Malezyjska historia z InterLux Travel

10 Styczeń 2026 Czas podróży: z 15 Listopad 2025 na 28 Listopad 2025
Reputacja: +166
Dodaj jako przyjaciela
Napisać list

Dzień pierwszy

Moją podró ż rozpoczą ł em wczesnym rankiem. Mó j lot był zaplanowany tuż przed ś witem. Mó j pierwszy lot odbył się mał ym samolotem linii SAS (Scandinavian Airlines).

Bilety kupił em w Qatar Airways, co spowodował o problemy z odprawą online, ponieważ mó j pierwszy lot odbył się liniami partnerskimi SAS. W rezultacie otrzymał em tylko jedną kartę pokł adową na trzy loty. Jak się pó ź niej okazał o, to nie wystarczył o.

Wsiadanie na mó j lot z Tallina do Kopenhagi odbywał o się przez bramkę nr 5, znajdują cą się na dolnym poziomie terminala. Poczekalnia był a doś ć minimalistyczna: znajdował się tam tylko kiosk R (mał y sklepik), toalety i miejsca siedzą ce. Nie był o ż adnych innych udogodnień , wię c przybycie duż o wcześ niej był o bezcelowe. Wejś cie na pokł ad samolotu odbył o się wię c bez uż ycia rampy (rę kawa) — do samolotu dowieziono nas autobusem, co naturalnie wią zał o się z kró tkim oczekiwaniem na zewną trz.


Na lotnisku w Kopenhadze sytuacja z wysiadaniem powtó rzył a się : ponownie podstawiono autobus. Okazał o się ró wnież , ż e pojedyncza karta pokł adowa wydana na począ tku był a niewystarczają ca na dalszą podró ż . Bezpoś rednio przed wejś ciem do kontroli paszportowej znajdował o się stanowisko z napisem „TRANSFER”, gdzie przedstawiciele Qatar Airways wydawali oddzielne, indywidualne karty pokł adowe na każ dy kolejny lot.

Nastę pny lot, z Kopenhagi do Dohy, odbył się samolotem, któ ry nie był szczegó lnie nowy. Należ y zauważ yć , ż e na tym locie nie był o internetu. Pasaż erowie otrzymali koce, zestawy kosmetykó w i sł uchawki, aby zapewnić komfortowy lot. Posił ki skł adał y się z peł nego posił ku i mał ej przeką ski.

Na mię dzynarodowym lotnisku Hamad (DOH) w Dosze miał em tylko trzy godziny „brutto” na transfer. W tym kró tkim czasie mogł em podziwiać imponują cą architekturę i udogodnienia lotniska.

Jeź dził em kolejką jednoszynową , któ ra ł ą czy ró ż ne czę ś ci terminala.

Odwiedził em The Orchard, zielone serce lotniska.

Kupił em lokalne katarskie daktyle w czekoladzie – pyszną pamią tkę , któ rą gorą co polecam.

Lotnisko zrobił o na mnie bardzo przyjemne wraż enie: jest nowoczesne, przestronne i nastawione na pasaż eró w przesiadkowych.

Lot z Dohy do Singapuru odbył się wię kszym, nowszym samolotem. Chociaż na pokł adzie był internet, korzystał em z niego minimalnie, gł ó wnie do wysył ania wiadomoś ci. Zapewniono wszystkie niezbę dne rzeczy i posił ki.

Dzień drugi

Odprawa imigracyjna na lotnisku Changi (Singapur) przebiegł a w peł ni zautomatyzowana i szybka:

Krok pierwszy: Wł ó ż paszport – system odczyta Twoje dane i otworzy bramkę.

Krok drugi: Skoncentruj się na twarzy do rozpoznania i zostaw odcisk palca. Po pomyś lnym zeskanowaniu otwierają się drzwi wyjś ciowe.

Kontrola celna przebiegł a przez „zielony korytarz” bez ż adnych opó ź nień i pytań.

Ś wiadomie wybrał em lot z duż ym zapasem czasu przed spotkaniem z moją grupą , aby mó c pospacerować po legendarnym lotnisku. Opł acił o się – miał em okazję zobaczyć wiele, w tym podró ż ować mię dzy terminalami autonomicznym autobusem wahadł owym. Lotnisko Changi sprawia wraż enie czegoś wię cej niż tylko wę zł a komunikacyjnego, a raczej ogromnego, ekskluzywnego centrum handlowo-rozrywkowego.


Spotkanie się z moją grupą za pierwszym razem nie był o moż liwe. Okazał o się , ż e w hali odbioru bagaż u są dwa ró ż ne wyjś cia, co wywoł ał o pewne zamieszanie.

W koń cu przygotowaliś my się , wsiedliś my do autobusu i udaliś my się do hotelu. Towarzyszył nam zaró wno przewodnik z biura podró ż y „InterLux” (Darius), jak i lokalna singapurska przewodniczka, Victoria.

Natychmiast spotkał o mnie nieprzyjemne odkrycie: wieczorna wycieczka został a przeniesiona z ostatniego dnia naszej podró ż y na przedostatni. Stanowił o to dla mnie problem, ponieważ sam zaplanował em już ten wieczó r. Organizator wycieczki prawdopodobnie wymó wił by się standardową wymó wką , ż e moż e zmienić termin, ale w tym przypadku logika podpowiadał a, ż e ​ ​ wycieczka bę dzie bardziej odpowiednia w jedyny wolny wieczó r, a nie w wieczó r poprzedzają cy wylot.

Przy okazji, kwestia organizacji dnia wylotu pozostał a otwarta: doką d zostaniemy przeniesieni po wymeldowaniu, skoro lot bę dzie opó ź niony?

Hotel D'resort@Downtown East, wybrany na nasz nocleg tranzytowy, okazał się cał kiem akceptowalny, choć jego budynki był y nieco skomplikowane architektonicznie.

Wieczorem wybrał em się na sł ynne pokazy ś wietlne. Przejazd taksó wką w obie strony (przez Grab) kosztował.15 SGD + 30 SGD, co uważ am za cał kiem rozsą dną cenę . Oczekiwanie na taksó wkę trwał o tylko 5-7 minut.

Sam spektakl, szczerze mó wią c, nie był zbyt imponują cy (moż e jestem po prostu rozpieszczonym turystą ).

