Kraina absolutnego piękna naturalnego
Czarnogó ra był a w mojej gł owie od 6 lat temu koleż anka przywiozł a z tego kraju masę pysznoś ci. Bajeczna wyspa San Stefan, ogromne gó ry i lazurowe morze, o któ rych prawie marzył am. Jednak najpierw zapoznał em się z Chorwacją , zdał em sobie sprawę , ż e Adriatyk to mił oś ć ż ycia i tak się stał o – jadę do Czarnogó ry.
Nastró j do pracy znikną ł zaraz po wystawieniu biletu, a pozostał e trzy tygodnie przed wyjazdem spę dził em w Internecie, starają c się jak najwię cej dowiedzieć o kraju i miastach, któ re miał em odwiedzić . Czytanie recenzji ma swoje plusy i minusy. Niewą tpliwie pozytywem był o to, ż e kiedy przyjechał em do Budvy po raz pierwszy, prawie z zamknię tymi oczami udał o mi się znaleź ć odpowiednią plaż ę , market, supermarkety, przystanki autobusowe i inne waż ne elementy infrastruktury dla turystó w. Czytają c recenzje, nie jest bardzo poprawne, ż e masz wpł yw na wraż enia i opinie innych ludzi, co znacznie uniemoż liwia odkrywanie nowego kraju i cieszenie się wł asnymi wraż eniami. Dlatego po odwiedzeniu restauracji, sklepó w, plaż , zabytkó w polecanych w recenzjach czę sto był em niezadowolony z ich jakoś ci i odwrotnie - po dostaniu się do zbezczeszczonych miejsc uznał em je za bardzo przyzwoite. Nie bę dę wymieniał tu wszelkiego rodzaju dobrych i zł ych miejsc, recenzje dyskotek-restauracji moż na ł atwo znaleź ć w sieci i wszystkie są mniej lub bardziej prawdziwe. Skoncentruję się na moich wraż eniach z tego kraju. Z gó ry moż emy powiedzieć , ż e oczekiwania zwią zane z wyjazdem był y ogromne i prawie wszystkie był y uzasadnione.
Wybrał am Budvę na miejsce zamieszkania ze wzglę du na obecnoś ć Starego Miasta, wydarzeń kulturalnych latem, bliskiego są siedztwa Zatoki Kotorskiej, Dubrownika i San Stefan - te miejsca do odwiedzenia zainteresował y mnie najbardziej. Ogó lne wraż enie: Budva - druga Jał ta - gł oś no, duż o ludzi w wię kszoś ci rosyjskoję zycznych, czasem brudnych nawet na plaż ach, ogó lnie odpoczynek tu trochę dokuczliwy (nieważ ne, ż e jest tylko 4.5 tys. rdzennych mieszkań có w Budvy i 90 tys. w Jał cie). Prawie wszyscy turyś ci starają się odwiedzić Budvę , w tym są takż e siostrami z Jał ty. Wł aś ciwie to nie ma sensu, moż na tu przyjechać na godzinę z wycieczką , zobaczyć miasto i zamieszkać gdzieś w spokojniejszym miejscu. Ale nadal nie moż na powiedzieć , ż e był em niezadowolony z Budvy. Jest tu ró wnie pię knie jak na cał ym wybrzeż u Adriatyku.
Lokalna ludnoś ć , usł ugi i problemy komunikacyjne. Oczywiś cie zdawał em sobie sprawę z powolnoś ci i regularnoś ci miejscowej ludnoś ci, ale oni rozumieją wezwanie, aby się nie martwić , być szczę ś liwym bardziej niż dosł ownie i starają się zaszczepić ten poglą d na ś wiat w nas - wybrednych turystach. Kasjer na targowisku nie przejmuje się tym, ż e 70% klientó w to turyś ci nie mó wią cy po serbsku. Dziewczyna wybija czek, ś piewa przez zę by coś w stylu „prsht dvrzht sed” i rozumie to, jak chcesz (jeś li nie widzisz dobrze, a liczby są tak niedostę pne jak gwiazdy, to pł acą c, musisz polegać wył ą cznie na intuicji i uczciwoś ci tego mamzela); dziewczyna, któ ra smaż y naleś niki na ulicy sprawia wraż enie osoby, któ ra nie przyszł a do pracy, co ma na celu sprzedaż wię kszej iloś ci naleś nikó w i szybszą obsł ugę klientó w, ale osobę , któ ra stoi na ulicy i flegmatycznie wrzuca ciasto do patelnia.
