В Хургаде оказались во второй раз. Обязательным условием путёвки было наличие большого пляжа. Не столько требование, сколько просьба - путевку брали в знакомой компании. Сразу скажу, что касается пляжа - вся гостиница окружена водой. Буквой "П" врезается море. В прошлом году ездили в Sultan Beach 4* - небо и земля. В султане была лужица прорытая на территорию отеля. Что касается расселения - без проблем оказались в номере. Без выпрашиваний денег со стороны ресепшена, без вопросов вообще. За тот номер, в который нас поселили (точнее, за вид из окна) не грех было бы доплатить : ). Конечно в этой гостинице всё получше, чем в стандартных египетских 4*. Я наслышан про Steigenberger 5*, который открыли в прощлом году, там вообще персонал ламбаду танцует, если что не так. Но и стоимость поездки в него в два раза выше.
Никаких проблем с сантехникой, с уборкой. Небольшой бакшиш 1-2 фунта на кровать и всё чисто и аккуратно.
Что касается питания - все жалуются, что большие очереди, ведь гостиница на 800 номеров. На второй день просекли, что основная очередь стоит за картошкой, макаронами, рисом. Но такого добра и в Киеве хватает. А возле рыбы, мяса, тушёных овощей никого нет. То есть к ним все вяло после очереди подходят. Мы подходили сразу с конца, клали себе рыбу, овощи и топали к салатам. Смешно было смотреть на поляков, которые каждый день ели бутерброды.
На пляже всегда были полотенца, маленький чувачок быстро разносил матрацы. Затем заправлял полотенца. Я ему каждый раз с нычки совал фунт и благодарил. Так он все 8 дней нам быстренько все застилал и улыбался.
Почему с нычки? Потому что у них с попрошайничеством туго - как я понял могут и уволить. На пляже как-то бармена пару раз благодарил. На третий раз он мне сказал дословно: Вы не должны давать мне денег, вами уже всё оплачено. Я даже растерялся...
Мы уже привыкли к их приставучести и просто говорили всяким зазывалам "No, thank you". Если начать с ними разговор - попали. Будут приглашать на сафари, острова, массаж, куда попало, в общем. Есть хорошая отмазка - "ХАЛАС" - это на арабском "хватит, отстань". Они сразу понимают, смеются и отваливают. : )
Хотя, на острова сьездить стоит, но путевки брать в турмагазинах или у гида. Барыжки на пляже их продают в 2 раза дороже.
В прошлом году пил алкоголь только из дьютика. В этом распробовал всё местное - не такое уж и плохое, всё равно ведь оплатил : )
Через день ездили в центр города гулять. Таксо от "эль паласио" стоит 2 бакса=10 фунтов. будут разводить, повторите - десять фунтов - сразу соглашаются.
Есть в центре ресторан "Star Fish" - все таксисты его знают. На $15 вдвоём так налопались, что еле уползли. Принесли по 4 блюда. Суп с креветками, кальмарами и рыбой, паста с морепродуктами, салаты - завал.
Одно только и раздражает в Египте - это приставучесть местных. Возле гостиницы много магазинов и каждый тебя завлекает, понимает язык, поздравляет в апреле с Новым годом, кричит "привет, землячок, напиши отзыв". Короче, цирк. Просто не ведитесь.
Слышал, конечно, от недовольных: "Ужас, конура. Здесь фреши на завтрак не дают!!! Это 3*"
Ну и черт с ними, с фрешами. Главное настроение. Всегда есть "везучие" - и номер для них свидом на забор найдётся, полотенце пропадёт и самолёт на 5 часов задержится.
Нас встречала "Karya Tour" - минута в минуту. И самолёт туда и обратно был, как по часам.
В общем, езжайте - не пожалеете.
W Hurghadzie byliś my już drugi raz. Warunkiem wstę pnym wycieczki był a obecnoś ć duż ej plaż y. Nie tyle ż ą danie, co proś ba - wzię li bilet w znanej firmie. Muszę od razu powiedzieć , ż e jeś li chodzi o plaż ę - cał y hotel otoczony jest wodą . Litera „P” wpada do morza. W zeszł ym roku wybraliś my się do Sultan Beach 4* - nieba i ziemi. Suł tan kazał wykopać kał uż ę na terenie hotelu. Co do przesiedlenia - bez problemu znaleź liś my się w pokoju. Ż adnego bł agania o pienią dze z recepcji, ż adnych pytań . Za pokó j w któ rym się zamieszkaliś my (a dokł adniej za widok z okna) nie był oby grzechem dopł acać : ). Oczywiś cie wszystko jest w tym hotelu lepsze niż w standardowym egipskim 4*. Duż o sł yszał em o Steigenberger 5*, któ ry został otwarty w zeszł ym roku, gdzie obsł uga generalnie tań czy lambadę , jeś li coś pó jdzie nie tak. Ale koszt wycieczki do niego jest dwukrotnie wyż szy.
