Szczegóły dotyczące hotelu i wakacji

Pisemny: 25 czerwiec 2010
Czas podróży: 16 — 23 czerwiec 2010
Odpoczywaliś my z mę ż em od 16 do 23 czerwca 2010 roku. W Turcji - po raz pierwszy, ale mamy doś wiadczenia z wakacji w Egipcie (wielokrotnie w ró ż nych hotelach o ró ż nej „gwiazdce”), Tunezji (ponad 10 kurortó w i hoteli), a takż e na rodzimych wybrzeż ach Krymu, Odessy oraz w innych krajowych uzdrowiskach (a co za tym idzie mamy wyobraż enie o jakoś ci obsł ugi i ceny).
Wybó r hotelu kierowany był budż etem i chę cią zachowania okreś lonych warunkó w przyrodniczych: niedrogi, niedaleko lotniska (nie dalej niż.50 km), przyroda (gó ry, sosny), minimalna liczba turystó w. Wię c zatrzymaliś my się w mieś cie Kemer. Zaoferowano nam dwa hotele: na przedmieś ciach (wioska Beldibi) iw samym centrum Kemer. Wybraliś my drugą . Gł ó wny plus: hotel jest niewielki, trzy budynki, co ostro odró ż nia go od 4 i 5-gwiazdkowych „braci” (te „kolosy” w Turcji bardzo przypominają sanatorium z czasó w ZSRR – wiele pię ter, hał as, krzyczą ce dzieci, windy, tł umy. . . ). Na tej podstawie hotel Konar&Doruk jest doskonał ym wyborem dla tych, któ rzy chcą przejś ć na emeryturę , a jednocześ nie nie wydawać pienię dzy na taksó wkę , aby dostać się do centrum miasta lub najbliż szej dyskoteki. Wyszedł em na ulicę - i jesteś w sercu Kemeru.
W niektó rych miejscach KEMER przypomina nieco krajobraz Los Angeles: zielone gó ry i zaawansowana stylistyka ulic, tu i ó wdzie fajne samochody, brakuje tylko jednego - wielkich biał ych liter na wzgó rzach „HOLLYWOOD”. Jeś li uż yjesz notatek patriotycznych, to tutejsza przyroda i morze z kamykami przypominają Pó ł nocny Kaukaz (Tuapse, Ashe), chociaż wielu poró wnuje Kemer z Krymem (ta sama Ał uszta). Miasto jest przesycone sklepami, kawiarniami, sklepami, parkami. Do tego wspaniał y deptak, któ ry jest bardziej stromy niż Naama Bay w Sharm el-Sheikh (kto wie). Restauracje rybne oczywiś cie ustę pują egipskim pod wzglę dem asortymentu i cen. Pamią tki też . Sł odycze lepiej przywieź ć do domu z Kemeru (wzię liś my 1 kg za 7 dolaró w. Targowanie się nie wypada). Odzież , skó ra, zł oto - kup w Stambule lub w domu. W Kemer jest to doś ć DROGI.

HOTEL. Wró ć my wię c do opisu hotelu. Trzy budynki z dostę pem do basenu, na ulicę i niestety do ś mietnika. Prawdopodobnie duż o pó ź niej niż wybudowano tam wysypisko. A administracja, widzicie, pró bował a z tym walczyć : posadzili wielki „puff” i kilka pię knych krzakó w, ż eby ukryć hań bę ś mietnika. Niestety pokoje z widokiem na ś mietnik nie są uchronione przed zapachem. Czytaliś my opinie przed wyjazdem i wiedzieliś my o takiej „pikantnoś ci”, wię c celowaliś my w pokó j z dostę pem do basenu (za któ ry wł oż yliś my 10 USD do paszportu). „Baksheesh” to wszę dzie „baksheesh”: osada trwał a 5 minut, zresztą o 9 rano, a nie o 12 (zgodnie z normą ), poza tym od razu wysł ano nas na ś niadanie, chociaż nie był o to zapewnione w rutynie. Kierownik w recepcji nawet trochę się zepsuł ze wzglę du na wyglą d, biorą c „bakszysz” - có ż , nie potrzebujesz tego, mó wią...W rezultacie dostaliś my najgrubszego (jak się pó ź niej okazał o ) „pokó j” w hotelu - III pię tro, II budynek, dostę p do basenu, z balkonem, choć nie wszystkie pokoje posiadają balkony. Jeś li wię c mimo wszystko zaoferowano Ci pokó j z dostę pem do ś mietnika, nie wariuj, spró buj zmienić go poprzez kontakt werbalny i 10 USD. I nie trzeba nikogo winić - w koń cu to nie hotel zrobił wysypisko. Nawiasem mó wią c, o samym wysypisku: to rzą d ż elaznych koszy (osobnych dla każ dego rodzaju ś mieci) zaparkowanych obok prostego budynku. Do tej mał ej formy architektonicznej regularnie podjeż dż a ś mieciarka, a ludzie w kombinezonach ł adują ś mieci - z każ dego czoł gu osobno. Ten „pachną cy” punkt, jak się okazał o, jest przeznaczony dla kilku hoteli.