Na szczegó lną uwagę zasł uguje poczucie humoru mieszkań có w. Jeś li zadasz pytanie przewodnikowi lub kelnerowi, aw odpowiedzi usł yszysz coś niezrozumiał ego, dziwnego, podejrzanego - na pewno rozmó wca ż artuje. Có ż , nudno im odpowiadać przez 4 miesią ce sezonu, ż e ta ryba jest smaż ona, a nie gotowana, ale wino wcią ż jest zrobione z winogron, wię c bawią się najlepiej, jak potrafią . Ponadto każ dy kelner chę tnie potwierdzi, ż e bę dzie potrafił porozumiewać się w ję zyku rosyjskim lub angielskim, ale jeś li chodzi o proces komunikacji, zrozumiesz, ż e rozmó wca w ogó le nie odpowiada na pytanie, któ re mu zadał eś , lub po prostu odpowiada bez wysił ku serbskiego, a co gorsza mó wi, ż e zrozumiał , przyją ł zamó wienie i przynosi zupeł nie inne danie niż zamó wił eś . Przykł ad trudnej komunikacji w cudownej ś ró dziemnomorskiej restauracji w San Stefan: zamó wił am smaż oną kał amarnicę , pokazał am ją w menu po rosyjsku, angielsku, wł osku, serbsku, przyniesiono zupę z krewetek kró lewskich, oczywiś cie przepyszna, ale poprosił am o kalmary...Wszyscy kelnerzy są w zmowie - uparcie nie chcieli zrozumieć , czego od nich wymagano, gdy poproszono ich o przeliczenie zamó wienia na 2 konta. Ogó lnie rzecz biorą c, w cią gu dziesię ciu dni przestał em być pewny swojej znajomoś ci przynajmniej niektó rych ję zykó w: bez wzglę du na to, o co pytasz, nie rozumieją , a jeś li rozumieją i odpowiadają , wynik jest wcią ż odwrotny. Ostatniego dnia wyjazdu zdał em sobie sprawę , ż e kluczem do udanej komunikacji z lokalną ludnoś cią jest komunikowanie się mniej werbalnie, nie przemę czaj się i nie przemę czaj ludzi (trudno im, pracują ), aby nie uzyskać nieadekwatna odpowiedź , lepiej poczytać poradnik w domu, ale co Cię interesuje - po prostu pokaż . Jeś li chodzi o obsł ugę w ogó le, nawet miejscowi powiedzieli nam, ż e nadal mają z tym problemy. Turystyka rozwija się tak szybko, ż e obsł uga nie nadą ż a za takim tempem, przez co pozostaje w tyle, ociera nogi i teraz kuleje. Rozpieszczony przez Indykó w i Egipcjan, trzeba zawiną ć wargę na przejś ciu samolotu i cieszyć się pię knem kraju, kosztuje to znacznie wię cej niż zwykł e leczenie personelu. Usł uga jest dyskretna - i to już dobrze. Wł aś ciciele naszej willi nie zawracali nam gł owy nadmierną uprzejmoś cią i swoją obecnoś cią , regularnie sprzą tali, zmieniali rę czniki, dawali to, o co prosiliś cie - i to dobrze. Có ż , nie rozumieli ł ó ż ka nawet raz na 10 dni, no có ż...Moż e powinni byli zostawić pienią dze, ale kto wiedział . Ale wezwanie przewodnika, aby zostawił napiwek kierowcy autobusu, okazał o się wcale nie ż artem. To rzeczywiś cie jest przez nich akceptowane. Bardzo dziwny.
