Krabi: Railay i Phi Phi (ciąg dalszy)

23 Sierpień 2012 Czas podróży: z 25 Moze 2012 na 06 Czerwiec 2012
Reputacja: +103
Dodaj jako przyjaciela
Napisać list

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12

Nasz Railay Bay Resort & Spa znajduje się w centrum pó ł wyspu i ma dostę p do Railay Beach West (zachó d) i Railay Beach East (wschó d). Usiedliś my z naszymi rzeczami w elektrycznym samochodzie i zabrano nas do recepcji na zachodnim, przez kilka zakamarkó w. Idę i sam sobie myś lę : „No có ż , mam to! ”. Poczę stowano nas zimnym napojem i lodowym rę cznikiem, szybko i bezproblemowo wydano, oddano klucze do pokoju i kupony na ś niadanie, znowu na samochó d - i do naszego pokoju, ale wzdł uż cywilizowanych ś cież ek. To uspokoił o moje serce. Podjechaliś my pod dom - BA! - tutaj jest ś wietnie.

A w ś rodku jest bardzo przestronnie, czysto i wygodnie. Jedyną zł ą rzeczą był o to, ż e na tarasie nie był o krzeseł , tylko ł awka.


Prysznic, sejf, czajnik, bezpł atna kawa, herbata, cukier i woda, telewizor plazmowy. Pokó j znajduje się w centralnej czę ś ci hotelu: 5 minut na wschó d Railay, 10 minut na zachó d. Nieco pó ź niej przyszedł posł aniec z talerzem owocó w. Trochę się umyliś my, mą ż wypił kieliszek, przebrał się i pojechał na studia „ZIEMIA OBCYCH”, a jeś ć nie zaszkodzi.

Postanowiliś my zaczą ć od wschodniego wybrzeż a, bo tam wedł ug opinii był o tanie jedzenie. Z naszego pokoju na wschodnim wybrzeż u jest bezpoś redni dostę p do lokalnego molo.

A to są namorzyny. Podczas przypł ywu są zalewane wodą . Zjedliś my lunch w restauracji Sunrise Tropical Resort (jest to są siedni hotel). Zamó wiliś my popularną tajską zupę Tom Yam: Porcja jest duż a, kosztuje 120 bahtó w. Có ż , bardzo smaczne. Ale nie podobał mi się arbuzowy shake. Weź gryza.

Jeś li spojrzysz w stronę morza, po lewej stronie bę dzie ś cież ka do tanich knajpek, baró w rastaman i innych imprezowych lokali. Postanowiliś my udać się w prawo, na cudowną plaż ę Pranang, któ ra jest pod patronatem UNESCO. Droga został a odnaleziona od razu: wzdł uż wybrzeż a w prawo do klifu, wzdł uż ś cież ki do straganu, w prawo wzdł uż klifu.

Do tej plaż y, jeś li idziesz non stop okoł o 10 minut, nasza podró ż zaję ł a okoł o 40 minut - jest tak bajecznie. Drzewa wyrastają bezpoś rednio ze skał y, kamienny sufit z soplami wisi z wiarą.

Poś rodku tego bajecznego szlaku znajduje się altana, naprzeciw któ rej znajduje się szlak na punkt widokowy i lagunę Princess. Wzdł uż niej nacią gnię ta jest lina uł atwiają ca podnoszenie. Nie wspinaliś my się tam, przestraszyliś my się . A oto sama plaż a - pię kno! ! ! W otoczeniu strome klify, biał y piasek, turkusowe morze, bł ę kitne niebo, ł agodne fale, niewielu turystó w. Na Pranang, jak na wię kszoś ci plaż Krabi, nie ma leż akó w i parasoli, hotele zazwyczaj rozdają torby plaż owe z matami. Wyką pany. Dno piaszczyste, plankton nie gryzie, meduzy nie ż ą dlą . Lepota. Należ y zauważ yć , ż e woda do snorkelingu był a mę tna. Poszliś my na spacer wzdł uż wybrzeż a, któ re ma okoł o kilometra. Nagle niebo zaczę ł o ciemnieć

Wiał silny wiatr i lał deszcz. Dotarliś my do pokoju wilgotni i szczę ś liwi na wskroś.

Deszcz ustał ró wnie nagle, jak zaczą ł . Nadszedł czas na obiad i postanowiliś my zwiedzić zachodnie Railay.


Skrę cają c w lewo i idą c ś cież ką , dostaliś my jakieś.10 minut przed startem party place. Poszliś my do restauracji Diamond Cave Resort & Spa. Na zdję ciu ceny skł adnikó w. Ty wybierasz, co chcesz zjeś ć , a oni to dla Ciebie gotują . Dodatkowo z bufetu za darmo moż na wzią ć warzywa, ryż , naleś niki, gorą ce sał atki itp. My wybraliś my tuń czyka o mocy 250 wató w na porcję.

Przynieś li jedzenie. Z jakiegoś powodu pachniał o zgnił ym mię sem i nie podobał mi się ten widok.

Kelner wyjaś nił , ż e taki zapach wynika z tego, ż e gotowali z sosem rybnym. Nieprzyjemny zapach znikną ł po 3 minutach, ale podejrzenia pozostał y. Wł aś ciwie to spró bował em i nie podobał mi się smak. Zjedliś my wię c obiad z tego, co był o w bufecie i nie dlatego, ż e ż al nam pienię dzy, ale dlatego, ż e nasz apetyt znikną ł . Od tego czasu unikaliś my tej restauracji.

