Miasto Korfu, ja i aparat

24 Sierpień 2014 Czas podróży: z 15 Sierpień 2014 na 15 Sierpień 2014
Reputacja: +41.5
Dodaj jako przyjaciela
Napisać list

Kiedy dobrze spał em na wakacjach, nie bardzo chce mi się siedzieć w hotelu, cią gnie mnie do przygó d. Zdecydował am się na spacer po hotelu, poznał am przedstawicieli firmy, dziewczyny jak zwykle ś wietnie wyglą dają : wesoł o i wesoł o. Zapytali mnie, jak się czuję i czy wszystko w porzą dku? Rozmawialiś my o reszcie, wyspie, mieś cie, w koń cu postanowił am wybrać się na zwiedzanie miasta Korfu. A co z siedzeniem?

W autobusie spotkaliś my naszą przewodniczkę Irinę , cudowną kobietę , któ ra kocha swoją pracę i jest we wszystkim dobrze poinformowana. Choć nie byliś my we wszystkich czę ś ciach miasta, wydaje mi się , ż e mogliś my poznać dosł ownie każ dą ulicę w cał oś ci.


Najpierw zwiedziliś my ś wią tynię ś w. Spiridona. Szczerze mó wią c, na zewną trz ta ś wią tynia nie moż e zaskoczyć ani zaimponować jaką ś wyją tkową architekturą . Zwykł y budynek. Powiedział bym nawet, niepozorny wś ró d wszystkich domó w i obfitoś ci sklepó w detalicznych. Ale kiedy wchodzisz do ś rodka, zaczynasz się dziwić i to nie zewnę trznym pię knem, ale wł asnymi uczuciami. To naprawdę bardzo relaksują ca atmosfera. Dotarliś my tam, gdy otwieraliś my sanktuarium z reliktami Spyridona z Trimifuntsky. Jego ciał o jest pod szkł em, ale nadal widać go bardzo dobrze, a nogi w czerwonych butach są rozchylone. Kiedy zbliż asz się do sanktuarium, kapł an prosi o Twoje imię i prosi o ś wię te bł ogosł awień stwo dla Ciebie. Generalnie był em zachwycony zwiedzaniem ś wią tyni, choć nie mogę powiedzieć , ż e zbyt czę sto chodzę do koś cioł a w domu i zwracam na to duż ą uwagę .

Po zwiedzeniu koś cioł a ś w. Spiridona mieliś my trochę wolnego czasu na lepsze poznanie miasta. Nie zastanawiają c się dwa razy, co dalej, postanowił em odwiedzić starą fortecę , naprawdę kocham antyki. I chciał em uchwycić miasto moim nowym aparatem. Po przejś ciu niż szymi kondygnacjami twierdzy postanowił em nie zatrzymywać się tam i pó ki był jeszcze czas, wspią ć się na sam szczyt, gdzie wznosi się mał a latarnia morska. Szczerze mó wią c, brakował o mi tchu… Ale był o warto! . Przede mną otworzył y się rozległ e przestrzenie Morza Joń skiego, któ re otoczone są gó rami Grecji kontynentalnej. A miasto jak zabawka zmieś ci się w dł oni. Jego uliczki są tak wą skie, ż e nie da się nawet przez nie przecisną ć . Tymczasem ż ycie toczy się peł ną parą : miejscowi pracują , ich dzieci uczą się lub już wracają do domu, a turyś ci to gapie patrzą cy na zabytki… Był em jednym z nich.

Tak, zupeł nie zapomniał em wspomnieć o innej ciekawej atrakcji. W mieś cie Korfu jest jedna taka ciekawa ulica, któ ra, jak powiedział nam nasz przewodnik, jest dokł adną kopią paryskiej Rue de Rivoli. Oczywiś cie nie był em w Paryż u, ale wierzył em sł owom. Ulica jest naprawdę bardzo kolorowa, ż e ​ ​ tak powiem. Wcześ niej chodzić po nim mogli tylko przedstawiciele szlachty. Tak wię c chodził em dookoł a i czuł em się jak ksią ż ę szlachetnej krwi. Nastró j nawet się poprawił . Wzrosł o jeszcze bardziej po tym, jak kupił em kilka lokalnych pamią tek. Kumkwat to taka mał a pomarań cza, któ ra roś nie tylko na Korfu. Kupił em z niego likier i sł odycze. To wszystko razem z przyjació ł mi pró bowaliś my już pierwszego dnia po powrocie. Likier jak dla mnie jest lekko sł odki, ale w zasadzie uważ am, ż e nie jest zł y. Jeden ma już nawet jego kolor - jasny pomarań czowy.

Tak zakoń czył się czas wolny w stolicy Korfu – mieś cie Kerkyra. Cał y dzień biegał em z aparatem, jakbym był oczarowany, wię c nie miał em nawet czasu, aby naprawdę cieszyć się byciem tutaj. Ale patrzą c na zegar, obudził em się i pobiegł em do autobusu! A potem znowu hotel i dobry odpoczynek, ale już na plaż y z nie mniej pię knymi widokami i ciepł ym Morzem Joń skim.

Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał
Aby dodać lub usunąć zdjęcia w relacji, przejdź do album z tą historią
Podobne historie
Uwagi (1) zostaw komentarz
Pokaż inne komentarze …
awatara