Moją ostatnią przygodą tego dnia był o zgubienie się w ogromnym centrum handlowym. Wedł ug singapurskich standardó w są one prawdopodobnie zwyczajne, ale wedł ug naszych standardó w ich skala jest naprawdę zdumiewają ca. Po drugie, mó j bank (Swedbank) zablokował moją kartę kredytową , powoł ują c się na podejrzane opł aty! Prosta wymó wka i nadmierna ostroż noś ć ! Opł aty był y niewielkie (jak te za taksó wkę ). Sytuacja był aby tragiczna: w koń cu wszystkie moje pł atnoś ci w aplikacjach są pobierane z mojej karty kredytowej! Musiał em podać dane mojej drugiej karty, na szczę ś cie był em po bezpiecznej stronie i miał em plan awaryjny.

Dzień trzeci


Przeprowadzka z Singapuru do Malezji zaczę ł a się od rozczarowania.

Ś niadanie w hotelu był o wyją tkowo skromne. Wybó r był minimalny: jedynymi owocami był y pomarań cze, a jajka zawsze gotowane. Kukurydza i jakaś ryba w sosie pomidorowym (podobno odgrzewane konserwy). Nie widział em ż adnych seró w ani wę dlin. Kawę podawano ze wspó lnego dzbanka.

Po ś niadaniu wybraliś my się na zwiedzanie Singapuru. Wię kszoś ć czasu spę dziliś my na zwiedzaniu okolicy Marina Bay, a nastę pnie zawieziono nas do Chinatown, gdzie niestety niewiele zobaczyliś my z powodu ograniczonego czasu. Udał o nam się jednak kupić durian na ulicznym straganie i, ku mojemu wielkiemu zadowoleniu, zapł acić kartą (nie kupił em singapurskiej waluty).

O 13:00 wró ciliś my do hotelu, gdzie mieliś my okazję coś przeką sić przed planowanym transferem.

Wyjazd był zaplanowany na 14:00. Jednak autobus, któ ry miał nas zawieź ć do Malezji, przyjechał dopiero o 15:30. Cał a 20-osobowa grupa musiał a czekać na kierowcę pó ł torej godziny! Opó ź nienie tł umaczono „problemami celnymi”, ponieważ autobus przyjeż dż ał z Malezji. Nasuwa się logiczne pytanie: dlaczego nie moż na był o zorganizować pojazdu z wyprzedzeniem, aby unikną ć czekania grupy?

Przekroczenie granicy singapursko-malezyjskiej skł adał o się z kilku etapó w:

Singapurska Sł uż ba Celna (wyjazd): Przeszedł em bez bagaż u. Wejś cie jest jak na lotnisku, przez dwie automatyczne bramki (paszportowa i skanują ca twarz).

Przejś cie przez most.

Malezyjska Sł uż ba Celna (przyjazd): Tutaj wysiedliś my z autobusu z cał ym naszym dobytkiem i walizkami. Malezyjski przewodnik począ tkowo bł ę dnie polecił nam wejś cie rę czne, ale okazał o się to bł ę dne. Wszyscy przechodzili przez automaty podobne do tych w Singapurze, ale z wył ą czoną funkcją skanowania odciskó w palcó w. Po kontroli paszportowej wszystkie bagaż e podlegał y obowią zkowemu skanowaniu.


Nastę pnie udaliś my się do stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Po drodze zrobiliś my sobie przerwę na przeką skę . Restauracja oferował a szeroki wybó r jedzenia, a w niektó rych miejscach moż na był o już pł acić kartą .

Z powodu opó ź nień i pó ź nych przylotó w dotarliś my do hotelu po 23:00. Niestety, cał kowicie zrujnował o to wszystkie nasze wieczorne plany.

Zameldowaliś my się w hotelu Metro Bukit Bintang. Nasz pokó j był dobrze wyposaż ony — mieliś my wszystko, czego potrzebowaliś my, w tym sejf i czajnik. Warto ró wnież zauważ yć , ż e grzejnik prysznicowy ma osobny wł ą cznik.

Pomimo pó ź nej pory wyszliś my na zewną trz, aby zwiedzić okolicę . W pobliż u hotelu znajduje się ruchliwa ulica. Udał o nam się wymienić walutę w lokalnym kantorze prawie z dnia na dzień (kurs wynosił.4, 75 ringgita za euro). Do transakcji wymagany był paszport. Na ulicy moż na był o kupić ś wież e owoce i ró ż norodne jedzenie uliczne. Na szczę ś cie był y miejsca, któ re akceptował y pł atnoś ci kartą .

Dzień czwarty

Ś niadanie w hotelu ponownie był o rozczarowują ce i skromne. Kawa był a bardzo sł abej jakoś ci („slug”), a jedynymi dostę pnymi owocami był y jabł ka i pomarań cze. Ostatecznie zdecydował em się na lekką przeką skę i kawę w najbliż szym sklepie 7-Eleven.

Z powodu duż ego natę ż enia ruchu, podró ż do wież y zaję ł a ponad godzinę . Cena obejmował a wizytę w restauracji i dostę p do tarasu widokowego. Wież a posiada taras widokowy, a pię tro wyż ej znajduje się obrotowy bufet. Woda, herbata i kawa są wliczone w cenę ; pozostał e napoje są dodatkowo pł atne. To miejsce jest uważ ane za popularne i drogie, o czym ś wiadczy klientela – wielu szanowanych i zamoż nych ludzi. Bardzo podobał o mi się nietypowe sł odkie danie, przypominają ce zupę , przyrzą dzone z durianu (Savage durian)!

Z wież y udał em się do sł ynnych Petronas Twin Towers, aby obejrzeć pokaz fontann. Dziesię ciominutowy pokaz okreś lił bym jako doś ć statyczny, ale na tle wspaniale oś wietlonych wież wyglą dał bardzo imponują co.


Po pokazie postanowił em przejś ć się kł adką dla pieszych (KLCC – Bukit Bintang Walkway). Planował em przejś ć nią na Plac Niepodległ oś ci, a stamtą d do pokazu ś wietlnego Blue Pool. Jednak ten spacer okazał się poraż ką i po oszacowaniu pozostał ego czasu i odległ oś ci do wybranego punktu, zdecydował em, ż e nie dotrę na pokaz i wró cił em do hotelu pieszo.

