h – nie doś ć , ż e trasa przebiegał a przez jaką ś przeł ę cz, to jakoś ć drogi był a taka, ż e ​ ​ nawet ogromne cię ż aró wki starał y się jeź dzić z najwyż szą ostroż noś cią . A ja ze swoim „typowym sportowym” zawieszeniem jechał em i myś lał em – „wszystko, nastę pny wybó j na drodze bę dzie ostatnim dla naszego auta”. Jednak nic - samochó d ocalał , ale moje ciał o nie wytrzymał o: wieczorem, mię dzy Stryjem a Uż horodem, był o doszczę tnie upieczone i raż ą co ł amią c przepisy, zaczepili miejscowi policjanci (przypadkowo zjeż dż ają c z solidnej linii znakowania). ). Po dł ugich rozmowach i marudzeniach z mojej strony puszczą mnie (oczywiś cie nie za darmo - za ł apó wkę ). Co ciekawe: po otrzymaniu pienię dzy „za kasą ” straż nicy drogowi natychmiast zmienili swó j gniew na mił osierdzie i uprzejmie ostrzegli, ż e czeka nas wię cej stanowisk, zdecydowanie odradzali chodzenie dalej w tak zepsutym stanie, ale spę dzenie nocy w hotelu. Dali mi nawet adres hotelu. Kolejna noc minę ł a na ziemi ukraiń skiej. Hotel straszny - "wygody" na koń cu korytarza, niezbyt czysto i bardzo zimno: pogoda się zmienił a - zrobił o się bardzo zimno, a teren już zaczynał być gó rzysty, ze wszystkimi tego konsekwencjami - duż a wilgotnoś ć , wiatr, mgł a. A deszcz znó w nas dopadł . Tu przydał y się ś piwory - gdyby nie zabrali ich ze sobą , to cał kiem moż liwe, ż e rano wyniesiono z pokoju dwa niebieskie zwł oki. Do granicy ukraiń sko-wę gierskiej dotarli dopiero w poniedział ek do poł udnia. Oczekiwanie był o dł ugie, ale nie to samo, co na granicy rosyjsko-ukraiń skiej: zamiast pię ciu godzin był o to tylko dwie i pó ł . Wę gierska droga szczerze zadowolona - doskonał y tor z gł adkim asfaltem. I wkró tce pojechaliś my na autostradę nad Balatonem - znakomitą szeroką autostradę , któ ra biegnie przez cał y kraj. Prę dkoś ć na nim jest generalnie nieograniczona - z samochodu moż na wycisną ć wszystko, co jest w stanie: droga jest idealnie pł aska i widać ją na kilka kilometró w do przodu. Na jezdni są tylko dwa pasy w każ dym kierunku, ale szerokoś ć pasó w jest bardzo duż a – znacznie wię cej niż standardowe trzy metry. Brak osiedli po drodze, brak skrzyż owań i sygnalizacji ś wietlnej - wszystkie skrzyż owania z innymi drogami - na mostach i pod mostami. Są nawet mosty dla dzikich zwierzą t: nad drogą przechodzi most, na któ rym zasadzony jest las - rosną krzewy i drzewa: aby mieszkań cy lasu mogli przejś ć przez drogę wzdł uż „leś nego mostu”. Zjazdy z drogi na kierunki drugorzę dne są oznaczone znakami do 3 kilometró w. Ponieważ na drogach ekspresowych obowią zuje zakaz zatrzymywania się i parkowania, wzdł uż drogi znajduje się wiele specjalnych miejsc rekreacyjnych. Wyjś cia do tych miejsc są ró wnież oznaczone odpowiednim znakiem i ró wnież.3 km od począ tku odnogi. Na tych „wyspach odpoczynku” znajdują się parkingi dla samochodó w (oddzielnie dla samochodó w i osobno dla autobusó w i duż ych cię ż aró wek). Są też stoł y i ł awki, a takż e „domy sanitarne”, w któ rych znajduje się toaleta, umywalki z mydł em, a nawet prysznic. Jest też miejsce, w któ rym moż na rozbić namiot. Odnoś nie pytań typu „na czyj koszt jest ten bankiet? ”. Na autostradzie musisz kupić mapę drogową na