Restauracja w hotelu Railay View Point Resort oferował a te same owoce morza i napoje alkoholowe po obniż onych cenach.

Nawiasem mó wią c, tam, na Railay, alkohol jest drogi: w restauracjach - 40 gramó w ich rumu 120 wató w, na rynkach - 400-500 bahtó w 0.5 litrowa butelka. "Ale mieliś my to ze sobą. "

Ponadto czę sto odbywał y się tutaj Fireshow - có ż , bardzo pię kny widok. Widział em to po raz pierwszy i z zapartym tchem obserwował em akcję . Moje zdję cia okazał y się niezbyt wyraź ne, wię c poniż ej zamieszczam zdję cia z Internetu, abyś miał poję cie o tym, o co toczy się gra.

Potem poszliś my do restauracji Yam-Yam, usiedliś my, paliliś my, piliś my 100-watowe szyjki mango, studiowaliś my ceny w menu. Powiedział bym, ż e wcale nie są wysokie. Ogó lnie rzecz biorą c, dla dwojga bez alkoholu za 400-500 bahtó w moż na ł atwo jeś ć.

Dotarliś my do koń ca tej ulicy. Opiera się o wbudowaną w gó rę sylon do masaż u.

Pó ź niej wybraliś my się na masaż tylko tutaj, podobał nam się i nie był drogi. W hotelowym salonie masaż u wszystkie ceny zaczynają się od 800.

Na tej samej ulicy znajduje się niedrogie biuro informacji turystycznej, kantor z akceptowalnym kursem wymiany oraz bankomaty w kolorze liliowym i pomarań czowym.

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12


Drugi dzień to 27 maja. Dzień zapowiadał się jasny. Już na innej drodze (nie na któ rą zabrano nas elektrycznym samochodem) ruszyli na ś niadanie. Restauracja naszego hotelu znajduje się na zachodnim Railay, a spacer z naszego pokoju przez zadbany teren zajmuje 7-10 minut, ptaki ś piewają , wiewió rki biegają . W Estaran jest bardzo mał o ludzi, jest duż o jedzenia. Rosó ł , soki 4 rodzajó w, mleko i jogurty, ryż , ziemniaki, makarony, ró ż ne sosy, ryby, kurczak, kieł baski, szynka, gorą ce tajskie sał atki z mię sem, warzywami, arbuzami, ananasami, smoczymi owocami, sał atki owocowe, jajecznica i omlety z ró ż nymi nadzieniami, naleś niki faszerowane, naleś niki, 4 rodzaje dż emó w, herbatniki, musli, wypieki (niezbyt smaczne i monotonne) itp. To nasze pierwsze ś niadanie tutaj, wię c na zdję ciu „pró bny” talerz, czyli tzw.

wystarczy trochę - spró buj, a potem idź i weź to, co lubisz. Zawsze tak robimy, aby zjeś ć wszystko, co zabraliś my i nie obraż ać wł aś cicieli.

Restauracja znajduje się tuż nad brzegiem Railay Beach West. Obok drugi basen z leż akami i parasolami. Widok oczywiś cie jest niesamowity, nie gorszy niż w Pranang.

Bardzo chciał em poznać mał py i zaprosił em Serezha do ką pieli w Pranang, mają c nadzieję , ż e spotkam je po drodze. W drodze ze ś niadania weszliś my do pokoju, zabraliś my pł aszcze przeciwdeszczowe, kapcie ką pielowe, torbę plaż ową . Nie widzieliś my ż adnych mał p, ale spotkaliś my wspinaczy, któ rzy wspinali się po stromych klifach, zupeł nie jak pają ki. Nie miał bym odwagi (a stał em się za cię ż ki – liny tego nie wytrzymają ). Na plaż y jest mał o ludzi, morze i niebo bł ę kitne, fala niewielka, piasek czysty, pobliskie wyspy Tup, Chicken, Poda są doskonale widoczne. Po prostu pł ywaj. Podpł ynę li do skał y. Nurkowanie tam powinno być dobre, ale nie zabraliś my ze sobą masek.

Aby tam pł ywać , lepiej zał oż yć kapcie do pł ywania - duż o koralowcó w i kamieni

Kiedy Seryozha pł ywał , poszedł em na spacer. Nawiasem mó wią c, zdję cie meduzy poniż ej pochodzi z Internetu, ponieważ meduza, któ rą widział em, został a zmyta przez falę i nie miał em czasu jej sfotografować . ohm, dwó ch Tajó w zrobił o mi manicure i czyszczenie stó p za 300 bahtó w. Kupił em też od nich dwie butelki (ś rodek do mycia stó p i zmię kczania odciskó w) oraz batonik do czyszczenia pię t za 300 bahtó w (poprosili o 400). Pó ź niej bardzo ż ał ował am, ż e zrobił am czyszczenie stó p, bo pó ź niej na wycieczce wytarł am stopy do wodnych pę cherzy. Lepiej był oby tego nie robić.

Wszedł em do wody i zrobił em kilka zdję ć (aparat nadaje się do zdję ć podwodnych)

Nadszedł czas na obiad i wró ciliś my do domu. Seryozha wypił zastrzyk i… zaczę ł o padać.

To mó j mą ż . I to jestem ja. Mieszkamy razem od 34 lat i mamy syna (taaaaaak dobrze).


Przy okazji zabraliś my ze sobą.2 i pó ł litrowe plastikowe butelki.

Biorą c pod uwagę fakt, ż e w ogó le nie piję , mó j mą ż miał doś ć na czas, gdy mieszkaliś my na Railay, w przeciwnym razie musielibyś my kupować drogo lub jechać na stał y lą d.