Ż adnych problemó w z hydrauliką , czyszczeniem. Mał y bakszysz 1-2 funty na ł ó ż ko i wszystko jest czyste i uporzą dkowane.
Jeś li chodzi o jedzenie, to wszyscy narzekają , ż e są dł ugie kolejki, bo hotel ma 800 pokoi. Drugiego dnia zobaczyli, ż e gł ó wna kolejka był a po ziemniaki, makaron i ryż . Ale w Kijowie jest doś ć takiej ż yczliwoś ci. I nie ma nikogo w pobliż u ryb, mię sa, duszonych warzyw. Oznacza to, ż e po turze wszyscy powoli podchodzą do nich. Podeszliś my od samego koń ca, postawiliś my sobie ryby, warzywa i deptaliś my sał atki. Zabawnie był o patrzeć na Polakó w, któ rzy codziennie jedli kanapki.
Na plaż y zawsze był y rę czniki, mał y koleś szybko dostarczył materace. Potem zrobił rę czniki. Za każ dym razem wycią gał em mu funta ze schowka i dzię kował em. Wię c szybko okrył dla nas wszystko przez 8 dni i uś miechną ł się.
Dlaczego z nychkami? Bo trudno im bł agać – jak rozumiem, moż na ich zwolnić . Na plaż y kilka razy podzię kował em barmanowi. Za trzecim razem powiedział mi dosł ownie: Nie musisz mi dawać pienię dzy, już za wszystko zapł acił eś . Nawet się zgubił em...
Przyzwyczailiś my się już do ich nę kania i po prostu powiedzieliś my „Nie, dzię kuję ” wszelkim szczekają cym. Jeś li zaczniesz z nimi rozmowę - uderz. Zaproszą Cię na safari, wyspy, masaż e, w ogó le wszę dzie. Jest dobra wymó wka – „HALAS” – to po arabsku „doś ć , zostaw mnie w spokoju”. Od razu rozumieją , ś mieją się i odpadają . : )
Wprawdzie na wyspy warto jechać , ale weź vouchery w sklepach turystycznych lub od przewodnika. Barryzhki na plaż y sprzedają je 2 razy droż ej.
W zeszł ym roku pił em alkohol tylko z Dutika. W tym pró bował em wszystkiego lokalnie - nie tak ź le, i tak zapł acił em : )
Dzień pó ź niej wybraliś my się na spacer do centrum miasta. Taksó wka z „El Palacio” kosztuje 2 dolce = 10 funtó w. rozmnaż ają się , powtarzam - dziesię ć funtó w - natychmiast się zgadzają.
W centrum znajduje się restauracja "Star Fish" - znają ją wszyscy taksó wkarze. Dostaliś my tak duż o za 15 dolaró w, ż e ledwo się odczoł galiś my. Przynieś li 4 dania. Zupa z krewetkami, kalmarami i rybą , makaron z owocami morza, sał atki - blokada.
Jedyne, co irytuje w Egipcie, to obsesja miejscowych. W pobliż u hotelu jest wiele sklepó w i każ dy z nich kusi, rozumie ję zyk, gratuluje kwietniowego Nowego Roku, krzyczy „cześ ć rodaku, napisz recenzję ”. Kró tko mó wią c, cyrk. Tylko nie daj się zwieś ć.
Oczywiś cie sł yszał em od niezadowolonych: "Horror, hodowla. Nie dają tu ś wież ych sokó w na ś niadanie!! ! To 3*"
Do diabł a z nimi, ze ś wież ymi sokami. Gł ó wny nastró j. Zawsze są "szczę ś liwe" - a numer do nich znajdzie się na ogrodzeniu, rę cznik zgubi się , a samolot opó ź ni się o 5 godzin.
Spotkaliś my się z "Karya Tour" - minuta po minucie. A samolot tam iz powrotem dział ał jak w zegarku.
Ogó lnie idź - nie poż ał ujesz.