Był em bardzo zaskoczony organizacją usł ug wycieczkowych, nawet w poró wnaniu z tym samym krymskim, buł garskim czy chorwackim. Grupy nie są tworzone na podstawie ję zyka. Na trasę mogą jechać.1-3 autobusy tej samej firmy z bardzo zagranicznymi turystami, ten problem ł atwo rozwią zuje przewodnik (jeden na wszystkie 3 autobusy) - wyjaś ni wszystko, czego potrzebujesz w najbardziej potrzebnych ję zykach - Rosjanie, Serbowie, Wł osi, Anglicy, Francuzi, Niemcy, Polacy i inni egzotycy bę dą musieli gromadzić swoją wiedzę we wszystkich ję zykach lub po prostu odpoczywać , co zrobili Wł osi i Francuzi podczas panoramicznej wycieczki po parkach narodowych - natura jest taka pię kne, ż e wyjaś nienia są zbę dne, a toaletę moż na znaleź ć w dowolnym ję zyku. Ale nadal chcę przypisać zasł ugi naszym przewodnikom po Krymie - ich wycieczki są mega-informacyjne i super-informacyjne, moż esz nawet dowiedzieć się , czego nie chcesz. W lipcu, pó ł godziny drogi z Gurzuf do Ał upki, poznał em peł ne drzewo genealogiczne hrabió w Woroncowa oraz historię pochodzenia każ dego kamienia po drodze (biorą c pod uwagę , ż e był em na Krymie po raz jedenasty, droga do Ał upki wydawał a się tym razem bardzo dł uga). W poró wnaniu z taką pracą Czarnogó rcy po prostu odpoczywają na wycieczkach.
pię kno. Bę dą c w Czarnogó rze zrozumiał em, ską d biorą się fabuł y do ukł adania puzzli krajobrazowych – to albo Alpy, albo Czarnogó ra. Bó g nagrodził ten kraj fantastycznie pię kną przyrodą i antyczną architekturą , któ ra doskonale z nią harmonizuje. Pł yną c wzdł uż Zatoki Kotorskiej masz wraż enie, ż e krę cisz jakiś pię kny i drogi film. Najwyraź niej absolutnie każ dy ma takie uczucie, skoro nawet Jurij Ł uż kow kupił sobie kawał ek ziemi na zboczach zatoki i zbudował doś ć duż ą daczę niedaleko willi Katarzyny Zeta-Jones i braci Schumacher. Przewodnik z dumą wskazuje na oba brzegi i mó wi, ż e jedyna baza morska w obozie znajduje się w zatoce. Bazą są pozostał oś ci po jugosł owiań skiej flocie wojskowej - 1 zardzewiał y okrę t podwodny i dwie takie same ł odzie, któ re Tito kupił w ZSRR w 1945 roku. Um, w poró wnaniu do tej nę dzy koryta w Bał akł awie i Sewastopolu, to tylko niezwycię ż ona Armada. Co brać od tych facetó w, skoro w kraju nie ma armii jako takiej, to jest policja i kilku ż oł nierzy kontraktowych. Po prostu nie potrzebują armii, z każ dym, z kim mogli, upaleni gó rale już walczyli. Nawiasem mó wią c, w jednym egzemplarzu w tym kraju jest duż o - jedna baza wojskowa, jeden uniwersytet, jedno sanatorium, jeden szpital psychiatryczny. Zastanawiam się , czy mają na przykł ad zoo lub cyrk?
Miasta i wyspy w zatoce są warte osobnego wpisu. Ogromnie ż ał uje, ż e nie udał o się wspią ć na twierdzę Kotor. Ogó lnie rzecz biorą c, wycieczka po zatoce jest zdecydowanie koniecznoś cią . Jeś li znó w dotrę do tego kraju, na pewno znó w bę dę jeź dził po zatoce.