Dzień pią ty

To był dzień naszej zmiany miejsca pobytu i lotu na wyspę Langkawi.

Poranek rozpoczą ł się od zwyczajowego, obrzydliwego ś niadania.

Wylot zaplanowano na 8:30. W tym momencie nastą pił poważ ny problem: walizka jednego z czł onkó w naszej grupy został a przez pomył kę zabrana przez inną grupę . Na szczę ś cie udał o nam się skontaktować z tymi osobami i problem został rozwią zany w trakcie podró ż y – walizka został a dostarczona.

Jechaliś my na lotnisko, ż eby odlecieć krajowym lotem na Langkawi. Ponieważ odprawiliś my się wcześ niej, musieliś my tylko ustawić się w kolejce, ż eby oddać bagaż . Po okazaniu paszportó w otrzymaliś my papierową kartę pokł adową . Nastę pnie poś pieszył em do hali przylotó w, ż eby odebrać lokalną kartę SIM. Poł ą czenie przebiegł o pomyś lnie i szybko. Grupa przeszł a już jednak przez kontrolę bezpieczeń stwa. Musiał em ich ś cigać . Przy bramce dokł adnie sprawdzono rozmiar i wagę naszego bagaż u podrę cznego – limit nie przekraczał.7 kg!

Sam lot przebiegł zgodnie z planem. Na lotnisku Langkawi czekali już na nas przewodnik i autobus, wię c wejś cie na pokł ad i odlot przebiegł y sprawnie.

Zameldowaliś my się w hotelu Nadias. Nie jest nowy i nie jest hotelem plaż owym, choć poł oż ony jest blisko morza. Widok z okna był , szczerze mó wią c, kiepski: widać był o tylko wą ską ulicę , a budynek obok zasł aniał wszystko inne. Obok hotelu, ale nie bezpoś rednio przed oknem, znajdował a się ruchliwa ulica z licznymi sklepami i restauracjami.

Od razu docenił em tutejszą plaż ę . Morze był o spokojne. Plaż a jest niewielka, z drobnym piaskiem poprzecinanym pasem muszelek, wejś cie do wody jest bardzo pł ytkie, a woda jest nieprzejrzysta.

Dzień szó sty

Poranek zaczą ł się pozytywnie: ś niadanie był o wyś mienite! Na koniec, szeroki wybó r jedzenia, w tym ś wież e ciastka, omlet zrobiony na naszych oczach i dobra kawa z ekspresu. To był mił y kontrast do poprzednich dni.


Począ tek zwiedzania (planowanego na 7 godzin) od razu się posypał . Udaliś my się do SkyCaru, ale nasz plan podró ż y nie przewidywał zwiedzania, wię c sam zarezerwował em bilety za 85 ringgitó w z wyprzedzeniem – i, jak się okazał o, to był bł ą d.

Po przyjeź dzie okazał o się , ż e kolejka linowa otwiera się dopiero o 12:30, co oznaczał o, ż e musieliś my szybko przeł oż yć wycieczki. To opó ź nienie wpł ynę ł o na cał y nasz harmonogram.

Aby zabić czas, wybraliś my się na farmę krokodyli Langkawi. Zapł aciliś my dodatkowe 55 ringgitó w. Zafundowano nam wycieczkę edukacyjną o gatunkach krokodyli i ich ś rodowisku, a takż e byliś my ś wiadkami ekscytują cego karmienia. Na koniec wycieczki, jak zwykle, był sklepik z produktami ze skó ry i zę bó w krokodyla. Co waż ne, farma jest finansowana przez rzą d, wię c sprzedaż pamią tek nie jest gł ó wnym celem komercyjnym projektu i nie ma tu nachalnej chę ci czerpania zyskó w kosztem turystó w. Na farmie nie spieszyliś my się , ponieważ musieliś my dotrzeć do kolejki linowej do 12:00.

Po tym grupa odwiedził a atrakcję.3D i dopiero wtedy ustawił a się w kolejce do wycią gu.

Jak wspomniał em wcześ niej (w programie był a rozbież noś ć ), kupił em bilety na to wydarzenie na nastę pny dzień , wię c grupa poszł a do kolejki linowej i mostu, a ja musiał em czekać na ich powró t.

Przewodnik poinformował mnie, ż e sł ynny Wodospad Siedmiu Studni (Telaga Tujuh) jest zamknię ty dla zwiedzają cych. Miał em jednak trochę czasu przed spotkaniem z grupą o 15:00, wię c postanowił em to sprawdzić . Okazał o się , ż e wodospad rzeczywiś cie jest dostę pny za bilet wstę pu za 10 ringgitó w. Zaczą ł em wspinaczkę od wspomnianych 580 schodó w. Zanim ukoń czył em cał ą wspinaczkę , natrafił em na odnogę – to był o najlepsze miejsce, oferują ce widok na sam wodospad i jego kaskadową wodę .


Po zwiedzeniu kontynuował em wspinaczkę i dotarł em do koń ca cywilizowanej wspinaczki po schodach. Stamtą d musiał em podą ż ać ś cież ką . To wł aś nie tutaj spotkał em kilka mał p. Podją ł em pochopny ruch – postanowił em dać jednej z nich papierek po cukierku. Zwinne zwierzę natychmiast rozerwał o papierek, a inne natychmiast podskoczył y. Rozpoczę ł a się walka o smakoł yki, któ ra szybko przerodził a się w agresję – mał py zauważ ył y, ską d pochodzą sł odycze i rzucił y się na mnie, domagają c się kontynuacji uczty. Ledwo udał o mi się uratować plecak i pospiesznie się wycofać.

Reszta podró ż y rozpoczę ł a się na zupeł nie nieutwardzonej ś cież ce, przez bujną roś linnoś ć , gdzie momentami trudno był o dostrzec, doką d iś ć . Szedł em naprzó d, widzą c znaki. Pierwszy z nich mó wił , ż e przede mną jest okoł o 2500 metró w (jak się okazał o, to wł aś nie ta odległ oś ć ) i ż e przejś cie zajmie, plus minus, 4 godziny. Po dotarciu do punktu 1770 metró w i miejsca o nazwie „niebieskie…”, zauważ ył em nowy znak z napisem „plus minus 3.5 godziny” i zdał em sobie sprawę , ż e nie zdą ż ę na wyznaczoną godzinę , wię c był em zmuszony szybko zawró cić . Zejś cie oczywiś cie zaję ł o mi mniej czasu.

Wró cił em z odrobiną czasu na posił ek. Zamó wił em rybę , wodę i sok z mango (piwa ​ ​ nigdzie w okolicy nie sprzedają ). Porcja ryby z ryż em i sał atką , któ ra został a podana, był a ogromna. Ryba był a pyszna, ale ledwo ją zjadł em. Cał oś ć kosztował a 28 euro.

Po spotkaniu z grupą kontynuowaliś my zwiedzanie, udają c się do Ogrodu Owocowego. Dodatkowe 40 ringgitó w (opł ata ta był a wliczona w program). Po kró tkim spacerze usiedliś my w otwartym autobusie ogrodowym (po 16 osó b w każ dym) i objechaliś my ogró d, opowiadają c o roś linach. Wię kszoś ć z nich nie miał a owocó w ani kwiató w – był poza sezonem. Wszystko sprowadzał o się do jednego: spó jrz w lewo, spó jrz w prawo. Nastę pnie zaoferowano nam papaję , arbuza (czerwonego i ż ó ł tego), guawę , ananasa, chlebowca i melona. Moż na był o ró wnież kupić kokosa za 5 ringgitó w. Wydarzenie zakoń czył o się kró tką sesją zdję ciową z ogromnym chlebowcem i kolaż em z mał ym ananasem.


Nastę pnie udaliś my się do miasta Kuah, aby zobaczyć symbol wyspy, Plac Orł a. Ale logistyka wmieszał a się w problem: wyznaczony i opł acony czas wycieczki miną ł . Dalsze postę py wymagał y koordynacji i dodatkowej opł aty. Autobus zatrzymał się , czekają c na decyzję . Ostatecznie udał o nam się uzgodnić cenę.200 ringgitó w i wycieczka był a kontynuowana. Szybko zawieziono nas na Plac Orł a, gdzie mieliś my czas na sesję zdję ciową , po czym zakoń czyliś my zwiedzanie miasta i wró ciliś my do hotelu.

Wieczorem poszedł em do duż ego supermarketu sieciowego „Billion Kedawang” (taksó wka: 5 euro). W sklepie zabrakł o alkoholu. Nie mogł em znaleź ć herbaty liś ciastej (to był mó j cel) i nie kupił em kawy ziarnistej (Ekwador, Brazylia itp. ) w cenach od 21 do 47 ringgitó w za 250 gramó w, uznają c to za nieopł acalne.

Kupił em duriana niedaleko sklepu. Zaczą ł padać deszcz, wię c nie mogł em zjeś ć go na zewną trz. Owiną ł em go w folię i woreczek, wł oż ył em do plecaka i wezwał em taksó wkę . Kiedy wsiadł em, kierowca od razu zapytał , czy wiozę duriana! Zapach przenikał tylne siedzenie nawet przez podwó jne opakowanie. Podjeż dż ają c pod hotel, szybko zjadł em go pod markizą .

Dzień zakoń czył się rozczarowaniem organizacją wycieczki, a w szczegó lnoś ci bł ę dnym planem wycieczki, któ ry pomijał Sky Bridge, a reklamowana wizyta na wież y MAHA za 40 euro nigdy nie doszł a do skutku. Plan nie pokrywał się z godzinami otwarcia atrakcji, co skutkował o dodatkowymi kosztami dla organizatora wycieczki (200 MYR) i skró ceniem czasu wycieczki. Wizyta w sadzie owocowym był a mał o inspirują ca i mał o pouczają ca, a oferowane owoce był y dostę pne w każ dym sklepie. Wł ą czenie wizyty przy wodospadzie do tak przepeł nionego i ź le zaplanowanego planu podró ż y był o nielogiczne. Cał a koncepcja sprowadzał a się do pobież nego „przeglą du” bez pogł ę bienia.

Jestem zdecydowanie rozczarowany, ż e z powodu bł ę dnych informacji zgubił em przewodnika na Sky Bridge i teraz jestem zmuszony samodzielnie zwiedzać i dotrzeć na miejsce.

Wieczorem rozpoczę ł y się dyskusje i zapisy na dodatkowe wycieczki (wizyta w lasach namorzynowych, Rezerwacie Przyrody Kilim i wycieczka na wyspy). Ponieważ nie udał o się zebrać wymaganej liczby wolontariuszy, lider grupy rozpoczą ł negocjacje z zarzą dem w sprawie obniż enia limitu. Począ tkowo limit został zmniejszony do 10 osó b.

Dzień sió dmy


Dzień rozpoczą ł się od pysznego ś niadania, któ re stał o się już mił ą tradycją . Wysokiej jakoś ci jedzenie i przyzwoity wybó r dań pozwolił y mi wreszcie zapomnieć o kulinarnych trudnoś ciach pierwszych dni podró ż y.

Wię kszoś ć czasu spę dził em na spacerach. Spacer po mieś cie i wzdł uż plaż y pozwolił mi w peł ni poczuć atmosferę Langkawi – bez poś piechu, autobusó w i napię tych harmonogramó w. To był czas, aby po prostu cieszyć się morską bryzą i widokami.

Pó ź nym wieczorem udał em się na sł ynny czwartkowy targ (w Malezji targi te nazywają się Pasar Malam i zmieniają lokalizację w każ dy czwartek). Dotarł em tam, korzystają c ze znanej i wygodnej usł ugi Grab. Miał em doś ć wygó rowane oczekiwania wobec targu, a rzeczywistoś ć przyniosł a lekkie rozczarowanie. Liczył em na obfitoś ć ś wież ych, grillowanych owocó w morza, ale praktycznie ich nie był o. Gł ó wny nacisk poł oż ono na dania mię sne i drobiowe (satay, smaż ony kurczak), a takż e na lokalne przeką ski i sł odycze. Kilka stoisk był o zaję tych przez ubrania i tekstylia („szmaty”), któ re w ogó le mnie nie interesował y, wię c nawet do nich nie podszedł em. Ogó lnie targ był interesują cy pod wzglę dem kolorystyki, ale nie przynió sł gastronomicznego objawienia, na jakie liczył em.