Zjedliś my lunch w restauracji na East Railay. Nie wiem jak to się nazywa po tajsku, jest bardzo smacznie przyrzą dzone: 1. trawa rzeczna smaż ona na oleju z warzywami - 1 porcja, 2. Coś kieł kują cego z orzechami, krakersami, krewetkami, - 1 porcja 3. Tom Kha. - 2 duż e porcje.

Tradycyjnie najsmaczniejszą zupą w Tajlandii jest Tom Yum, ja jednak wolę Tom Kha, ponieważ jest mniej pikantna i ma ł agodniejszy smak. Podobnie jak khao pad, tom kha jest przygotowywany z dowolnym rodzajem mię sa/owocó w morza. Ale najbardziej tradycyjną opcją jest Tom Kha Gai (z kurczakiem) i Tom Kha Kung (z krewetkami). Opró cz mleka kokosowego i mię sa do zupy dodaje się pomidory, grzyby, korzeń imbiru, trawę cytrynową , pietruszkę , zieloną cebulkę i papryczki chili. Prawie zawsze zamawiam tom kha z krewetkami i proszę o pikantnoś ć.

Cena zupy Tom Kha na Railay to 100-120 bahtó w za duż y talerz. Rosó ł , krewetki i grzyby sł uż ą do jedzenia, reszta zió ł i korzeni pozostaje na talerzu. Cał y obiad kosztował nas 450 wató w.

Po takiej kolacji potrzebowaliś my odpoczynku ze snem i ruszyliś my w kierunku domu.

Mimo wszystko wpł ynę ł a dł uga droga i zmiana strefy czasowej. Obudził em się na obiad odś wież ony i odś wież ony. No, ś pij, moż esz jeś ć . Postanowiliś my zjeś ć obiad w naszej restauracji. Wieczorami grillowane są tam morskie gady i ryby. Wzię liś my danie z 2 ryb i 6 krewetek (tygrys i modliszka morska) za 1050 rubli. Do tego dania doł ą czony jest bezpł atny bufet z warzywami, ryż em i ró ż nymi sał atkami.

Oczywiś cie drogie, ale bardzo smaczne i romantyczne. Tego wieczoru był niesamowity zachó d sł oń ca, dawno takiego nie widział am.

Jedliś my lody, lody nazywają się.100 baht

I wybraliś my się na nocny spacer wzdł uż Railay Beach West. Wł aś ciwie miał am nadzieję , ż e zł apię kraba lub dwa.


Odpł yw był niski, a morze też poszł o na spacer i był o bardzo daleko. Oto, co zobaczyliś my: Wró ciliś my do domu i przy filiż ance herbaty zaczę liś my omawiać dzisiejsze wraż enia. Có ż , nie przywitali się z mał pami, nie zł apali krabó w. Dobra, przynajmniej pł ywali w morzu. Z frustracji zrobił em zdję cie z telewizora. Mó wię , mó wią , jeś li nie widzę mał p, powiem to, co widział em. Wydaje mi się , ż e wyszł o nawet bardzo nic. Po tym zasnę ł a.

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12

Trzeci dzień to 28 maja.

8 rano czasu lokalnego, deszcz. Nic do roboty, zał oż ył em pł aszcze przeciwdeszczowe i poszedł em na ś niadanie.

Kiedy jedliś my ś niadanie, deszcz przestał padać i niebo się przejaś niał o. Spacer po plaż y po ś niadaniu nie był bezuż yteczny. Ten mię czak ż yje. Wyglą da na to, ż e został wyrzucony przez falę.

Zdecydowaliś my się na spacer po hotelu, aby lepiej go poznać . Sfotografowano nawet wiewió rki, bo nosi się je jak kule.

Wyszliś my ponownie na brzeg i przeszliś my na prawą stronę . Poszliś my do restauracji i wypiliś my kark bananowy za 10 bahtó w. Smaczny.

Poszliś my trochę dalej i zobaczyliś my lokalną ulicę Volkinstreet. Wył ą czony. Był o też wiele straganó w i baró w. Jest nawet kantor, w któ rym wymieniają ruble na baht po kursie 1 rubla 0.8 bahta oraz biuro podró ż y.

Pieką sł ynne naleś niki (naleś niki z nadzieniem)

Dotarliś my do koń ca tej kró tkiej uliczki i skrę ciliś my w ś cież kę , gdzie w koń cu zobaczyliś my mał py. I ogromne drzewa

W dż ungli zobaczyliś my restaurację , w któ rej siedział o wielu Tajó w. A to pierwsza oznaka niedrogiego i smacznego jedzenia. Postanowiono, ż e na pewno tu zjemy, chociaż jeszcze nie byliś my gł odni.

2 zupy (porcje ogromne) i 2 gorą ce tajskie sał atki kosztują nas ponad 400 wat. Nigdy nie jadł am tak pysznego tom-yamchika jak tutaj. Có ż , nie mogliś my jeś ć sał atek. Poprosili o zapakowanie w kontenery. Są też pyszne na zimno. Jedna wada - utknę ł y komary. Wł aś ciciel tej restauracji odjechał z procą irytują ce zł odziejskie mał py i nazwał je „grillem”.

Nasza dalsza ś cież ka wiodł a wzdł uż klifu, któ ry pod wzglę dem malowniczoś ci nie ustę pował klifowi na Pranang.

Dotarliś my do jaskini. Okazał o się , ż e to jaskinia diamentowa. Wejś cie 20 bahtó w na osobę . Jest duż o nietoperzy, ś ciany mają ró ż ne odcienie i zwisają naroś le, czy to kotylionó w, czy lambrekinó w.


