Smutny trójkąt

Pisemny: 1 czerwiec 2015
Czas podróży: 22 — 27 może 2015
Ocena hotelu:
3.0
od 10
Oceny hoteli według kryteriów:
Pokoje: 3.0
Usługa: 2.0
Czystość: 2.0
Odżywianie: 1.0
Infrastruktura: 3.0
Jeś li nadal zdecydujesz się wybrać ten hotel spoś ró d wielu przyzwoitych w Turcji, od razu miej na uwadze, ż e to sł aby „trzy punkt”, a nie 4 gwiazdki, a jeś li to Twoja pierwsza wizyta w Turcji, to moż e być nawet ostatnim, mimo ż e ten zakł ad jest cał kowicie orientacyjny.
Na począ tek wejś cie i recepcja: wejś cie znajduje się wewną trz jakiegoś dziwnego metalowego ogrodzenia, aw logo ani nigdzie nie ma ż adnych gwiazdek. Personel recepcji mó wi dobrze po rosyjsku i moż e zameldować Cię przed 14:00 (czas zameldowania) za 5 USD.
Tak, sama recepcja jest niewielka, kilka zakamarkó w z kanapami i telewizorem to jedyne miejsce, w któ rym ł apie się darmowe WiFi, ale w godzinach szczytu, a są tam prawie zawsze, prawie nie moż na nawet czytać poczty, nie mó wią c już o wysył aniu zdję ć ( dostę pne pł atne WiFi, ale cena jest cał kowicie szalona - 2 euro za godzinę ).

Lobby bar dział a wedł ug nieprzewidywalnego harmonogramu i moż esz zafundować sobie tylko napoje bezalkoholowe, herbatę i kawę.
Kiedy przydzielono ci numer, dają ci klucz ...JEDEN i zapraszają pewnego Kirgiza do poż egnania (nie pomaga w przekazywaniu rzeczy). Mał a liryczna dygresja: wię kszoś ć uczestnikó w to Azjaci z centralnej Rosji, wię c moż na zapomnieć o znanej tureckiej goś cinnoś ci i uś miechu: posę pni rodacy, jak sprzą tacze ulic. Ok, chodź my przez teren, jest bardzo mał y, przy okazji nie bę dziesz mó gł go w peł ni obejś ć , dlatego licz na udanie się do wioski, gdzie co kilka krokó w bę dziesz kuszony, aby kupić chiń skiego konsumenta dobra.
Istnieją dwa budynki i oba są trzypię trowe: jeden znajduje się w pobliż u basenu i sceny animacji, drugi jest nieco dalej. Same budynki przypominają nieco te z sowieckich obozó w pionierskich: dł ugie, nieoś wietlone korytarze z szeregiem pomieszczeń.
Klucz do poż ą danych drzwi jest w twoich rę kach, ale nie moż esz go otworzyć za pierwszym razem: mechanizm jest poluzowany, wię c trzeciego dnia musiał eś zadzwonić do mistrza, któ ry „naprawił ” zamek w cią gu dziesię ciu minut.....no có ż , ż eby otworzyć go po raz trzeci.
Pokó j to standardowy pió rnik, w ś rodku stó ł , lodó wka, ł ó ż ko pojedyncze i podwó jne, mał y telewizor LCD, klimatyzacja. Tak, okulary, brak informacji o hotelu i usł ugach. Prysznic jest mał y, ale wszystko, czego potrzebujesz, jest dostę pne: lekko sfatygowane rę czniki (2 mał e, 2 rę czniki ką pielowe i 1 mata na stopy po prysznicu), dwie butelki ż elu pod prysznic (nigdy nie był y aktualizowane od 6 dni).

Mał y balkon z dwoma plastikowymi krzesł ami i stoł em ozdobionym dziecię cymi farbami (podobno nie umytymi) i suszarką.
Ł ó ż ka nie są zł e, umiarkowanie twarde, poduszek jest wystarczają co duż o, ale nie ma kocó w jako klasy: są tylko cienkie narzuty waflowe (recepcjonistki taktownie milczą na pytanie „czy jest fajnie”).
Z balkonu widać dwa stoł y do ​ ​ ping-ponga, domek dla dzieci (animacja dla dzieci) i kilka urzą dzeń do ć wiczeń na ś wież ym powietrzu, któ re hotel nazywa centrum fitness (wybraliś my go ze wzglę du na dostę pnoś ć fitness, byliś my bardzo rozczarowani).
Na terytorium zwanym gajem mandarynek naprawdę jest kilka drzew, z któ rych mandarynki od dawna są obierane przez rodakó w: nadal w menu restauracji prawie nie ma owocó w - tylko grejpfruty do dekoracji potraw i kilka razy był y melony (serwują ce nie wię cej niż trzy twarde plastry w jednej rę ce).
Kuchnia w ogó le zasł uguje na szczegó lną uwagę : na począ tek restauracja jest jedna, niezbyt duż a, dlatego nie zawsze jest wystarczają co duż o miejsca dla wszystkich odwiedzają cych - trzeba albo poczekać , albo usią ś ć z kimś . Zestaw dań w ogó le jest tradycyjny dla trzygwiazdkowego bufetu, ale z pewnymi wyją tkami: na obiad i kolację jest tylko jedno danie gł ó wne, a potem z duż ym rozcią gnię ciem.

Kotlety sojowe na lunch są czę sto rozbierane, zanim moż na je ugotować , a gulasz mię sny nie jest odnawiany, dopó ki nie zostaną rozebrane warzywa, z któ rych gł odują cy urlopowicze wybrali wszystkie kawał ki woł owiny. Wieczorem czasami są ryby zabite gł ę bokim tł uszczem, a raz był a nawet shawarma z kurczaka, któ ra podobnie jak melon podawana jest w bardzo porcjach - aby najwyraź niej się nie przejadać . Ogó lnie rzecz biorą c, przestrzeń warzywna i w takim hotelu jest dobrze w poś cie - prawie nie ma pokus.
Ś niadania też są znajome, mają do wyboru kieł baski i sery, ale jajka co trzy do czterech dni. Na ś niadanie nie ma ciastek i sł odyczy, ale są „pą czki” – smaż one na oleju buciki, po któ re ustawia się kolejka. Jest tylko jeden posił ek poś redni - okoł o 15:00 czasu lokalnego przy barze smaż one są ró ż ne rzeczy: albo chlebek pita z kroplą sera, albo pierogi bez mię sa (lokalne manti), albo te same pą czki. W tym przypadku prawie zawsze jest linia.
Tak, jak poruszać się po barze i napojach?
O lobby barze już dyskutowaliś my, przejdź my do baru w restauracji. Niewielka lada z tył u, gdzie moż na dostać napoje gazowane lub lokalne wino (ocet czerwony lub biał y). Nie ma tu mocnego alkoholu ani piwa (choć zaró wno piwna kierownica, jak i komplet szklanek mó wią , ż e kiedyś był o wszystko). Wodę , herbatę i kawę moż na nalać samemu, choć nie bez kolejki.
Bar przy basenie dział a na dziwnej zasadzie i nie wyglą da na all inclusive. Otwarcie o 10:30, woda, soki i herbata są swobodnie dostę pne, a piwo i wino to przywilej barmana, któ ry czę sto moż e opuś cić obsł ugę . Piwo typowo wodniste, nie wię cej niż dwie plastikowe filiż anki po 150 ml w jednej rę ce, wino jak w restauracji - ocet. Do wieczora nie moż na mó wić o ż adnych mocnych napojach, a na obiad i kolację barman idzie do restauracji: czyli na gł ó wny posił ek tylko ocet, przepraszam, wino.

Wieczorem, gdy z piwnic wcią ż wycią ga się mocne trunki, do wina i piwa dolewa się miejscowe bł oto, np. sł abą wó dkę , lokalną nalewkę o smaku lekarstwa, z któ rej barman dł ugo stara się robić koktajle ( oczywiś cie ograniczeniem są.2 szklanki w jednej rę ce i zadaniem jest nalewanie jak mniej alkoholu na wieczó r). Tak, bar przy basenie jest otwarty TYLKO do 22:00, mimo ż e rozrywka zaczyna się dopiero o 21-22.
Co jeszcze znajduje się na terenie, co należ y opisać ? Basen jest prostoką tny, jest do niego skierowana zjeż dż alnia, któ ra wł ą cza się na okoł o godzinę po obiedzie i jest niekontrolowana - o ż adnym zabezpieczeniu nie moż e być mowy: podczas naszego pobytu nie zauważ yliś my ani jednego ratownika. Czasami ludzie są kuszeni do gry w water polo, ale generalnie wszyscy leż ą wokó ł , opalają c się . Należ y pamię tać , ż e „rę czniki plaż owe” są bezpł atne, moż na je dostać w strefie SPA, ale moż na je wymieniać tylko trzy razy w tygodniu (pozostał e suszenie w pokoju).
Sama strefa SPA, zadeklarowana jako usł uga bezpł atna, dział a za darmo tylko w porze lunchu, od 12:30 do 14:00 - wygodne, prawda?
Ró wnież na maleń kim terenie znajduje się zaką tek z usł ugami fotograficznymi, kilka sklepó w z pamią tkami, któ re sprzedają m. in. napoje alkoholowe, stoisko z popcornem (za opł atą ) oraz usł ugę tatuaż u henną.
Jeś li chodzi o naszą wł asną plaż ę , 700m od hotelu, to nie schlebiajcie sobie: trzeba tam iś ć wzdł uż sklepó w przez pó ł tora kilometra, a deklarowany transfer nie kursuje zgodnie z rozkł adem i nie każ demu pasuje (na szczę ś cie lubimy chodzić i ten aspekt nie odpowiada deklarowanym korzyś ciom, nie zdenerwowany). Sama plaż a to wydzielona linia z miasta, na któ rej prawie zawsze zaję te są poł amane leż aki z wiklinowymi parasolami. Bar na plaż y to chł odnica wody, nie ma przebieralni, a prysznic to kafelkowa ś ciana, z któ rej wystają plastikowe wę ż e bez konewki iz zimną wodą.

Plaż a jest kamienista, przyjemna, morze blisko i umiarkowanie przejrzyste, nie pł ytkie.
Sama wioska Goynuk jest turystyczna - jasne jest, ż e miejscowi są zaję ci tylko wabieniem turystó w do oglą dania wyrobó w skó rzanych, sł odyczy i innych „niezbę dnych przedmiotó w”. Jednak nie ma gdzie w peł ni chodzić bez zamieszania - albo „przyjdź do nas”, lub nieoś wietlone slumsy.
Dzień przed wyjazdem moż esz zamó wić „suchą rację ż ywnoś ciową ”, jeś li wyjazd jest wcześ niejszy niż ś niadanie, za co otrzymasz suchą kanapkę owinię tą folią spoż ywczą , ale w każ dym razie bę dziesz zadowolony, ż e wyjeż dż asz z Batontu; )

P. S. Czytają c recenzje przed wyjazdem, optymistycznie są dzili, ż e negatyw napisali zboczeni rodacy, ale w rzeczywistoś ci wszystko okazał o się prawdą – podobno sytuacja w tym roku się pogorszył a, ale pochwalne recenzje wydają się być napisane albo z duż ym wyprzedzeniem , czyli pracownicy hotelu : )
Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał