Dzień trzeci
Dzień trzeci.
Minę ł o już sporo czasu, a przypomniał am sobie, ż e jeszcze nie skoń czył am pisać o naszej podró ż y poś lubnej w Czarnogó rze.
Có ż , pamię tajmy. . .
Trzeciego dnia naszej dziesię ciodniowej podró ż y poś lubnej wybraliś my się na wycieczkę do miasta o ciekawej nazwie Sveti Stefan, czyli wyspy ś w. Na wyspę popł ynę liś my ł odzią .
To cudowne miejsce. Stare miasto wyspy jest zamknię te z powodu remontu, wię c spacerowaliś my tylko po jego nowej czę ś ci. Ale w tym mieś cie najbardziej nam się podobał o. Pię kna przyroda, czysta plaż a, piaszczysty brzeg. Opalają c się nad brzegiem morza, cieszyliś my się szumem fal i „ś piewem” cykad. Wiatr nió sł zapach nagrzanych sł oń cem sosen i innych drzew iglastych.
Po obfitej ką pieli zgł odnieliś my i poszliś my szukać porzą dnej kawiarni. To był a najtrudniejsza rzecz. Restauracje na wyspie był y bardzo drogie, a ja nie chciał em jadać na plaż y, ale musiał em. Czekaliś my, aż zwolni się stolik i zaczę liś my przeglą dać menu. Dobrze, ż e to był o po rosyjsku. Po zamó wieniu makaronu z owocami morza i kurczaka z warzywami spodziewaliś my się . Zamó wienie został o zł oż one doś ć szybko i ku naszemu mił emu zaskoczeniu warzywami na kurczaka okazał y się frytki) Tak, porcje w Czarnogó rze są naprawdę duż e).
Był a już okoł o 15.00, szczegó lnie po obfitym obiedzie chcieliś my iś ć do willi. Sł oń ce praż ył o niemił osiernie, a morze nie był o już przyjemnoś cią .
Zauważ yliś my, ż e w Czarnogó rze ludzie chodzą po poł udniu na plaż ę . A to dziwne, wł aś nie w czasie, gdy sł oń ce jest najcieplejsze. Ale to nie dla nas, w porze lunchu cieszyliś my się relaksem w ogrodzie w naszej pię knej willi.
Na wieczó r zaplanowaliś my spacer, ale filc z udaru sł onecznego, filc z owocó w morza na obiad, zaczą ł em czuć się chory. A wieczó r spę dziliś my w naszym pokoju jedzą c najwię kszą i najbardziej soczystą jagodę sezonu - arbuz.