Wyszliś my z jaskini, poszliś my trochę do gó rskich hoteli i wró ciliś my z powrotem do rozwidlenia, w lewo, i teraz jesteś my na wschodnim wybrzeż u poś rodku ulicy „Rastaman”. Postanowiliś my kupić bilety na jutro "Jaskinia Tygrysa, Jezioro Szmaragdowe i Gorą ce Ź ró dł a" w lokalnym biurze podró ż y po 800 wató w każ dy.

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12

Czwarty dzień to 29 maja.

O 6.45 czasu lokalnego zgodnie z poleceniem byliś my już we wczorajszym biurze podró ż y.

Z godzinnym opó ź nieniem zostaliś my zał adowani na dł ugi ogon. Odpł yw.

Przewieziono nas ł odzią do Ao Nongmao, przewieziono do minibusa i wysł ano do miasta Krabi, gdzie przeniesiono nas do innego minibusa, gdzie już siedział o 15. A oto Ś wią tynia Jaskini Tygrysa.

Seryozha, jak prawdziwy dż entelmen, postanowił sam iś ć na gó rę . W rzeczywistoś ci wspię ł o się tylko 5 osó b z cał ej grupy. Cię ż ko, to był gorą cy dzień . Wzią ł em ze sobą kamerę wideo i pop. Został em na dole. Ciekawa ekspozycja, ale lepiej widziana.

Pó ź niej Seryozha opowiedział , jak trudna był a wspinaczka. Przeszedł , rozmawiał.600 krokó w (napisane na kolumnach), usiadł . Chciał em się umyć , ale zbiorniki na wodę był y puste. Są tam nawet toalety. Kolejne 900. Niektó re stopnie do 0.4 metra wysokoś ci. Mał py-kobiety z dzieć mi, jakby celowo, zrobił y dwa kroki z rzę du, nie przechodź , nie chodź dookoł a. A zdrowy, dojrzał y mę ż czyzna gospodarz siedzi na balustradzie u gó ry i obserwuje wszystko, co się dzieje. Ludzie zatrzymali się , nikt nie odważ y się walczyć z dziką mał pą . Gdzieś , gdzieś matki uciekł y do ​ ​ dż ungli, a nasi wspinacze ruszyli dalej. Wró cą , ale szkoda pracy wykonanej i wstyd przed paniami. Có ż , jakoś poradziliś my sobie ze sprzecznoś ciami w naszych duszach, dotarliś my na szczyt.

Widoki z gó ry - na gł owę . Prawie upadł , nie wznoszą c się do buddy. Ledwo znalazł em wejś cie.

Có ż , czekał em, zmę czony, mokry od potu, ale zadowolony i spokojny schodzi. Nawiasem mó wią c, wieczorem spuchł y mu kostki, skamieniał e ł ydki, a nogi bolał y przez trzy dni.


Znaleź liś my toaletę , w któ rej opró cz muszli klozetowych był y też kabiny z prysznicem, po kompletnej ką pieli w chł odnej wodzie w ubraniach ż ycie znó w stał o się pię kne i niesamowite. To ta sama ś wią tynia tylko od doł u. A to ś wią tynia w budowie, a takż e widok z doł u. Drzewo o zł otych liś ciach.

Pora obiadu. Jego koszt jest wliczony w cenę wycieczki. Zaprowadzili nas nad brzeg rzeki, w któ rej woda był a bł otnista, ż ó ł to-zielona i roił a się od ogromnych ryb. Nawet je nakarmiliś my. Wokó ł palmy z kokosami, kwiaty

Po kró tkiej przejaż dż ce minivanem znaleź liś my się w parku narodowym. Jest to wskazó wka, jak dł ugo moż na dojś ć do jakiejkolwiek atrakcji.

Malowniczą ś cież ką przez dż unglę dotarliś my (20 minut) do szmaragdowego jeziora.

(Emerald Pool) - to jest pię kno! Ciemnozielona woda w jeziorze ma wł aś ciwoś ci lecznicze i odmł adzają ce, szmaragdowy kolor nadają wodzie ż yją ce tam mikroskopijne glony. Ostroż nie! Wybrzeż e jest bardzo ś liskie.

Wszedł em do tej wody - nie chcę się wydostać . Pł ywaliś my 40 minut, nie zabrano nas do bł ę kitnego jeziora.

Nastę pnie udaliś my się do ź ró deł termalnych (Wodospad Gorą cych Ź ró deł ) – pię knych i przyjemnych. Zawartoś ć substancji chemicznej jest wskazana na pł ytkach. elementy w wodzie. 5 poziomó w misek kamiennych z gorą cą wodą (u gó ry - 45 stopni), im niż ej miski, tym chł odniejsza woda. A wszystko to wpada do ż ó ł tej rzeki, czasem nawet z turystami. A jeś li jest krokodyl?

Dobra wycieczka.

Podró ż powrotna przebiegł a zgodnie z porannym scenariuszem. Zaznaczam, ż e na Railay nie ma rynkó w i nie ma tam gdzie kupić owocó w. Nie, oczywiś cie moż esz kupić , ale po cenach moskiewskich, a mianowicie 50-60 wató w za 1 mango.


