"Тамара" - это самый худший отель за все 4 года нашего отдыха в Черногории.
В первую же ночь в туалете бегали два огромных чёрных таракана размером с палец (Константин вместе с Тамарой).
Муравьёв было невероятно много. Они ползали буквально везде. Мы видели их не только в номере, но и на улице, и на общей веранде. При этом с этой проблемой ничего не делают - только разводят руками.
Не было ни стола, ни нормальной рабочей поверхности, где можно было готовить. Только пластиковые стулья на балконе, у которых отваливались ножки. Не было даже тумбы или столешницы для приготовления еды. С одной стороны — плита, с другой - раковина. Приходилось ставить продукты либо в раковину, либо на самый край. И это еще у нас был номер на 3 человек.
Холодильник - это отдельный вид издевательства. Размером с прикроватную тумбочку, в него практически ничего нельзя было положить.
Уборщица заходила в номер без стука, открывая дверь своим ключом, хотя наш ключ был вставлен в замок изнутри.
Однажды она вошла вместе с мужчиной-мастером, который «починил» розетку, но уже через день она снова отвалилась. А если бы мы в этот момент переодевались?
Убирали не утром, а днём, когда мы возвращались на обед. В итоге мы попросили, чтобы уборку проводили раньше.
Отель "Тамара" в Бечичах НЕ РЕКОМЕНДУЮ!!!!!
„Tamara” to najgorszy hotel, w jakim zatrzymaliś my się w Czarnogó rze podczas naszych czterech lat wakacji.
Już pierwszej nocy w ł azience biegał y dwa ogromne, czarne karaluchy wielkoś ci palca (Konstantin i Tamara).
Mró wek był o niesamowicie duż o. Dosł ownie peł zał y wszę dzie. Widzieliś my je nie tylko w pokoju, ale takż e na zewną trz i na wspó lnej werandzie. A mimo to nic nie robią z tym problemem – po prostu wzruszają ramionami.
Nie był o stoł u ani porzą dnego blatu do gotowania. Na balkonie stał y tylko plastikowe krzesł a, któ rych nogi odpadał y. Nie był o nawet szafki ani blatu do gotowania. Kuchenka był a po jednej stronie, zlew po drugiej. Musieliś my stawiać jedzenie albo w zlewie, albo na samym brzegu. A to wszystko w pokoju trzyosobowym.
Lodó wka był a prawdziwą torturą . Był a wielkoś ci stolika nocnego i ledwo cokolwiek się w niej mieś cił o.
Sprzą taczka weszł a do pokoju bez pukania, otwierają c drzwi swoim kluczem, mimo ż e nasz klucz był wł oż ony do zamka od ś rodka.
Pewnego dnia przyszł a z fachowcem, któ ry „naprawił ” gniazdko, ale nastę pnego dnia znowu odpadł o. Co by był o, gdybyś my w tym momencie się przebierali?
Pokoju nie sprzą tali rano, tylko po poł udniu, kiedy wracaliś my na obiad. Ostatecznie poprosiliś my o wcześ niejsze sprzą tanie.
NIE POLECAM hotelu Tamara w Beč ić i!!! !