najbliż szej stacji benzynowej. Są ró ż ne - przez miesią c, tydzień lub kilka dni. Kupiliś my najtań szy - na trzy dni jego cena wydaje się wynosić.8 euro. Rozumie się , ż e kupują c tę ​ ​ kartę , moż esz korzystać z autostrady ze wszystkimi jej „zastosowaniami”. W zasadzie nikt nie zmusza Cię do zakupu, ale jak nam powiedziano, lokalna policja drogowa ma prawo zatrzymać samochó d i sprawdzić , czy masz kartę . Mogą to ró wnież sprawdzić na granicy. Chociaż przez cał y czas podró ż y nikt tego nie sprawdził . W stolicy kraju - Budapeszcie musiał em trochę zabł ą dzić . Ale jadą c 2 lub 3 razy w jedno miejsce, omył kowo koł ują c do miasta Szekesfehervar, w koń cu znaleź liś my zjazd na autostradę i wieczorem przekroczyliś my granicę mię dzy Wę grami a Chorwacją . Kontrolowanie tej granicy zaję ł o nam mniej wię cej tyle samo czasu, ile zaję ł o mi napisanie tego akapitu. Po prostu „cześ ć , do widzenia, jedź dalej”. Generalnie, jak pokazał a ta droga, im dalej od Ojczyzny, tym kró tsza jest procedura przekraczania granicy. Idziemy wię c dalej na zachó d - tam, gdzie droga opierał a się o horyzont, sł oń ce szybko zachodził o, a my staraliś my się je dogonić . . Ostatnie kilometry przejechaliś my już pó ź no w nocy, wył ą cznie na adrenalinie: na nic nie był o sił y. Pamię tam tylko niekoń czą ce się kilometry gó rskich dró g, kamienie w reflektorach, wyprzedzają ce nas samochody, punkty kontrolne z szlabanami, gdzie obcią ż ano nas za przejazd kolejnego odcinka drogi, oraz tunele, tunele… Na koń cu naszej podró ż y - miasto Porec, dotarliś my okoł o 3 nad ranem. Pozostał o tylko znaleź ć oś rodek Solaris FKK. Zaczę li wypytywać . Jasne - o 3 nad ranem nie ma już tak wielu przechodnió w, a ci nieliczni, któ rzy jeszcze wł ó czą się po ulicach, z reguł y są w takim stanie, ż e nie potrafią sensownie wskazać drogi. W koń cu udał o nam się dowiedzieć , ż e Solaris nie znajduje się w samym mieś cie, ale bliż ej wsi Novigrad i musimy się do niego udać jeszcze jakieś.15 km na pó ł noc. O 4 rano podjechaliś my pod barierę Solaris. Solaris. Straż nik Bramy, któ ry spotkał nas przy wejś ciu, był bardzo zaskoczony, widzą c dwó ch idiotó w, któ rzy przebyli 3000-kilometrową podró ż mał ym samochodem. Po sprawdzeniu naszych voucheró w powiedział , ż e faktycznie czekają na nas rano i ż e o tej porze wjazd samochodem do oś rodka jest generalnie niemoż liwy. Ale w porzą dku, skoro już przyjechał eś i jesteś tak zmę czony, nie wyrzucaj cię . Jedź na najbliż szy parking, zaparkuj samochó d, nie jedź nigdzie indziej i nie hał asuj, ale po cichu wejdź do swojego mieszkania. Muszę powiedzieć , ż e nie mieliś my już ochoty jeź dzić i hał asować : mieliś my tylko sił ę , ż eby zaparkować samochó d i wczoł gać się do ł ó ż ka. Patrzą c trochę w przyszł oś ć , od razu powiem, ż e po postawieniu samochodu na parkingu przez nastę pny tydzień już go nie ruszał em - po takiej drodze w ogó le nie chciał em jeź dzić . Rano mogł em wreszcie zastanowić się , doką d przybyliś my. Nasz pierwszy poranek w Solarisie okazał się chł odny i deszczowy: do tego momentu, kierują c się na zachó d, zawsze udawał o nam się uciec przed deszczem, ale on i tak nas dogonił . Podczas gdy Swietł ana przy odgł osie kropli