Myś lę , ż e mango to najsmaczniejszy owoc w Tajlandii, nikt nie bę dzie się spierał . Tak wię c przed molo w mieś cie Ao Nammao, dwieś cie metró w dalej, Seryozha zauważ ył targ owocowy. Zostaliś my wysaż eni na stacji ł odzi na dalszy transfer ł odzią . Trzeba był o czekać na jeszcze 4 pasaż eró w, czyli był czas. Serezha szybko przygotował się na ten bazar mang dla swojej ukochanej ż ony. Karzę go: nie bierz 40, targuj się do trzydziestu. Targował się wię c o trzydzieś ci, tyle ż e nie za sztukę , jak zakł adaliś my, ale za kilogram. W 10 kilogramach są.24 mango. Zjadł em je z przyjemnoś cią bez ś ladu, dopiero potem trochę podarował em mał pom. Ale to już inna historia.

Do domu dotarliś my okoł o trzeciej. Zmę czony. Napiliś my się herbaty, wó dki...Jedliś my mango. Poł ó ż się.

Poszliś my dziś na kolację do East Railay. Musiał am jeszcze kupić vouchery na 4 wyspy od starego znajomego na jutro. (mił y mł ody czł owiek)

Wycieczka ł odzią motorową kosztował a nas 2400 bahtó w dla dwojga. Zjedliś my kolację w restauracji Bat: wybraliś my 2 ryby po 700 gramó w (50 bahtó w za 100 gramó w) i zamó wiliś my je, aby nie gotował y na grillu, ale by lizał y palce. Wszystko to został o powiedziane ję zykiem palcó w. Ryba został a przywieziona naprawdę „bę dziesz lizać palce”. Nawiasem mó wią c, za przyniesienie ze sobą „napoju” - grzywna w wysokoś ci 1000 bahtó w. Potem na obiad poszliś my tylko statkami. Tak wię c kucharz, któ ry za każ dym razem dla nas gotował , pokazał pocał unek palcó w (oznaka czegoś pysznego).

Dla informacji moż e się komuś przyda, ceny są na gó rze a rozkł ad promó w

Wybraliś my tę kawiarnię na imprezę . Paliliś my fajkę wodną i piliś my kawę . Fajka wodna i kawa kosztował y nas nieco ponad 1500 bahtó w, ale bawiliś my się ś wietnie. To prawda, ż e ​ ​ nie był o mi cał kiem wygodnie leż eć , moja rę ka był a zmę czona odpoczynkiem.

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12

Pią ty dzień - 30 maja przywitał nas bardzo pogodną pogodą.

Dziś zaplanowaliś my wycieczkę na pobliskie wyspy, gł ó wnie na snurkowanie.

Cał y sprzę t (maska, fajka, kapcie ką pielowe, mata, rę czniki) wsadzili do hotelowej torby, kamerę zapakowali do plastikowego pojemnika (na jedzenie z zatrzaskową pokrywką ), wlali wó dkę do 300 gramowej wody mineralnej butelkę i zabrał pł aszcze przeciwdeszczowe dla każ dego straż aka. Pyszne i obfite ś niadanie.

Kuter miał odpł yną ć z West Railay o 9 rano. Mimo to, jaki silny zwią zek mię dzy pogodą a nastrojem. West Railay jest opustoszał e, przytulne, niesamowicie pię kne. Nie ma wiatru. Fala nie jest duż a, prawie spokojna. Wyjazd na wyspy zapowiadał się pomyś lnie.


Nie musieliś my dł ugo czekać . W grupie jest 5 osó b. Oto gó rski kapelusz pię knej Pody.

Wylą dowaliś my na brzegu. Piasek jest biał y jak mą ka, skrzypi. Ludzie - nikt, no có ż , wó zek "bezludna wyspa Robinsona". Niebo jest niebieskie, niebieskie, nie ma goł ę bi.

Woda to czysty szmaragd. Wielkie kraby pł ywają na falach.

Przewodnik ostrzegał : nie wchodź do centrum wyspy, dzikie mał py mogą zaatakować , wę ż e mogą ugryź ć . Tak, nie potrzebowaliś my tego - grzebać w lesie, gdy wokó ł jest takie pię kno i ł agodne morze. Nurkowanie na klifie. Dobry. Woda jest czysta, dno czyste. Ale zdję cia pod wodą wyszł y niezbyt dobre, prawdopodobnie dlatego, ż e fotograf nie jest wprawny, ao kamerze wbudowanej w aparat zapomniał em. Ale nie wszystko stracone. Przed nami kolejne wyspy.

Có ż , do widzenia pię kna Poda, nigdy do Ciebie nie wró cę . Na ś wiecie są inne wyspy.

Nasza dalsza droga wiodł a na wyspy Tup i Chicken.

Wyspy te sł yną nie tylko z czystoś ci i spokoju, ale takż e z przesmyku, któ rym podczas odpł ywu moż na przechodzić z jednej wyspy na drugą . Kiedy stoisz na tym przesmyku, fale spotykają się w taki sposó b, ż e twoja gł owa zaczyna się krę cić . Swoją drogą sfilmował em w tym miejscu zdrową meduzę , parasol o ś rednicy okoł o 0.5 metra.

Nie zdą ż ył em zrobić zdję cia, odpł yną ł em, a wideo jeszcze nie przetworzył em.

Nurkowanie z rurką wyszł o dobrze, a zdję cia też są w porzą dku. Odpadnie za pierwszym razem. Nawet najprzyjemniejsze.

Gdy wyszliś my z wody, okazał o się , ż e meduza prawie pod pachą poparzył a ojca, a mnie ktoś ugryzł w gó rną wargę . Ja tak bardzo się palił o. Przewodnik namaś cił nas zieloną maś cią , prawdopodobnie mentolową aloyaverą , a pieczenie w miejscach ugryzień szybko minę ł o.