Dzień ó smy

Dzień ó smy był prawdziwym testem wytrzymał oś ci i hartu ducha. Podczas gdy grupa eksplorował a namorzyny, postanowił em zakoń czyć swoją „sesję ” na Moś cie Niebios.

Po przyjeź dzie taksó wką , pierwszą rzeczą , jaką zrobił em, był o oddanie walizki do automatycznej szafki. Proces jest intuicyjny: wybieram rozmiar szafki, wpisuję numer telefonu i pł acę .

Jednak pogoda odegrał a swoją rolę . Z powodu silnego wiatru i ulewnego deszczu, SkyCab i sam Sky Bridge był y zamknię te. Aby zaoszczę dzić czas, udał em się do pawilonu 3D. Przy wejś ciu należ y zdją ć buty. Wystawa jest doś ć interesują ca i pozwala na zrobienie kilku spektakularnych zdję ć .


Nagle kolejka linowo-terenowa zaczę ł a dział ać ! Poszedł em na stację poś rednią , gdzie znajduje się wyjś cie na taras widokowy. Poproszono nas o 15 minut oczekiwania w nadziei na poprawę pogody. Udał o mi się nawet przebrać w specjalne kapcie i wyjś ć na taras, ale wiatr był tak silny, a deszcz tak gę sty, ż e dalsza podró ż na most był a po prostu niebezpieczna.

Po ponad godzinie oczekiwania na „cud” postanowił em się poddać . W kasie biletowej udał o mi się odzyskać pienią dze za pominię ty wycią g.

Miał em zaplanowaną podró ż do Tajlandii. Kiedy nadszedł czas, aby udać się do portu, pojawił y się trudnoś ci. System przechowalniczy stanowczo odmó wił rozpoznania mojego numeru telefonu (prawdopodobnie z powodu problemó w z wysył aniem SMS-ó w na numery zagraniczne). Musiał em zadzwonić do personelu po pomoc, aby odzyskać moje rzeczy. W porcie Langkawi lał o jak z cebra, a Grab po prostu „umarł ” – przez 30 minut nie był o ż adnych samochodó w. Wiedział em, ż e rozpaczliwie tę sknię za promem do Tajlandii. Ale stał się mał y cud: udał o mi się namó wić kierowcę , któ ry po prostu parkował w pobliż u, aby zawió zł mnie do portu. Zapł acił em 20 ringgitó w za przejazd (chociaż umó wiliś my się na 10) – był o warto dla ratunku.

Był em ostatni w kolejce do portu. Proces opuszczania Malezji był dokł adny. Weryfikacja zdję ć i skanowanie wszystkich dziesię ciu palcó w (najpierw czterech, potem dwó ch kciukó w). Zał oga statku zabierze paszport na czas przeprawy.

Rejs statkiem trwał nieco ponad godzinę . U wybrzeż y tajskiej wyspy Koh Lipe ł ó dź nie zatrzymał a się przy molo z powodu pł ytkiej wody. Jak podają ź ró dł a, przetransportowano nas na tradycyjne ł odzie typu longtail, po 16-20 osó b każ da – albo nie chcą tu budować mola, albo chronią ekosystem.

Pracownik hotelu czekał już na mnie na brzegu, aby odebrać mó j bagaż . Procedura przekraczania granicy na plaż y jest kolorowa. Siedzi się na leż akach na piasku, a straż nik graniczny wykrzykuje nazwy i kraje, wydają c paszporty (rodziny z dzieć mi idą pierwsze). Nastę pnie odbywa się oficjalna kontrola paszportowa ze skanowaniem odciskó w palcó w. Opł ata za wstę p do parku narodowego wynosi 200 bahtó w tajskich.

Zameldował em się w Bella Vista Beach Resort Koh Lipe. Hotel skł ada się z przytulnych domkó w.


Wracają c do hotelu po spacerze okoł o 19:00, zastał em hotelową restaurację zamknię tą . Musiał em pó jś ć do innej, gdzie zjadł em kolację we wł oskiej kawiarni.

Dzień dziewią ty

Mó j wyjazd upł yną ł pod znakiem prawdziwego wyspiarskiego relaksu i zanurzenia się w tajskiej atmosferze.

Ś niadanie w tym hotelu wyraź nie ró ż nił o się stylem od poprzednich. Zamiast typowego europejskiego wyboru, nacisk poł oż ono na bardziej treś ciwe dania gł ó wne. Podawano kurczaka w sosie i makaron. Owoce był y ograniczone, a ciastek w ogó le nie był o. Kawa był a klasyczna, z automatu.

Poranek rozpoczą ł się od pł ywania. Morze na Koh Lipe o tej porze był o zaskakują co spokojne i ł agodne. Po pł ywaniu poszedł em na spacer po lokalnej ulicy handlowej (Walking Street), któ ra w cią gu dnia wyglą dał a zupeł nie inaczej niż w ś wietle neonó w wieczorem.

Wkró tce jasne sł oń ce wyjrzał o zza chmur, a ja z przyjemnoś cią spę dził em czas na opalaniu, przeplatają c to orzeź wiają cymi ką pielami.

Spacerują c wzdł uż brzegu, z zainteresowaniem obserwował em nietypowy proces: jak rejestracja i kontrola paszportowa dla osó b wracają cych na Langkawi odbywał y się bezpoś rednio na plaż y. To inne przejś cie graniczne, poł oż one 200 metró w od tego, do któ rego przybył em, a ł odzie odpł ywają w innym kierunku.

Postanowił em zjeś ć lunch w hotelowej restauracji. Wybrał em klasykę : sł ynną zupę Tom Yum i sał atkę z owocó w morza z papają . Cał y posił ek kosztował.15 euro.

Po obiedzie wybrał em się na kolejny kró tki spacer, któ ry stopniowo doprowadził mnie do salonu masaż u.

Wró ciwszy do pokoju, zał atwił em niezbę dne formalnoś ci – wypeł nił em dokumenty imigracyjne (MDAC) na powró t do Malezji, aby jutrzejsza podró ż przebiegł a bez zakł ó ceń .