na parapecie oglą dał a swoje poranne sny, ja po cichu spakował em rower i wyruszył em na rekonesans. Nie chciał em jeź dzić w ciuchach – w deszczu by się mokro i szybko zamarzał bym, a bez tego też był oby zimno. Znalazł em alternatywę - poszedł em w piance - okazał się bardzo wygodny - najlepsza opcja na deszczową pogodę : mokro, ale nie zimno. W okoł o 40 minut objechał em i zbadał em cał y kurort i okolice oraz przestudiował em lokalną geografię . Na mapie tutaj - http://maps. Google. ru/? ll=45.287418. 13.587513&spn=0.016878. 0.045276&t=h&vpsrc=6&z=15 - Resort Solaris, jak wszystkie oś rodki FKK, poł oż ony jest w pewnej odległ oś ci od gł ó wnych osiedli. Do bramy wjazdowej prowadzi doś ć dł uga droga przez pola uprawne. Jak wszystkie tego typu kurorty, od pó ł nocy odgrodzony jest od obcych pł otem i lasem, od wschodu naturalnymi przeszkodami w postaci skał y, od poł udnia pł otem. W pó ł nocnej czę ś ci znajdują się domy, w któ rych mieszkają goś cie. Domy dwó ch typó w: Pierwszy typ - dwu- i trzypię trowe domy kilkupokojowe. Każ dy pokó j posiada wł asne wejś cie od ulicy, a po drugiej stronie znajdują się balkony. Drugi typ to drogie wille z kilkoma pokojami. Zaraz w pó ł nocnej czę ś ci znajduje się jadalnia, w któ rej serwowane są ś niadania i obiadokolacje. Z balkonu jadalni rozpoś ciera się wspaniał y widok na morze - to nie wię cej niż.50 metró w. Wł aś nie tam, w pó ł nocnej czę ś ci (w linii prostej od jadalni na pó ł nocny wschó d okoł o 300 metró w), przy szlabanie znajduje się sklep. Podobnie jak we wszystkich oś rodkach FKK, jadalnia i sklep to jedyne miejsca, w któ rych wymagana jest odzież . Co wię cej, jeś li ubrania w sklepie nadal mogą być bardzo warunkowe - wystarczy mieć pareo lub rę cznik wokó ł bioder (klatkę moż na odsł onić - jest to zasada zaró wno dla mę skiej, jak i ż eń skiej czę ś ci wczasowiczó w), potem na ś niadanie i kolację trzeba być „w peł nym stroju » - spodnie (spó dnica), koszula, buty. Resztę oś rodka zajmują namioty i kampery. Stworzono tu wszelkie warunki, aby ich mieszkań cy czuli się komfortowo: wszę dzie tam, gdzie są miejsca na namioty i kampery, z ziemi wystają specjalne szafki z gniazdkami i kranami. Dzię ki temu moż na się podł ą czyć i nie czuć się jak dziki turysta - bę dzie woda (choć tylko zimna) i prą d. Ponadto na cał ym terytorium rozsiane są „domy sanitarne i higieniczne”. W każ dym takim domu znajdują się toalety, umywalki, prysznice z zimną i ciepł ą wodą , a nawet specjalne umywalki do mycia naczyń . . Co ciekawe: choć te domy są zgodnie z oczekiwaniami podzielone na „mę ską ” i „ż eń ską ” poł owę , mał o kto przestrzega tych konwencji. Nie, oczywiś cie pary nie wchodzą do toalety, ale pary, a zwł aszcza rodziny z mał ymi dzieć mi, zwykle chodzą razem pod prysznic - jest fajniej. Ogó lnie jest fajnie - jeś li zmę czy Cię upał , moż esz wskoczyć pod prysznic, szybko zmyć pot i kurz, wyjś ć spod prysznica, tak po prostu, bez wycierania się rę cznikiem i kontynuować spacer . Fajnie jest też wieczorem wzią ć prysznic w pokoju, bez ubierania się , wyjś ć prosto na ulicę lub na balkon i powoli suszyć się pod ciepł ym poł udniowym wiatrem wieczoru. Generalnie tutaj już pierwszego dnia odzwyczajasz się od konwencji