Na tej wyspie zostaliś my nakarmieni lunchem, któ rego koszt był wliczony w cenę wycieczki. Wszystko był o obfite, obfite i smaczne.

Jadł em i znowu w morzu.

Oto jesteś my z tatą marynarzami podwodnymi.

Nastę pnie musieliś my snurkować bezpoś rednio z ł odzi w pobliż u wyspy Chicken (Chicken).

Dno i woda tutaj ró wnież był y krystalicznie czyste.


Na ostatnim zdję ciu na dole leż y jakaś ryba w przebraniu.

Có ż , nasza trasa dobiega koń ca. Czas lokalny 13-34. Musimy wył adować na Riley. Któ ry? Wył adowaliś my się na wschó d, wię c musieliś my stą pać pieszo do Pranang.

Myś lał am, ż e teraz ją zł apią i zneutralizują , ale zostawili w niej piasek, porozmawiali o czymś , nie zbliż yli się i poszli „sprzedać kajaki”. Co powinienem zrobić ? Stał a, wstał a i też wyszł a, dlaczego mam ją pilnować cał y dzień . Prawdopodobnie nie zrobił tego dobrze. Pora obiadu. Zdecydowaliś my się na obiad w leś nej restauracji. Już o nim mó wił em. Po raz pierwszy zobaczyliś my tam mał py i zjedliś my najsmaczniejszego Toma Yuma w Tajlandii. Znajduje się w ś rodku Railay, bliż ej gó r od strony Ton Sai.

Po pysznym obiedzie ma się...... I znowu pł ywamy, tylko tym razem na Pranang.

Zdję cie panoramiczne. Z jakiegoś powodu ten kamień stał się moim ulubionym.

Sł ynna jaskinia Pranang. Znajduje się w tej skale (zdję cie powyż ej) i nie da się go przejś ć bez zauważ enia. Czasami wchodzi kilku mnichó w z tacą . Prawdopodobnie jedzenie na tacy. Pozostawiają naczynie w gł ę bi jaskini i odchodzą . Nie widział em kto tam mieszka, ale po chwili mnisi zabierają puste naczynie.

Wś ró d miejscowej ludnoś ci panuje przekonanie, ż e jeś li przyniesiesz do jaskini penisa i jedzenie jako darowiznę , bę dziesz miał szczę ś cie na morzu. Tak wię c ta ś wię ta jaskinia jest peł na penisó w z ró ż nych materiał ó w, ró ż nych rozmiaró w i koloró w.

To jest widok z ziemi (naprzeciw ulubionej skał y). A jeś li nagle odpadnie kawał ek skał y?

Tak. Kolejne sł oń ce - inne kolory. Na horyzoncie widoczne są wyspy. Rozpoznajesz kurczaka?

A niebo jest niebieskie.


Już czas. Po drodze znó w obserwowaliś my mał py. Prawdopodobnie, jeś li turysta nie ma już nic do sfotografowania, to konieczna jest zmiana lokalizacji. I to jest sł uszne. 6 nocy na pó ł wyspie Railay w prowincji Krabi, moim zdaniem najważ niejsze jest to, aby poznanie go nie był o napię te. A jutro czeka nas droga na wyspę Phi Phi. Szkoda rozstawać się z Railay, ale czekamy na wielkie odkrycia na innych wyspach Morza Andamań skiego.

Znowu poszliś my na obiad do Nietoperza. Naprawdę podobał a nam się ta restauracja.

Po drodze zjedliś my naleś nika z bananem, baaardzo pyszny.

Kiedy czekaliś my, aż zostaną dla nas usmaż one, wydarzył o się coś niezrozumiał ego. Taj siada i pró buje skrę cić kozią nogę jakimś liś ciem. Myś lał em, ż e chce palić , a nie co. Podaję mu papierosa, on wkł ada go za ucho i dalej zwija. Skrę cona i wycią gnię ta do mnie, zacią gnij się , mó wią . Wł aś nie wtedy olś nił o mnie...co tak pilnie przekrę cał . Nasze pokolenie jest w takich sprawach kompletnie niewykształ cone. Zamó wiliś my kurczaka na obiad.

Był o go tak duż o, ż e mimo pysznoś ci nie mogliś my tego wszystkiego zjeś ć.

Jutro jest dzień ż eglugi Railay na Phi Phi.

Wieczorem zadzwoniliś my do Aleksandra, przewodnika imprezy spotkania Elvis Tour. Swoją drogą nigdy go nie widzieliś my - dobrze radzi sobie ze swoimi obowią zkami przez telefon, a my nie musieliś my się spotykać , wycieczka był a tak dobrze zorganizowana. Kupon na prom Riley-Phi Phi otrzymaliś my w kopercie zaraz po przyjeź dzie.

Prom miał dopł yną ć do brzegu plaż y Ton Sai. To jest pobliska plaż a. Znajduje się mię dzy naszym Western Railay a plaż ą hotelu Centara. Longtail miał zabrać nas z Valching Street i zawieź ć na ten prom. Wyjazd o 9 rano.

Zebrano walizkę.

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12

Sió dmy dzień - 1 czerwca. Dzień poż egnania z Riley. Szkoda ł ez, tu jest tak pię knie.

Mieliś my ś niadanie. Poszliś my do recepcji i zamó wiliś my samochó d elektryczny do transportu rzeczy z pokoju do West Railay. Dotarliś my do pokoju, zał adowaliś my rzeczy do samochodu. Dotarliś my na lą dowisko dł ugim ogonem (do Walkin Street) już o 8-30. Dziś dzień jest pogodny, tylko morze nie jest spokojne, fala jest silna.