Dwa lata temu nie moż na był o dostać się do Dubrownika, czego pó ź niej niejednokrotnie ż ał ował em. A tu okazja na bal - za jedyne 35 euro, bez wizy, 2.5 godziny podró ż y i witaj pereł ko Adriatyku. Z lotu ptaka i od strony morza miasto jest naprawdę pię kne, ale w sierpniu po prostu nie ma sensu jechać tam z grupą turystó w. Ż ał ował em nawet, ż e pojechał em, był o tak nierealistycznie gorą co, ż e nie był o mowy o wspinaniu się na mury twierdzy czy pł ywaniu ł odzią po mieś cie za 7 euro. Uratował am się , chodzą c od sklepu do sklepu, schł adzają c się pod klimatyzatorami. W rezultacie zdrę twiał em od setek tysię cy tego samego rodzaju pamią tek i gł uchł em na krzyki tysię cy Wł ochó w (z jakiegoś powodu w cią gu 3 godzin nie usł yszał em ani sł owa w ż adnym innym ję zyku). W Dubrowniku zdał em sobie sprawę , ż e mam na drugie imię Chiara - jakaś Wł oszka matka szł a za mną cał ą ulicę i zawoł ał a swoją có rkę w taki sposó b, ż e chciał em się odwró cić i powiedzieć jej po rosyjsku: „Señ ora, bę dę Chiarą , tylko przestań krzyczeć na mnie do ucha. " W Dubrowniku trzeba nauczyć się jednej frazy po wł osku „escuso, signora (signor)”, „przepraszam, przepraszam, przepraszam”, nie toczą się , ryzykujesz, ż e zostaniesz ź le zrozumiany i podeptany. Jednak nie wszystko jest takie zł e - zdecydowanie podobał a mi się ulica restauracji. Znajduje się ró wnolegle do gł ó wnego, ale trzeba trochę wspią ć się po schodach. Szerokoś ć ulicy nie przekracza 3 metró w, jest wył oż ona pię knie ustawionymi stoł ami ró ż nych restauracji, idziesz ulicą , chcesz jedną dł ugą restaurację i zawsze moż esz skrę cić w gó rę lub w dó ł po schodach na nastę pną ulicę . Na gł ó wnym znajduje się mał a cukiernia - jest miejsce dla mił oś nikó w sł odyczy, sprzedaje się tu wszelkiego rodzaju smakoł yki. Ogó lnie rzecz biorą c, do Dubrownika lepiej pojechać wł asnym samochodem, a jeszcze lepiej pojechać na wakacje do Chorwacji wł aś nie tutaj lub do są siedniego Splitu, aby mó c spokojnie przyjechać wcześ nie lub pó ź no, gdy nie jest gorą co i jest ich mniej ludzie. Generalnie z Dubrownika nie dostał em tego, po co jechał em, po prostu cykną ł em, ż e tu był em, ale nic wię cej. Bę dę musiał jechać ponownie.
San Stefan czy Sveti Stefan to miejsce, któ re nie potrzebuje dł ugich opowieś ci, po prostu trzeba tu być , poczuć , oddychać tym powietrzem. Sam hotel na wyspie jest obecnie w remoncie, ale podejrzewam, ż e nawet gdybym dotarł tam kilka lat temu, kiedy jeszcze dział ał y tam kawiarnie i sklepy, mó gł bym być nim tak samo rozczarowany, jak Dubrownik. Od wewną trz wszystkie stare miasta nad Adriatykiem są podobne do swoich bliź niaczych ulic. Nie wiedzą c, na zdję ciu nie moż na powiedzieć , gdzie jest Budva, gdzie jest Kotor, gdzie Dubrovnk, Pula czy Ravin. Ale sama kontemplacja nierzeczywistego pię kna i bliskoś ci ś w. Niestety rozumiem, ż e nawet jeś li stanę się bardzo bogaty, to raczej nie wynajmę willi na wyspie – do tego nie wystarczy być bogatym, trzeba być megagwiazdą . No dobra, ale pł ywał em na tych samych plaż ach, na któ rych mieszkali kró lowie i gwiazdy. Mó wią , ż e Wysocki bardzo kochał to miejsce, a gdzieś w sieci są filmy, w któ rych czyta swoje wiersze na tle San Stefan. Nie ż ebym był a jego namię tną fanką , ale w tym przypadku zgadzam się z nim w stu procentach – takie miejsce sprzyja mił oś ci i poezji. Niedawno w Podgoricy wzniesiono pomnik Wł adimira Semenowicza.