Dzień dziesią ty

Dzień rozpoczą ł się od odgł osó w deszczu, któ ry padał cał ą noc.

Po ś niadaniu natura okazał a ł askę : deszcz przestał padać , a ja mogł em zanurzyć się po raz ostatni w spokojnym morzu. O 11:30 oficjalnie wymeldował em się z pokoju. Jednak pogoda znó w się pogorszył a i cał y czas przed odpł ynię ciem ł odzi musiał em spę dzić w hotelowym lobby.


Procedura odjazdu z Koh Lipe, gdzie kontrola graniczna ł ą czy się z relaksem na plaż y. Przybył em godzinę przed odjazdem i był em tam ostatni, wię c nie był o już kolejki. W kasie biletowej wymienia się voucher na bilet i otrzymuje osobisty numer kolejki. Podczas kontroli paszportowej odbierają paszport. Siada się na zwykł ych krzesł ach pod baldachimem, tuż na piasku. Najpierw wsiada się na mał e ł odzie longtail, ś ciś le wedł ug kolejnoś ci numeró w, a nastę pnie ł odzie zabierają na motoró wkę .

Tym razem był o bardzo mał o pasaż eró w — tylko 28 na statku zaprojektowanym na 150 osó b.

Z brzegu morze wydawał o się spokojne, ale gdy tylko dotarliś my do otwartego morza, stał o się jasne, ż e warunki pogodowe nie są tak sprzyjają ce. Aby zapewnić komfortowy rejs, kapitan postanowił zmniejszyć prę dkoś ć . Ostrzegł , ż e czas podró ż y wydł uż y się o okoł o 30 minut.

Przeprawa przebiegł a cał kiem sprawnie. Jak pó ź niej dowiedział em się od innych podró ż nikó w, mieliś my szczę ś cie: dzień wcześ niej ł ó dź był a bardzo wzburzona, fale dosł ownie ją zalewał y i wielu pasaż eró w miał o cię ż kie ż ycie.

Po przybyciu na Langkawi wszystko poszł o gł adko: sprawdzono moją wcześ niej wydaną Kartę Wjazdu Cyfrowego (MDAC), a nastę pnie szybko przeszli kontrolę paszportową .

Był em jednym z pierwszych, któ rzy wyszli z terminala. Był o mnó stwo taksó wek, ale zdecydował em się skorzystać z mojego Graba. System obiecał samochó d za pię ć minut i pobrał opł atę . Zobaczył em zbliż ają cego się kierowcę w aplikacji, a kiedy samochó d zatrzymał się tuż przede mną , był em pewien, ż e to moje zamó wienie. Jednak doszł o do niefortunnego nieporozumienia: kierowca zabrał kogoś innego na inne zamó wienie.

Kiedy pró bował em ponownie zł oż yć zamó wienie, sytuacja zmienił a się diametralnie: czas oczekiwania w aplikacji gwał townie wydł uż ył się , a cena wzrosł a. Taksó wkarze czekają cy przy wejś ciu już odjechali z turystami. Ostatecznie został tylko jeden samochó d. Kierowca, zdają c sobie sprawę z przewagi, zaż ą dał.40 ringgitó w – dwa razy wię cej niż opł ata za Graba. Nie pozostał o mi nic innego, jak tylko zgodzić się w koń cu na dojazd do hotelu. Nie miał em ringgitó w, a on odmó wił przyję cia euro (musiał em zatrzymać się w kantorze).

Dzień jedenasty

Dzień znó w zaczą ł się od deszczu. Miejscowi wzruszyli ramionami: o tej porze roku Langkawi jest zazwyczaj w ś rodku pory suchej, wię c takie przedł uż ają ce się ulewy to prawdziwa anomalia klimatyczna.


Zdecydowaliś my się nie skorzystać z oficjalnej wycieczki Interlux, oferowanej za 69 euro od osoby. Zamiast tego zorganizowaliś my sobie wł asny plan podró ż y. Byliś my pię cioosobową grupą . Wynaję liś my cał ą ł ó dź za jedyne 370 ringgitó w (okoł o 74 ringgitó w lub 15 euro od osoby). Chociaż nasz plan podró ż y nie obejmował grillowanego lunchu, byliś my zdani na siebie. Pię ć osó b na ł odzi jest o wiele wygodniejsze niż wię ksza grupa, a my mogliś my sami zaplanować postoje.

Naszym pierwszym przystankiem był a sł ynna wyspa Pulau Dayang Bunting Island (Wyspa Brzemiennych Dziewic). Z daleka jej sylwetka do zł udzenia przypominał a kobietę leż ą cą na plecach. Zostaliś my wysadzeni na molo, a nastę pnie zwiedzaliś my park na wł asną rę kę (wstę p do parku kosztuje 20 MYR). Szlak prowadzi do malowniczego, sł odkowodnego jeziora ukrytego w gó rach. Woda jest ciepł a, a gł ę bokoś ć ką pieliska wynosi 14 metró w. Obowią zują surowe zasady: wejś cie do wody wymaga zał oż enia kamizelki ratunkowej. Godzina przeznaczona na wycieczkę minę ł a bł yskawicznie.

Nastę pnie kapitan skierował ł ó dź do siedliska sł ynnych orł ó w morskich. Mieliś my szczę ś cie: w pobliż u znajdował a się inna ł ó dź , a gdy rozpoczę ł o się karmienie, dziesią tki majestatycznych ptakó w wzbił y się w powietrze. Widok, jak szybko nurkują w stronę wody, zapierał dech w piersiach.

Naszym trzecim przystankiem był a kolejna wyspa z pię kną piaszczystą plaż ą . Dostaliś my tu godzinę na ką piel i relaks. W tym momencie morze i sł oń ce w koń cu doszł y do ​ ​ porozumienia, dzię ki czemu mogliś my cieszyć się tropikalnym ciepł em.

Wycieczka zakoń czył a się nie na plaż y w pobliż u naszego hotelu (Pantay Cenang), ale na specjalnie przygotowanym molo po drugiej stronie wyspy. Stamtą d minibusem dowieziono nas do hotelu.

Ostatecznie, samodzielna wycieczka okazał a się nie tylko czterokrotnie tań sza, ale i o wiele bardziej relaksują ca. Wró ciliś my do hotelu szczę ś liwi, ż e stawiliś my czoł a deszczowi i wzię liś my sprawy w swoje rę ce.

Dzień dwunasty

Dzień rozpoczą ł się prawdziwym darem natury: o dziwo, od rana nie spadł a ani jedna kropla deszczu! Biorą c pod uwagę nietypową pogodę ostatnich dni, był to doskonał y pretekst, by w koń cu poś wię cić trochę czasu na klasyczne wakacje w kurorcie.


Cał y dzień miną ł leniwie: morze, drobny piasek i dł ugo wyczekiwane plaż owanie. Po napię tym grafiku wycieczek i podró ż y, taka przerwa był a po prostu niezbę dna, aby zregenerować sił y i w koń cu ró wnomiernie się opalić.

Pomimo odpoczynku, musiał em wytrwale rozwią zywać problemy organizacyjne. Gł ó wnym celem dnia był o zdobycie numeru rezerwacji na nadchodzą cy lot do Singapuru. Prawie cał y wieczó r spę dził em na negocjacjach zaró wno z liderem naszej grupy, jak i z biurem Interlux. Moja wytrwał oś ć się opł acił a – upragniony kod został zdobyty. Dzię ki dostę powi do rezerwacji mogł em samodzielnie opł acić nadbagaż na stronie internetowej linii lotniczych i wybrać wygodniejsze miejsce w samolocie.

Zdają c sobie sprawę , ż e nie jestem jedyną osobą z problemem bagaż owym, sporzą dził em szczegó ł owe instrukcje dla pozostał ych czł onkó w grupy. Okazał o się , ż e wiele osó b chciał o pó jś ć w moje ś lady, wię c moje doś wiadczenie pomogł o moim wspó ł podró ż nym unikną ć niepotrzebnego stresu na lotnisku.

Dzień trzynasty

Ten dzień stał się pomostem mię dzy naturalnym spokojem Langkawi a futurystycznym tempem Singapuru.

Poranek rozpoczą ł się od ś niadania, po któ rym o 9:30 autobus odebrał nas z lotniska. Formalnoś ci na lotnisku przebiegł y tym razem bezproblemowo. Mił ą niespodzianką był standardowy limit bagaż u wynoszą cy 20 kg, a nie 15 kg, jak się spodziewaliś my. Szybko odprawiliś my się , posł ugują c się paszportami. Kontrola bezpieczeń stwa był a niezwykle ł agodna. Nikt nie waż ył naszego bagaż u podrę cznego i nie musieliś my go opró ż niać podczas kontroli bezpieczeń stwa. Po kontroli bezpieczeń stwa w hali odlotó w czekał na nas tylko jeden skromny sklepik, ale dostę pna był a bezpł atna woda pitna.

Sam lot był kró tki. W samolocie poczę stowano nas kurczakiem z ryż em.

Wylą dowaliś my na terminalu 4 lotniska Changi. Singapurska sprawnoś ć pozostał a bez zmian: standardowa szybka ś cież ka przez automatyczną kontrolę paszportową . Po losowej kontroli bagaż u (któ ra obję ł a tylko jedną osobę z grupy) wsiedliś my do autobusu.


Zawieziono nas do tego samego hotelu, w któ rym zatrzymaliś my się na począ tku naszej podró ż y. Co ciekawe, sześ ć osó b z naszej grupy postanowił o się rozdzielić : zarezerwowali inny hotel i transfer, preferują c wyż szy poziom komfortu i inną lokalizację . Nie doł ą czyli do grupy w dalszych wycieczkach.

O 18:20 gł ó wna grupa wyruszył a na wycieczkę krajoznawczą „Singapur nocą ”, ale ja postanowił em pó jś ć swoją drogą . Wzią ł em taksó wkę na sł ynną wyspę Sentosa, aby zobaczyć pokaz laserowy. Pierwszy pokaz zał apał em się na 19:40. Za radą pracownika przy wejś ciu, najpierw obejrzał em pokaz, a potem poszedł em na kolację – i był a to absolutnie sł uszna decyzja. Sam pokaz był wcią gają cy i bardzo wysokiej jakoś ci. Bufet jednak rozczarował . Poziom wykonania bardziej przypominał zwykł ą kawiarnię niż restaurację . Nie wyszedł em gł odny, ale jedzenie nie przypadł o mi do gustu pod wzglę dem estetycznym. Poza tym lokal zamykano o 21:00. Wybó r napojó w był skromny: herbata, zwykł a woda i jakaś sł odzona woda.

Wybrał em Gardens by the Bay. Przespacerował em się po okolicy, gdzie odbywa się pokaz „Garden Rhapsody”. Wspią ł em się na wiszą cy most OCBC Skyway mię dzy futurystycznymi „superdrzewami” (7 euro). Wjazd odbywa się windą . Jest doś ć wysoko, a most wyraź nie się koł ysze, co dodaje adrenaliny. Pojemnoś ć jest ograniczona do 80 osó b na raz. Myś lę , ż e oglą danie wieczornego pokazu ś wietlnego stamtą d był oby po prostu niesamowite.

O 18:55 wró ciliś my do hotelu, ż eby odebrać bagaż e i udaliś my się na lotnisko Changi.

Grupa odleciał a o 23:25, a mó j lot miał trzy godziny opó ź nienia.

Wystą pił y problemy techniczne z automatycznym stanowiskiem odprawy, ale pomó gł mi pracownik lotniska, któ ry mó wił trochę po rosyjsku. Ostatecznie został em skierowany do stanowiska odprawy klasy biznes. Tam wrę czono mi trzy karty pokł adowe na wszystkie odcinki trasy i przyję to mó j bagaż.


Postanowił em spę dzić pozostał y czas na zwiedzaniu najlepszego lotniska na ś wiecie. W Terminalu 3 odwiedził em Park Motyli. Był o ciemno i wilgotno, widział em tylko kilka ś pią cych kró lewien. Jestem pewien, ż e w cią gu dnia jest tam o wiele ciekawiej. W Terminalu 2, doką d pojechał em Skytrainem, zwiedził em Park Orchidei ze stawem i zł otymi rybkami. Niestety, nie udał o mi się znaleź ć ogrodu sł onecznikó w. Kolejka jednoszynowa przestał a kursować o 2:00 w nocy (kursuje dopiero o 5:00), wię c musiał em iś ć pieszo do Terminalu 1. Z powodu ograniczeń czasowych nie udał o mi się znaleź ć Ogrodu Kaktusó w.