w postaci ubrań i rę cznikó w – klimat jest bardzo ciepł y, a jednocześ nie sł oń ce „nie jest zł e”, jak o tej samej porze roku w Turcji czy Egipcie. Plaż e są w wię kszoś ci kamieniste i kamieniste, wię c nie moż na obejś ć się bez kapci. Wzdł uż cał ego wybrzeż a znajdują się prysznice, w któ rych moż na zmyć só l morską (tutaj jednak woda jest tylko zimna). Na terenie znajduje się ró wnież basen - http://r4. fra07t16. C. duż a pamię ć podrę czna.googleapis.com/statyczny.panorama.com/photos/oryginał /27311847.jpg? redirect_counter=1&st=ts&ir=1 Tak – http://v7. pamię ć podrę czna5. C. duż a pamię ć podrę czna.googleapis.com/statyczny.panorama.com/photos/oryginał /41745803.jpg? redirect_counter=1 - wyglą da od strony morza. Przy basenie znajduje się ró wnież kawiarnia-bar. Chociaż moim zdaniem pł ywanie w basenie, gdy w pobliż u jest prawdziwe morze, jest jak perwersja. Poza kurortem, jak już wspomniał em, znajdują się tereny rolne - pola, sady i winnice. Za poł udniowym krań cem kurortu zaczyna się ś cież ka rowerowa: specjalna trasa spacerowo-rowerowa (okoł o 20 km) w kierunku Poreč a: spodoba się tym, któ rzy lubią spacery po nieutwardzonych drogach, pieszo lub na rowerze. Ś cież ka prowadzi gó rskimi i leś nymi ś cież kami, gdzie są wspaniał e podjazdy i zjazdy, któ re jednak na dobrym rowerze gó rskim są cał kiem do pokonania, są odcinki terenowe, są ś cież ki kamieniste, po prostu tereny nieutwardzone. Jest nawet bró d, któ ry jednak cał kiem moż liwe jest pokonanie na niskich biegach bez schodzenia z siodł a i bez moczenia stó p. Prawie cał a ś cież ka leż y w cieniu drzew. Podobał a mi się jazda na tej trasie rowerowej. Niestety dostał em tam przebity aparat, ale dobrze, ż e zabrał em ze sobą zapasowy. Wię c jeś li jedziesz do Chorwacji z rowerami, weź ze sobą kilka zapasowych kamer lub zestaw naprawczy, aby je naprawić . Ogó lnie rzecz biorą c, jechaliś my na rowerach z zapał em, zaró wno po samym Solaris, jak i poza nim, po wiejskich drogach wś ró d pó l i winnic. Nie znam cał ej Chorwacji, ale pó ł wysep Istria to ś wietne miejsce na przejaż dż ki rowerowe – są ś wietne miejsca, do któ rych moż na się dostać tylko rowerem. Przydał się nam ró wnież dmuchany materac - po napompowaniu go na brzegu zrobiliś my wiele godzin pł ywania w morzu: w pozycji roboczej jest ogromny, jak tratwa (2500x2200). Pł ywanie na nim to wielka przyjemnoś ć - moż na bujać się na falach godzinami, a jeś li robi się naprawdę gorą co, moż na od razu ochlapać wodą lub po prostu zjechać z niej do morza, a potem, po dostatecznym pł ywaniu, wspią ć się na ponownie „tratwa”. Od razu na materacu leż ał y zwykle nasze pł etwy i maski do nurkowania oraz podwodny aparat fotograficzny, aby moż na go był o ró wnież wykorzystać jako „nurkową bazę pł ywają cą ”: ​ ​ wolno pł ywać po materacu w morzu, patrzeć w dno, po obejrzeniu ciekawego obiektu na dnie nurkuj do niego, zró b zdję cie, a potem "wró ć do bazy" I odkryliś my dla siebie kolejną przyjemnoś ć zwią zaną z dmuchanym materacem: gdy zbliż a się godzina 14 i robi się szczegó lnie gorą co , moż na zejś ć na lą d, dostać poduszki powietrzne i uż ywać materaca jak ł ó ż ka. Czę sto tak robiliś my - leż eliś my tuż pod drzewami i spaliś my w cieniu 2. . . 