LICZBY ró ż nią się od tych w Egipcie i Tunezji – niektó rym mogą się wydawać malutkie. Jest to jednak zasada cał ej Turcji: pomieś cić wię cej ludzi na mał ych metrach (stą d wież owce-hotele). W pokoju, mimo niewielkich metró w, znajduje się : telewizor (2 rosyjskie programy), prysznic, toaleta, ł ó ż ko 2-osobowe (mieliś my jedno). Rę czniki są zmieniane, a pokó j sprzą tany codziennie, ale nadal lepiej jest być obecnym w czasie sprzą tania i powiedzieć sprzą taczowi, co dokł adnie należ y zmienić lub przynieś ć . W przeciwnym razie sprzą tanie ograniczy się tylko do sprzą tania. Powiedzieliś my, ż e nie ma zastrzeż eń . „Bakszysz” -1 j. m. Odbió r od okoł o 13.00. NIE BYŁ O KRADZIEŻ Y. Bardzo przychylny i pracowity personel.
W pobliż u jest PLAŻ A - nieco ponad 200 m. Istotna wada - jest zbyt ciasna ze wzglę du na doś ć wą ską linię brzegową i plaż e innych hoteli, wię c są siad moż e znajdować się na odległ oś ć wycią gnię tego mał ego palca. Jednocześ nie plaż a Konar & Doruk jest najtań sza: koszt leż aka tutaj to 1 j. m. (najtań sza cena w cał ym Kemer). Są plaż e za 3 i 10 USD. Oczywiś cie mają wię cej swobody. Czę sto widzieliś my zdję cie: „pił ki” z innych hoteli (są dzą c po kolorowej wstą ż ce „all-inclusive” na ich rę ce), szli po „naszej” plaż y, wolą c zapł acić zł otó wkę , a nie trzy. Na podstawie sytuacji ustaliliś my dla siebie najlepszą opcję : wychodzimy nad morze o 5.30, spotykamy wschó d sł oń ca na pustej plaż y, pł ywamy w już ciepł ej wodzie, opalamy się do 8.30 za darmo i biegamy na ś niadanie. Zaletą jest to, ż e zbió rka pienię dzy na kozł y zaczyna się okoł o godziny 9.00. Razem z poborcą „podatku” plaż owego nadchodzi ró wnież palą ce sł oń ce. Oczywiś cie moż na wyjś ć nad morze zaraz po ś niadaniu, o 7.45, moż na jeszcze wybrać darmowy leż ak, ale wtedy trzeba zapł acić za miejsce, posł uchać dialogó w pobliskich wczasowiczó w, krzyczą cych dzieci nad uchem, kontemplować innych pię ty ludzi i wdychać dym papierosó w osó b palą cych. Kto przychodzi o 10.00 - nie ma już miejsc. Ale co najważ niejsze - ta opcja jest niebezpieczna dla zdrowia: SŁ OŃ CE. Przy okazji nie zapomnij wzią ć dobrego kremu przeciwsł onecznego. Plaż a wykonana jest z kamyczkó w ró ż nej wielkoś ci, co stwarza pewne niedogodnoś ci dla osó b o delikatnych stopach. W każ dym razie mó j mą ż cierpiał za każ dym razem, gdy wchodził do wody, wię c musiał am kupić specjalne buty - gumowe kapcie za 14 USD. Na plaż y znajduje się pł atny bar ze zwykł ym zestawem plaż owym: sok, cola, piwo, krajalnice do pomarań czy (2 USD, bardzo smaczne! ). Zwiedzanie plaż y ma swoje osobliwoś ci: nie moż na tu przywieź ć wł asnego alkoholu. Kiedyś zaobserwowali nieprzyjemny