Przy bramce powitał a mnie ta sama rosyjskoję zyczna pracownica – zapamię tał a moje imię i uprzejmie zaprosił a mnie na pokł ad. Nocny lot z Singapuru do Dohy był komfortowy i został em nakarmiony dwa razy.

Gdy wszedł em do strefy tranzytowej lotniska w Dosze, ponownie przeszedł em kontrolę bezpieczeń stwa, podczas któ rej skonfiskowano mi wodę . Moja bramka znajdował a się na samym koń cu saloniku.

Podczas lotu z Dohy do Sztokholmu podano nam jeden posił ek, ale przez resztę czasu oferowano napoje.

W Sztokholmie przeszedł em kontrolę paszportową i kolejną kontrolę bagaż u podrę cznego (tutaj poproszono mnie o pozostawienie laptopa osobno).

Ledwo zauważ ył em kró tki, ostatni lot ze Sztokholmu do Tallina – spał em od startu do lą dowania.

Ostateczna analiza i krytyka organizacji wycieczki

Ta koń cowa analiza rzuca ś wiatł o na ciemną stronę podró ż y grupowych. Ta podró ż to klasyczna konfrontacja mię dzy niezależ nym, doś wiadczonym podró ż nikiem a ospał ym organizatorem wycieczek.

Ogó lnie rzecz biorą c, był em zadowolony z wyjazdu, pomimo wyją tkowo deszczowej pogody jak na tę porę roku. Gł ó wnym sukcesem wyjazdu był o poł ą czenie egzotyki Malezji, komfortu Koh Lipe i futuryzmu Singapuru. Jednak ten sukces był w duż ej mierze zasł ugą mojej inicjatywy, a nie wysił kó w organizatora (Interlux).

Krytyka zakwaterowania

Lokalizacja: Wybó r hotelu w Singapurze był wyją tkowo niefortunny. Odległ oś ć.26 km od centrum miasta i brak infrastruktury w okolicy stworzył y impas logistyczny ostatniego dnia.

Infrastruktura Langkawi: Hotel nie speł niał definicji „plaż owego”. Kryty basen to wą tpliwy wybó r na tropikalną wyspę . Jedynym plusem był o przyzwoite jedzenie, najlepsze w cał ej fazie grupowej.

Poważ ne „wpadki” i skargi na organizatora

Sposó b, w jaki Interlux przeprowadził cał y proces, zasł uguje na poważ ną krytykę . Zamiast „stawić czoł a klientowi”, firma wykazał a się formalizmem i brakiem profesjonalizmu.

1. Pustka informacyjna i dezinformacja


  • Kierownik grupy nie posiadał wszystkich informacji, udzielają c ich oszczę dnie pod pretekstem, ż e „wszystko moż e się zmienić ”.
  • Bł ę dy w programie: Firma pomylił a daty wieczornej wycieczki w Singapurze. Pomimo moich wcześ niejszych ostrzeż eń o bł ę dzie, Interlux zignorował proś bę . W rezultacie plany turystó w został y zakł ó cone.
  • 2. Nieprzejrzystoś ć finansowa i „kazuistyka” bagaż owa

  • Absurd z wagą : Przy pł atnym limicie bagaż u wynoszą cym 30 kg na gł ó wnym locie (Turkish Airlines), linia oferował a jedynie dopł atę do 20 kg na lotach krajowych.
  • Cena: Lot krajowy został wyceniony na 150 euro + dopł ata za nadbagaż . Cena rynkowa biletu wynosi okoł o 89 euro. Ró ż nica w cenie nie jest uzasadniona usł ugą.
  • Utracone usł ugi: Pasaż erowie, któ rzy zapł acili dodatkowo za bagaż do 20 kg (z posił kiem), nie otrzymali posił kó w.
  • 3. Bł ę dy logistyczne

  • Oczekiwanie na autobus: 1.5 godziny oczekiwania na transport w Kuala Lumpur z powodu zł ej koordynacji. Informacja o opó ź nieniu nie został a przekazana na czas, przez co wieczorny spacer zamienił się w nocny.
  • Most Sky Bridge: Miejsce to nie był o nawet wskazane w planie podró ż y, co prowadził o do braku czasu i dodatkowych kosztó w.
  • Rezerwacje biletó w: Numer rezerwacji był ukryty do ostatniego dnia, co uniemoż liwiał o turystom opł acenie nadbagaż u z gó ry i w przystę pnej cenie. Zalecenie firmy, aby „pł acić na lotnisku”, jest nieprofesjonalne i prowadzi do niepotrzebnych kosztó w dla klientó w.
  • 4. Nieudana pró ba planowania w ostatnim dniu

  • Po wymeldowaniu o 11:00 grupa znalazł a się w hotelu na obrzeż ach miasta, bez planó w aż do wieczora.
  • Rozwią zanie: Problem został rozwią zany dopiero po wcześ niejszym zgł oszeniu go przeze mnie, co doprowadził o do zorganizowania dodatkowej wycieczki.
  • 5. Ignorowanie lotniska Changi

  • Cał kowity brak uwagi dla jednego z najlepszych lotnisk ś wiata. Prosta zmiana godziny przesiadki (godzinę wcześ niej) mogł aby dać ludziom moż liwoś ć zwiedzania Changi, ale organizatorzy nie chcieli zagł ę biać się w szczegó ł y.
  • Podsumowanie dla organizatora


    Interlux powinien przestać cytować przepisy i regulaminy, a zaczą ć szczegó ł owo analizować każ dy projekt. Wycią ganie wnioskó w z poprzednich wycieczek, dostarczanie aktualnych informacji i bezpoś rednia komunikacja z przewodnikami na miejscu – za to pł acą klienci. Podczas tej wycieczki wiele problemó w został o rozwią zanych „pomimo” dział ań organizacji, a nie dzię ki niej.

    Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał
    Aby dodać lub usunąć zdjęcia w relacji, przejdź do album z tą historią
    Podobne historie
    Uwagi (0) zostaw komentarz
    Pokaż inne komentarze …
    awatara