3 godziny, przykryci duż ymi rę cznikami plaż owymi. Pię kno! Rano i wieczorem - posił ki w jadalni. Jadalnia, jak wspomniał em, to miejsce, w któ rym stró j Nude jest niedopuszczalny – na ś niadanie i kolację trzeba przyjś ć w peł nym stroju. Posił ki w systemie "All inclusive" - ​ ​ bufet. Ze szczegó lnie przyjemnych szczegó ł ó w chciał bym zauważ yć , ż e na obiad oferowane są nie tylko jedzenie, ale takż e woda i soki owocowe, a takż e wino (czerwone i biał e) i piwo. Patrzą c w przyszł oś ć , powiem, ż e w Koversad nie ma czegoś takiego - tam wieczorem wszystkie drinki są za opł atą . Generalnie, jak mó wią , „odpoczynek to nie praca”, wię c pierwszy tydzień miną ł jak jeden dzień . Nadszedł czas, aby opuś cić Solaris i przenieś ć się do innego resortu - w Koversad był kolejny tydzień . Generalnie począ tkowo do Koversady miał o się dostać rowerami: tam nie ma tak daleko - nie wię cej niż.35 km - dystans doś ć do pokonania na rowerze w 1.5. . . 2 godziny - okazał oby się kolejny przyjemny spacer. Nastę pnie planowano wró cić do Solarisa taksó wką i wyprzedzić samochó d. Ale ponieważ Svetlana nie jest zbyt dobra w kolarstwie, musiał a porzucić ten pomysł . Rowery został y czę ś ciowo rozebrane (zdję to tylko przednie koł a), przepakowane pianką , zwinię te folią i taś mą i uł oż one na dachu: tu przydał y się ł uki na dachu. Generalnie, jak wspomniał em wyż ej, moż na by zabrać ze sobą uchwyty rowerowe: pasował yby idealnie do samochodu, a potem nie trzeba by był o ich demontować , ż eby przenieś ć się z jednego oś rodka do drugiego. Tak czy inaczej. Zebrawszy się po 40 minutach, przenieś liś my się do Koversady, zatrzymują c się po drodze na kró tko w mieś cie Porech. CIĄ Ć . Porec to niewielka nadmorska miejscowoś ć poł oż ona okoł o 15 km na poł udnie od Solaris. Znajduje się na ł agodnie opadają cym brzegu morza. Z wyglą du jest to zwyczajne ś redniowieczne miasto, bardzo ł adne. Przed II wojną ś wiatową cał y pó ł wysep Istria należ ał do Wł och, wię c cał a tutejsza architektura jest odpowiednia. Jak we wszystkich miastach tego regionu, w centrum znajduje się gł ó wna ś wią tynia miejska z wysoką dzwonnicą – jest to najwyż sza wież a w mieś cie. Generalnie wszystkie miasta na tym obszarze są zbudowane i zlokalizowane w taki sposó b, aby gł ó wna wież a miejska był a widoczna z wież y są siedniego miasta: w ś redniowieczu zapewniał o to komunikację awaryjną mię dzy miastami - moż na był o dawać znaki z wież y na ró ż ne sposoby. W mieś cie jest coś do zobaczenia - staroż ytne koś cioł y, pię kne ś redniowieczne domy, nietknię te ż adną przebudową i modernizacją , ś redniowieczne uliczki wybrukowane kamieniem. Znajduje się tu ró wnież mał y port pasaż erski, z któ rego regularnie odlatują samoloty do Wenecji i innych wł oskich miast. Muszę powiedzieć , ż e mimo wszystko miasto Poreč nie jest do koń ca typowe dla tego obszaru, ponieważ w przeciwień stwie do innych miast poł oż onych na wysokich wzgó rzach leż y na ró wninie. Z tego powodu wię kszoś ć ulic jest tu szeroka i prosta (w przeciwień stwie do krę tych i wą skich uliczek klasycznych ś redniowiecznych miast). Nie ma sensu opowiadać duż o - lepiej popatrzeć na zdję cia - powiedzą wszystko lepiej