obraz: dwie mł ode mamy z dzieć mi w wieku 12-14 lat przyniosł y ze sobą (ze sklepu) 4 butelki piwa. Barman poprosił o wyję cie piwa i kupienie go w barze. Matki, nie rozumieją c lokalnych niuansó w, ż e bar jest ź ró dł em dochodó w dla inkasentó w opł at za kozł y, wywoł ał y skandal ze ł zami w oczach, ale piwa nigdy nie usunię to. Nie wiemy, jak zakoń czył a się sprawa, wyglą da na to, ż e barman pró bował zatuszować „konflikt mię dzynarodowy”. Ale te kobiety nie chodził y już nad morze - parował y przy basenie, rujnują c resztę dni ich kró tkich wakacji. Z pewnoś cią przyniosą ze sobą tylko zł e wraż enia z Turcji.
JEDZENIE: doskonał e - pomimo czę sto zł ych recenzji w Internecie. Trzy posił ki dziennie, bar czynny od 10.30 do 22.00. Pomimo 3 "gwiazdek", bardzo mocne wegetariań skie menu (zieleń , sał atki wszystkich odmian, trzy rodzaje oliwek, marynaty, marynaty. . . ). Danie mię sne jest koniecznoś cią zaró wno na obiad, jak i na kolację . Czasami był y dwa dania mię sne na raz: na przykł ad kotlety woł owe i kurczak lub komory kurczaka i indyk. Kilka razy ugotowali coś trzy metry od restauracji na stole na wynos i pó ł okrą gł ej patelni (chaczapuri, grillowane warzywa z mię sem, pą czki itp. ). Dwa razy był arbuz. Dodatki - ziemniaki, ryż , makaron, szparagi. Warzywa - dowolne: gotowane, smaż one, ś wież e, w cieś cie, pikle. . . Zupy - mniam-mniam. Sł odycze - na obiad i kolację (choć niewiele, tylko 2-3 rodzaje). Nie był o owocó w, ale moż na je kupić w sklepach pod dostatkiem. Herbata, kawa, napoje też są pyszne. Waż na uwaga: przez cał y tydzień menu NIGDY się nie powtó rzył o. Porcje są nieograniczone. Oczywiś cie byli tacy, któ rzy byli niezadowoleni. Obrzydliwe był o patrzeć , jak mł odzi (z Murom) siedzą przy stole, grzebią w jedzeniu i szkalują jedzenie, hotel, Turcję . Wszyscy się mylili. To wł aś nie ci klienci piszą nieprzyjemne recenzje w Internecie. Chciał em wstać , wzią ć go za ucho i wysł ać na spoczynek nad moim rodzinnym Morzem Czarnym (w kartonowych halabudach i na fikcyjnych plaż ach). Wielu narzekał o w recenzjach ś niadaniowych - mó wią , ż e nie ma nic do jedzenia. Chcę powiedzieć , ż e jest mał o prawdopodobne, ż e w domu jemy to na ś niadanie: jajecznica, jajka na twardo, dwa rodzaje sera, dwa rodzaje kieł basy (sojowej? nie powiedział bym), masł o, chleb, cztery rodzaje dż emu i duż o warzyw (pomidory, ogó rki, papryka, pietruszka, bakł aż an, sał ata, cukinia…). Po prostu objadaliś my się nim, po czym prawie nie poszliś my na plaż ę . A gdzie tak duż o jesz w domu? Nawiasem mó wią c, niedaleko hotelu znajduje się fast food „Burger” – coś w stylu McDonald's. Wię c kto nie je wystarczają co duż o - biegnij tam.