Kaniony rzek Tara i Morac, parki narodowe Biograd i Durmitor dają wię cej niż peł ny obraz pię kna wewnę trznej Czarnogó ry. Serpentyny i strome klify wyjaś niają , dlaczego ludnoś ć kraju jest ró wna poł owie populacji miasta regionalnego z milionem mieszkań có w Ukrainy. Trudno sobie wyobrazić , ż e cał y kraj to tylko poł owa Dniepropietrowska pod wzglę dem liczby ludnoś ci i mniej niż obwó d dniepropietrowski pod wzglę dem powierzchni. Czarnogó rcy ż artują , ż e jeś li wszystkie gó ry zostaną wygł adzone, obszar kraju przekroczy obszar cał ej Europy. Kontemplują c nie do zdobycia szczyty, rozumiesz, ż e gdzieś tak jest. Nawiasem mó wią c, w tych gó rach ulotne deja vu nie zawiodł o - tutejsza przyroda wyraź nie posł uż ył a jako tł o dla wspaniał ego radzieckiego filmu „Dzieci kapitana Granta”. Odrzucają c gł owę do tył u, przypomniał em sobie, ż e gdzieś w tych miejscach krę cono Patagonię i epizod z kondorem. I wielki szacunek dla budowniczych dró g i tuneli. Jugosł owiań scy budowniczowie mostó w i dró g zostali kiedyś zaproszeni do ZSRR, aby uszlachetnić nasze przestrzenie drogowe. Gdyby tylko to nam pomogł o.
Nigdy nie był em w moich rodzimych ukraiń skich Karpatach, wię c pię kno gó rskich lasó w i jezior moż na poró wnać tylko z Tatrami i Alpami. Mó wią , ż e Czarne Jezioro jest bardzo podobne do Karpackiego Synewyru. Nie był em, nie widział em, ale pię kno i czystoś ć są niesamowite. Ale z drugiej strony minusem wszystkich programó w wycieczek jest to, ż e chodzisz do takich miejsc przez cał y dzień i dają ci czas na spacer przez pó ł godziny, godzinę , ale to nie jest tego warte. Tutaj trzeba spę dzić dwa lub trzy dni, aby powoli podró ż ować po lesie na rowerze, wspią ć się na jaką ś gó rę , zjeś ć jedzenie od lokalnych pasterzy, zrobić zdję cia lasu i jezior o ró ż nych porach dnia, po prostu oddychać najczystszym powietrzem i bą dź w ciszy. Zdecydowanie kontynentalna Czarnogó ra musi stać się tak rozwinię tym kurortem jak wybrzeż e. Jedyną wadą takiej wycieczki jest to, ż e jesteś w autobusie od 6 rano do 23:00 i dają bardzo mał o czasu na odkrywanie urokó w.
Bardzo podobał a mi się wycieczka o nazwie „piknik rybny”. Nie ł owiliś my ryb, ale cał y dzień spę dziliś my na morzu na motoró wce, opalają c się gdzie tylko się dał o, pł ywają c kilka razy na otwartym morzu, skaczą c po pię tach z boku, patrzą c na wybrzeż e z morza, ż eglują c wokó ł San Stefan, spacerują c po wyspie ś w. Mikoł aja, leż ą c przez dwie godziny na pustej plaż y gdzieś w pobliż u Petrovaca, skutecznie wplatają c się mię dzy dwie skał y w odległ oś ci zaledwie kilku metró w. Firma był a niewielka - tylko 20 osó b i wszyscy mó wią cy po rosyjsku plus dzielny kapitan Peter (dziewczyna z agencji reklamował a go jako podobnego do Kevina Costnera, mylił a się - Kevinowi daleko do niego pod każ dym wzglę dem) i kilku jego asystentó w . Kapitan spotkał się z nami bardzo efektownie na swoim statku - o 9 rano otworzył butelkę rumu i hojnie nalał wszystkim szklankę zmieszaną z colą . Nasze panie został y zdmuchnię te, a Rosjanie odmó wili coli i trzasnę li kieliszkiem czystego rumu. Myś lę , ż e Peter też był oczarowany. W cenie wycieczki przygotowali dla nas ró wnież doskonał y lunch bezpoś rednio na pokł adowym piecyku – ryby, steki, kieł baski, warzywa, pieczywo. Po pó ł dniu pł ywania i nurkowania był o super. Kapitan okazał się wesoł ym facetem - spę dził z nami prawie cał y dzień na pokł adzie, odpowiadają c na wszystkie pytania, opowiadają c historie, flirtują c z moskiewskimi blondynkami i hojnie nalewają c wszystkim wino (ró wnież w cenie wycieczki) aż do wieczó r. Nasz kapitan wytoczył nas tak, ż e o 17:00 wszyscy wsiedli na ł awki i powiedzieli – zabierz nas z powrotem, choć zgodnie z planem mieliś my jeszcze pó ł torej godziny. Podczas tego spaceru cał kowicie się odprę ż ył am, wyciszył am, zapomniał am o wszystkim i w peł ni nacieszył am się morzem, mgł ą solną , prę dkoś cią , sł oń cem i winem. Kró tko mó wią c, za moje 40 euro dostał em cał y dzień absolutnego szczę ś cia. Na brzegu cał y wieczó r koł ysał em się jak prawdziwy marynarz. Nie wiem o innych firmach, ale Monteline uczciwie zarabiał pienią dze, a nawet wię cej.