niż sł owa. Moż esz też poczytać o mieś cie Poreč na stronach takich jak Wikipedia. Chodziliś my po mieś cie okoł o trzech godzin, a nastę pnie kontynuowaliś my naszą drogę - na poł udnie w kierunku miasta Vrsar i kolejnego punktu naszej podró ż y - sł ynnego na cał ym ś wiecie kurortu FKK Koversada. Jednak pó ź niej musieliś my ponownie odwiedzić Poreč . KOVERSADA Kurort Koversada znajduje się na tym samym pó ł wyspie Istria, na poł udnie od Poreč a, mię dzy miastem Vrsar a fiordem Lim. Fiord Limsky (lub kanał ) - pę knię cie gł ę boko w ziemi w skorupie ziemskiej, wypeł nione wodą morską . Na jednym z jego brzegó w (pó ł nocnym) znajduje się miasto Vrsar i FKK-resort Koversada, na drugim poł udniowym - miasto Rovinj i FKK-resort Valalta. Na mapie tutaj - http://maps. Google. pl/? ie=UTF8&ll=45.12296. 13.628197&spn=0.125483. 0.363579&t=h&z=12 Koversada to najwię kszy oś rodek FKK w Europie: jego powierzchnia wynosi okoł o 120 hektaró w. Do oś rodka wjeż dż a się od pó ł nocy, z miasta Vrsar, przez gł ó wną bramę . Gł ó wna droga przebiega przez cał y oś rodek i stanowi jego wschodnią granicę : wzdł uż krawę dzi szosy cią gnie się ogrodzenie, a dalej tylko pola. Gł ó wna droga biegnie na bardzo poł udniowo-wschodnie obrzeż a - brzegi fiordu Lim. Wybrzeż e jest tam bardzo wysokie, strome, kamieniste, a dno zagł ę bia się w gł ą b, dzię ki czemu moż na bez obaw zanurzyć się w morzu bezpoś rednio ze skał . To miejsce przypadnie do gustu mił oś nikom nurkowania - podwodna rzeź ba wybrzeż a jest bardzo dziwna - w skał ach są gł ę bokie szczeliny i podwodne groty - wszystko to schodzi gł ę boko w dó ł . Woda w toni jest bardzo przejrzysta i czysta, ale doś ć zimna, a jeś li tam nurkujesz, lepiej zał oż yć piankę . Tam, na najdalszym krań cu, na zielonych zboczach wysokiego wzgó rza, znajdują się najdroż sze apartamenty - pię kne wille wielopokojowe. Droga do nich krę ta serpentynami wspina się na sam szczyt. Panorama stamtą d otwiera się bardzo pię knie - bł ę kitne morze wś ró d jasnej zieleni drzew. Ale zbadaliś my to wszystko pó ź niej, najpierw udaliś my się do pó ł nocno-zachodniej czę ś ci kurortu - tam, gdzie czekał na nas nasz dwuosobowy pokó j w dwupię trowym domu. W tej czę ś ci znajdują się domki letniskowe - parterowe i pię trowe z osobnymi wejś ciami do każ dego pokoju. Z drugiej strony balkony z widokiem na morze lub park. Mieszkań cy pierwszego pię tra mają też drugie wyjś cie na drugą stronę : tam zamiast balkonu znajduje się ganek i mał a weranda ogrodzona ż ywopł otami - w ten sposó b do pokoju moż na wejś ć z dwó ch stron. Tak wię c na jednym koń cu oś rodka znajdują się wille, na drugim domki, a pomię dzy nimi miejsca na namioty i kampery. Sam oś rodek jest ogromny - od koń ca do koń ca moż na doś ć

Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał
Aby dodać lub usunąć zdjęcia w relacji, przejdź do album z tą historią
Солярис. Ворота
Дорога в Хорватию
Мост в Коверсаде
Оставь одежду всяк сюда входящий
Правила FKK-курорта
Урна для собачьих ...
Коверсада. Ворота
Коверсада. Закат.
Лимский фьорд
Ровинь. Самая высокая в Истрии Колокольня.
Улицы города Ровиня
Лимский фьорд
Коверсада!
Podobne historie
Uwagi (4) zostaw komentarz
Pokaż inne komentarze …
awatara