Siedzimy i czekamy. Miejscowi mó wią nam, ż e prom zacumuje po wschodniej stronie. Nazywamy przewodnika Aleksandrem. Zapewnia nas, ż e Tajowie rozmawiają o promie innej firmy. Czy touroperatorzy wł ą czyli indywidualny prom do naszej indywidualnej wycieczki po Krabi. To super. Siedzimy i czekamy.

Przechodzi znajomy goś ć z biura podró ż y, gdzie kupiliś my bilety na wyspy itp. , mó wi: jedź do Vostochnego ...nie bę dzie go tutaj. Znowu dzwonimy do Aleksandra. Po 10-minutowej rozprawie, rzekomo z organizacją transferową , odpowiedź brzmi: Tak. Twó j prom nie mó gł wylą dować w Ton Sai i odpł yną ł bez ciebie. (Jesteś my zszokowani, ale spokojni. I tak nas tu nie zostawią ). Przenieś się na wschodnie wybrzeż e. Dzię ki Bogu, ż e spacer nie jest daleko, a bagaż nie jest cię ż ki. Pł yw. Namorzyny są peł ne. Ż adnych pasaż eró w, tylko ż eglarze.

Wezwanie Alksandry: kup bilety do Ao Nammao (60 bahtó w za osobę ), zwró cimy Ci te pienią dze. Kupujemy. Musisz poczekać , aż bę dzie 6 kolejnych towarzyszy podró ż y lub zapł acić za cał ą ł ó dź (+360 bahtó w). Telefon do Aleksandra...Musiał am wspią ć się na longtaila prosto z wody bez ż adnych drabin i zrobił am to, sama był am nawet zdziwiona. Udać się . Spó ź niliś my się na 9-godzinny prom, ale zdję cia wyszł y super.

Toaleta ma wbudowany prysznic zamiast bidetu (jak w innych miejscach w Krabi). Na balkonie znajduje się stó ł i dwa leż aki do siedzenia (siedzenie nie jest zbyt wygodne). Widok z balkonu jest niesamowity.

A kiedy zobaczył em te ł abę dzie, to cał kowicie zakochał em się w tym numerze.

Widok z pokoju… Sł owa nie są w stanie przekazać . To trzeba zobaczyć!

Pora na kolację , a lunchu nie jemy, z wyją tkiem mangi przywiezionej z Railay. Trochę zał atwiliś my sprawę , uporzą dkowaliś my i ruszyliś my w stronę przesmyku, tzw. wioski. Nasz hotel przygotował już gabloty z rybami i grillem, ale minę liś my, bo ceny wydawał y się zbyt wysokie.

Wyszliś my z naszego hotelu, skrę ciliś my w prawo, przeszliś my kawał ek (50 metró w) wzdł uż wybrzeż a wzdł uż piasku i wyszliś my na asfaltową ś cież kę . Niemal natychmiast restauracje i duż e restauracje zaczę ł y oferować usł ugi gastronomiczne. Wydawał o mi się , ż e im dalej jedziemy, tym tań sze jest jedzenie, w tym owoce morza.


Do wieczora koń czył a się wó dka przywieziona z Rosji (3 litry). Musieliś my pilnie uzupeł nić zapasy.

SangSom (lokalna wiki lub rum, niewiele wiem) 0.7 litra na tym rynku sprzedawany za 320 bahtó w. Zaopatrzyliś my się i poszliś my szukać wymiennikó w, ponieważ.1000 wató w wymienianych w Phuket dobiegał o koń ca. Tak, a kosztem wycieczek trzeba był o zapytać.

Wymiennik został znaleziony natychmiast. Znajduje się obok sklepu 7 e leuven. Kurs jest dobry. Zapomnieli zabrać ze sobą dolary. Inny wymiennik (np. pomarań czowy) jest w pobliż u rynku. Jest też normalny kurs.

Znaleź li też biuro podró ż y i zapytali o ceny wycieczek po wyspach. Zdecydowaliś my się kupić jutro, bo wymieniamy dolary.

Tata chciał iś ć do toalety. Wejś cie na molo minę ł o. Byliś my na samym przesmyku. Droga zaprowadził a nas na teren hotelu Gabana. Có ż , jest bardzo pię kny. Tam przy restauracji znajduje się pł atna (20 wat) toaleta. Tutaj był em zaskoczony. Nigdy nie widział em pł atnych toalet w Tajlandii.

A moż e nie szukam tam?

No có ż , mieliś my dobry spacer. Czas do domu. Droga powrotna trwał a okoł o 30 minut, po drodze znajdował y się liczne gabinety masaż u i stragany z owocami. Ogó lnie wszystko jest tak, jak powinno.

Czas odpoczynku: 25.05. 2012-06.06. 12

Ó smy dzień - 2 czerwca. Restauracja hotelowa, tak jak pisał am powyż ej, znajduje się nad zatoką . Duż a, czysta pó ł otwarta przestrzeń (jak taras). Na ś niadanie oferowany jest duż y wybó r dań , nie gorszy niż na Railay. Są tylko 3 rodzaje sokó w, ale czę sto gotują naleś niki z nadzieniem i chrupią cym kurczakiem. Turystó w jest wię cej niż na Railay, ale wcią ż niewiele. Tutaj, w hotelu, przez cał y nasz pobyt nie spotkaliś my ani jednego Rosjanina, a jeś li Phi Phi zabieramy rowerem, to 2 kobiety z Ukrainy i kompanię.7 osó b z rejonu Moskwy.

Siedzieliś my przy stoł ach rozstawionych na piasku, ż eby ś niadanie opadł o, paliliś my. Dziś brzeg nie był już pokryty glonami, ale z jakiegoś powodu nikt nie pł ywał . A krajobrazy to bajka.


Zdecydowaliś my się na spacer do są siedniej Log Beach. Boleś nie go chwalił . Jeś li stoisz twarzą w stronę morza, musisz udać się w lewo. Moż esz spacerować po hotelu, moż esz spacerować po drewnianym pomoś cie wzdł uż brzegu. Wychodzimy na drugą mał ą plaż ę naszego hotelu, czystą i cał kowicie opuszczoną.

Wykupione. Dobry. Dno jest piaszczyste. Nurkowanie z rurką jest zł e. Idziemy dalej gó rską ś cież ką , poroś nię tą cudownymi drzewami z korzeniami i kamieniami pomagają cymi pieszym. Już przed plaż ą zaczyna się stroma ś cież ka z rozcią gnię tą liną . Cał a podró ż trwał a 25 minut. Dotarł em tam bez problemó w, chociaż wą tpił em w nogi (poł amał em obie kostki na nodze).

Jesteś my na miejscu. Dł uga, bardzo czysta plaż a z biał ym, skrzypią cym piaskiem. Ludzie nie mają duszy.

Wzdł uż wybrzeż a rosną palmy i sosny. Lokalne hotele.

Przygotowują c się do wyjazdu do Krabi myś lał em, ż e zdję cia zamieszczone w recenzjach są mocno przeredagowane. Nie. Mylił em się.

Cał kiem nagle chmury podpeł zł y prawie po ziemi z przesmyku i pospieszyliś my do domu.

Po drodze zastanawialiś my się co, gdzie. Ta drewniana pani stoi na rozwidleniu dró g: jeś li pó jdziesz w lewo, wró cisz do domu, jeś li pó jdziesz w prawo, dostaniesz się na przeciwległ y brzeg. Nie dojechaliś my tam, bo droga był a bardzo ś liska od gliny wymytej przez deszcze.

To są schody naszego hotelu. Bardziej przyjemnie jest spacerować po pię knym i zadbanym terenie niż po korzeniach i kamieniach.

A tu basen z czystą , bł ę kitną wodą , doś ć duż y, miejscami gł ę boki. Znajduje się na czwartym poziomie hotelu. Bar jest otwarty. Rę czniki są zapewnione. Có ż , czego jeszcze potrzebujesz do peł nego szczę ś cia. Pada, a my pł yniemy, deszcz już miną ł - wracamy do domu.

Do pokoju dotarliś my w okoł o 7 minut, zaczę liś my zbierać się w kierunku przesmyku, tam był o zbyt wiele spraw do rozwią zania. Szliś my dzisiaj, już dokł adnie studiują c lokalne zabytki.

Podobał mi się hotel Andaman ze wzglę du na jego park.

Jeś li chodzi o ż ycie, nie moż na go zdyskontować . Na pierwszym miejscu Hotel Gabana, na drugim Andaman.


W rosyjskiej restauracji zdecydowaliś my się na przeką skę i zamó wiliś my smaż one krewetki ze szparagami 1 porcję za 120 wató w, duż ą pizzę z tuń czykiem za 150 bahtó w. Cał a przeką ska kosztował a 270 bahtó w. Pyszne, ale nie mogł em znaleź ć tuń czyka na pizzy. W Chorwacji taką pizzę piecze się znacznie smaczniej.

Pisał em już , ż e alkohol w restauracjach jest drogi, 120 bahtó w 40 gramó w. Tata chciał się napić . Jesteś my Rosjanami. Kiedy przygotowywano dla nas jedzenie, poszedł na pobliski targ, gdzie wczoraj kupili towar, kupili 0.7 rumu i plastikową szklankę . Nie moż esz pokazać butelki, a to, co pijesz ze szklanki, to niczyja sprawa. W ten sposó b problem został rozwią zany szybko i niedrogo. W kolejnych dniach zabieraliś my ze sobą butelkę coli 330g napeł nioną rumem oraz butelkę wody 330g. Tata jest jak - pij...Przecież woda: ż yj stuleciem, ucz się stulecia i umrzyj gł upcem.

W kantorze wymienili dolary po dobrym kursie i udali się do wczorajszego biura podró ż y po bony na jutro. Wybraliś my wycieczkę na cał y dzień , od 10-30 do 19 godzin wokó ł wyspy Phi Phi Don, Mosquito Island, Wambo Island, Phi Phi Ley Island na ł odzi motorowej za 1200 za osobę.

Skrę cają c w przeciwną stronę dotarliś my do salonu Doctor Fish, gdzie Wasze dziewczyny bę dą mył y stopy ró ż nymi gą bkami i szamponami za jedyne 150 bahtó w, a mał e rybki wygryzą z nich nadmiar skó ry. Wczoraj wypatrzył em ten salon. To był o sł odkie i ł askoczą ce.

Potem poszliś my do salonu masaż u i zrobiliś my masaż stó p (250 bahtó w za godzinę ), ponieważ moje nogi był y po prostu zmę czone, a Serezha miał a napię te ł ydki z jaskini Tiga. Znowu zwariowaliś my i poszliś my szukać owocó w

Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał
Aby dodać lub usunąć zdjęcia w relacji, przejdź do album z tą historią
Podobne historie
Uwagi (2) zostaw komentarz
Pokaż inne komentarze …
awatara