Nasi ludzie są nasi wszę dzie. Tuż przed wyjazdem obejrzał em ż ywotny i nieskomplikowany film „Na morzu” (reż . Ya Chevazhevsky). Spę dziwszy wakacje w popularnym kurorcie, rozumiesz, ż e scenariusz do tego filmu nie został napisany w bó lu, ale po prostu i ł atwo na plaż y lub w hotelu. Tylko nasi ludzie mogą zabrać ze sobą.14 butelek wó dki z Rosji, wysł ać swoje panie na plaż ę , zamkną ć się w willi na 3 dni, a potem iś ć na plaż ę i powiedzieć , aby przedstawiciele cał ej Europy usł yszeli: „Sł uchaj, Seryoga, dlaczego my tak nie wzię ł aś wó dki? ”, a potem weź parasol za 3 euro, wepchnij go w piasek i zostaw plaż ę do wieczora, ż eby nadrobić zaległ oś ci z alkoholem w barach. Tylko nasi ludzie mogą wysią ś ć z autobusu na promie i razem z cał ym autobusem zacią gną ć się papierosami pod znakami „zakaz palenia”. Tylko nasza Wasia z Moskwy moż e spokojnie czytać ksią ż kę „Zł odziej w prawie”, podczas gdy za oknem migają widoki na najpię kniejszą zatokę ś wiata, a jego ż ona toczy literacki spó r o dzieł o Dostojewskiego z mał ym przewodnikiem Milosem. Tylko nasi ludzie mogą wstać o 7 rano, spakować poł owę bagaż u na plaż ę , obudzić wszystkie 5 willi w okolicy z okrzykami pytają cymi z wysokoś ci 4 pię tra, czy niejaki Siergiej Anatolijewicz wzią ł nó ż , czy nie, ale wzią ł korkocią g. Tylko nasze kobiety mogą torturować tego samego Milosa w Dubrowniku, wzią ć dla nich stró j ką pielowy lub zostawić go w autobusie. Biedny Milos, po rozmowie o literaturze rosyjskiej, nie znalazł odpowiedzi na to dziwne pytanie. Wujek z wyglą dem podpuł kownika, po powrocie do Budvy, zaczą ł gł oś no dowodzić tym samym biednym studentem Milosem - mó wią , czy moż na podjechać jeszcze bliż ej Starego Miasta (choć już nie moż na był o się zbliż yć ) . Ale nie tylko nasi ludzie potrafią zaskoczyć . Trzech wspaniał ych mł odych Wł ochó w wysiadł o na wycieczkę do Dubrownika i zamiast paszportu lub dowodu osobistego zabrali prawa do skutera. Straż graniczna był a tak rozczarowana wraż eniem obywateli UE, ż e odesł ali ich z powrotem do Budvy po paszporty. Prawdopodobnie chł opaki w ogó le nie brali pod uwagę Chorwacji za granicą .
Generalnie chcę odpoczą ć od naszych przyzwyczajeń , ale niestety w Czarnogó rze jest to zdecydowanie niemoż liwe z tego powodu, ż e jedna trzecia turystó w to rosyjskoję zyczni, a jedna trzecia wszystkich komercyjnych nieruchomoś ci na wybrzeż u jest wykupiona przez Rosjan. Rozumiem, ż e już wkró tce Czarnogó ra stanie się dla naszego narodu drugą Hiszpanią i Buł garią . I bardzo chciał bym do nich doł ą czyć .
Na koniec kilka praktycznych wskazó wek. Jeś li nie jeź dzisz na wycieczki, przyjdź z wł asnym parasolem i zapasem jedzenia na ś niadanie, jedz w samoobsł ugi, to cał kiem moż liwe jest zamieszkanie w Budvie za 100 euro przez 7-10 dni. Jest to moż liwe, ale nie konieczne, wię c weź pienią dze ile chcesz. Co jeszcze zabrać ? Zdecydowanie dobry aparat, krem do opalania, panama i kapcie od jeż y, okulary do nurkowania (woda jest tak sł ona, ż e nawet kropla dostaje się do oka, zaczyna się okropne pieczenie). Drobne rzeczy oczywiś cie wszystko moż na kupić na miejscu, ale lepiej przyjś ć z peł nym uzbrojeniem i nie biegać po straganach pod palą cym sł oń cem. Jeś li mieszkasz w willi bez wyż ywienia i aneksu kuchennego, moż esz zabrać ze sobą czajnik i termos. Kocioł , przyjaciel sowieckiego podró ż nika biznesowego, bardzo pomó gł , ponieważ na horyzoncie nie był o czajnika, a herbata i kawa rano i wieczorem na balkonie z widokiem na gó ry-morze, ze ś wież ym serem, owocami, kieł baskami , idzie bardzo dobrze. Termos przyda się na wycieczkach z wcześ niejszymi wyjazdami, kiedy chcesz się przespać i napić kawy. Oczywiś cie autobus zatrzymuje się na ś niadanie typu na pó ł godziny na poranną kawę . Ale to wcale nie jest fakt, ż e do kolejki dojedziesz w kawiarni, bo w takich miejscach zatrzymują się karawany turystó w, a kelneró w jest co najwyż ej 2. W ten sposó b zaspał em pó ł kraju, zaspał em stolicę i obudził em się dopiero w Biogradskim Parku. Pobiegł em szukać restauracji i kawy, podczas gdy nasza grupa podziwiał a cudowne jezioro w wyznaczonym pó ł godziny wolnego czasu, inaczej przespał abym resztę drogi. W przypadku sł abych organizmó w dobrze jest brać tabletki na chorobę lokomocyjną , ponieważ rejsy ł odzią i jazda na serpentynach przetestują aparat przedsionkowy w peł ni sił . Warto też mieć zawsze przy sobie tabletki pankreatyny, uczty lub mezimu – obfitoś ć lokalnego smacznego jedzenia i zwykł a chciwoś ć powodują niestrawnoś ć . Czego nie brać - wysokie oczekiwania, pretensje, kaprysy, zł y humor, ciepł e ubrania i ogó lnie ubrania dodatkowe (najczę ś ciej uż ywane ubrania okazał y się - 2 kostiumy ką pielowe, 2 panama, pareo, kapcie plaż owe, szorty, T- koszula i kilka kompletó w promenadowych, no có ż , jeszcze garnitur podró ż ny, nie moż na wsią ś ć do samolotu w stroju ką pielowym ). To wszystko jest cał kowicie zbę dne i nadal nie moż esz niczego zmienić . Nie należ y zabierać laptopa i innej pracy, atmosfera sprzyja jedynie relaksowi. Moż esz pracować w domu, oglą dać filmy i grać w gry w dł ugie zimne wieczory.
Konkluzja - Czarnogó ra jest cał kiem warta powrotu tutaj, przynajmniej po to, aby ponownie pojechać do Kotoru, popł ywać w zatoce, a moż e nawet dostać się do Albanii. Wszystko to bę dzie, ale nie nastę pnym razem. Teraz musisz odwiedzić kraj ze sł ynną usł ugą (przynajmniej dla poró wnania).