Naprawdę podobał nam się bar. Zwł aszcza piwo i muzyka (z magnetofonu). Tutaj wielu pisał o, ż e piwo to bzdura, sł abe itp. Dla tych, któ rzy chcą dostać się „w gł owę ”, jest wó dka (swoją drogą wlewają dokł adnie tyle, ile okreś lisz, wystarczy po ludzku poprosić ). O piwie: lekkie, bez smaku i zapachu alkoholu, ś wież e a takż e - bez ograniczeń . Relaksuje od trzeciej szklanki. Wypiliś my 5-6 i był o super. Rano bez kaca i bez zapachu oparó w. Moż na też rozkoszować się miejscowym biał ym i czerwonym wytrawnym winem – kwaś nym, ale przyjemnym. Podobał mi się też gin z tonikiem. „Raki” - turecka wó dka - nam się nie podobał a, trochę sł odka, choć wielu tylko na niej siedział o. Kilkakrotnie obserwowaliś my ofiary „all-inclusive”: pijane czerwone twarze, ź le zorientowane „na ziemi” i oszukiwanie cierpliwego barmana. Byli też tacy, któ rzy w cią gu tygodnia od wina i wó dki wyhodowali zamiast nosa duż ą niebieskawą ś liwkę . Niestety, mentalnoś ć i tradycje ludowe to poważ na sprawa. . . Szklanki w barze są czyste, obsł uga dobra. Nie bę dziesz miał czasu na postawienie pustego pojemnika (przynajmniej szklanki, przynajmniej talerza) - natychmiast go wyjmą .
WYCIECZKI - w asortymencie. Ale nigdzie nie poszliś my. Z opowieś ci wiemy, ż e sama wycieczka zajmie tylko poł owę wyznaczonego czasu. Reszta to wymuszone zakupy, któ re udają albo „fabrykę rozkoszy”, albo „skó rzany ś wiat”. Dla nas najbardziej poż ą danymi wycieczkami był y codzienne spacery po mieś cie, podczas któ rych obserwowaliś my ż ycie Kemeru i jego mieszkań có w.
Nie ma ANIMACJI - ale nie zapominaj, ż e jest to hotel trzygwiazdkowy. Do wypoczynku są dwa baseny, teren zielony i zupeł na cisza. Ci, któ rzy chcą poszaleć i pocić się nocą , mogą odwiedzić jedną z kilkudziesię ciu dyskotek w mieś cie.
PRZYDATNA RADA. Dla osó b odlatują cych z lotniska Boryspol: W SAMOLOCIE DOZWOLONE JEST TYLKO 100 g pł ynu. A wię c - wypij wszystko, czego potrzebujesz (Coca-Cola, kefir, koniak) przed zameldowaniem. Zabrano nam koniak w 250-gramowej butelce zimnej herbaty i litrze coli. Musiał em zaopatrzyć się w analogi (koniak) bez cł a i kupić Pepsi w barze (0.5 l - 15 UAH). W „duty free” z koniakiem w przystę pnej cenie trochę go brakuje, a poza tym nie miał em ochoty pić niczego innego.
Kto pali - weź ze sobą papierosy: paczkę "dymu" w Turcji - od 7 j. m. - dobra zachę ta do rzucenia palenia!

Lepiej przyjś ć do Konar&Doruk na obiad i kolację.30-40 minut przed startem. Najpierw moż esz wzią ć wygodny stolik. Po drugie, jest czas na cieszenie się atmosferą i zawartoś cią baru, omijają c pierwszą kolejkę „gł odują cych” ludzi ustawiają cych się w dł ugiej „kieł basie”, obawiają c się , ż e nie starczy im jedzenia. Po pó ł godzinie stoł y z jedzeniem są puste, moż na spokojnie podejś ć i zabrać wszystko, czego potrzeba, bez problemu. Razem: od „aperitifu” do posił ku zajmie nie wię cej niż godzinę .
Najważ niejsze - nie zapominaj, ż e jakoś ć wypoczynku zależ y od Ciebie, od chę ci relaksu i zobaczenia ś wiata!
Specjalne podzię kowania dla „Tour Tess” i Ludmił y Wowczenko (Bila Tserkva). Skorzystał em z usł ug tego touroperatora po raz drugi i byliś my bardzo zadowoleni.
Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał