Wszystko, co złego napisano w poprzednich recenzjach o tym hotelu, jest absolutną prawdą.

Pisemny: 7 grudzień 2025
Czas podróży: 23 listopad — 1 grudzień 2025
Ocena hotelu:
2.0
od 10
Oceny hoteli według kryteriów:
Pokoje: 5.0
Usługa: 2.0
Czystość: 3.0
Odżywianie: 5.0
Infrastruktura: 3.0
Okropny hotel. Nie polecam. To hotel trzygwiazdkowy, a nawet wtedy nie jest to hotel, a postsowieckie sanatorium z kompletnie niedział ają cą obsł ugą.
Jeś li jesteś zbyt leniwy, ż eby czytać , w skró cie:

wszystko, co zł ego napisano o tym hotelu w poprzednich recenzjach, jest absolutną prawdą;

szczury biegają jak u siebie w domu;

brak obsł ugi jako takiej;

napoje: kawa, cola, sprite, soki – wszystko jakieś okropne. Co do sokó w, to jasne – w Egipcie czę sto są robione z nieznanego materiał u. Ale podró bki coli i sprite to nowoś ć;

brudne i mokre rę czniki, stara, poszarpana poś ciel z brudnymi plamami;

nieuprzejmi pracownicy, któ rzy ż ebrzą o pienią dze za każ dą usł ugę;

niewielka liczba leż akó w;

kiepski aquapark;


baseny, w któ rych nikt nie pł ywa, bo prawie nigdy nie są czyszczone, a leż akó w w ogó le nie ma.

Teraz kolej na.
Dotarliś my okoł o 3:30 nad ranem. Specjalnie wzię liś my taksó wkę , ż eby szybko się rozgoś cić i trochę przespać po bardzo dł ugiej podró ż y.
Recepcjonista natychmiast powiedział : „Idź cie spać na sofach w holu, zameldujemy was rano”. Powiedział em mu: „Umó wmy się na wcześ niejsze zameldowanie, ja zapł acę ”. Odpowiedź brzmiał a kategorycznie: „NIE”, wszystko ustalimy rano. Poszliś my spać . Okoł o szó stej rano, kiedy komary w koń cu wypił y cał ą naszą krew, wzią ł em nasze paszporty, wł oż ył em do nich pienią dze i powiedział em: „Przestań cie nas oszukiwać – zameldujcie się ”. Wzią ł pienią dze. Zrobił kopie naszych paszportó w. Zobaczył , ż e mamy pokó j rodzinny i oddał nam pienią dze, mó wią c: „Nie ma wolnych pokoi. Poczekajcie do 10:30”. Poprosił em, ż eby zał oż yli nam bransoletki, ż ebyś my mogli pó jś ć na ś niadanie. „Nie, bransoletki tylko po 10:00”. Kawa tylko z bransoletkami.
O ó smej rano przyszedł kolejny administrator i dzię ki niemu tymczasowo zameldowaliś my się w pokoju standardowym, ż ebyś my mogli tam poczekać , aż nasz pokó j bę dzie gotowy. Ale nadal nie dali nam bransoletek.

Weszliś my do tego pokoju i zastał nas klasyczny koszmar, któ ry jest tu okresowo opisywany: brudna poś ciel, poł amane meble, drzwi balkonowe zamykają ce się jak gwoź dzie. Ale przymknę liś my na to oko. Przebraliś my się w stroje ką pielowe i poszliś my po bransoletki i brunch. Dla zrozumienia: brunch to buł ki z „plastikowym” serem i sł odkie buł eczki. I napoje, o któ rych pisał am wyż ej.

Przeż yliś my ten poranny koszmar i zameldowaliś my się w pokoju. Dał am portierowi dolara, a on dał mi dolara – za mał o, niosę tu trzy walizki, a ty mi dajesz dolara. Był am oszoł omiona taką bezczelnoś cią , ale dał am mu jeszcze trochę pienię dzy.

Pokó j rodzinny jest przestronny, dwupokojowy. Wszystko jest w stosunkowo dobrym stanie. Ale… Jest nas czworo i tylko dwa komplety rę cznikó w. Lodó wka w ogó le nie dział a (nie potrzebowaliś my jej, wię c się nad tym nie zastanawialiś my). W każ dym pokoju jest telewizor, ale dział a tylko jeden pilot. W szafach nie ma wieszakó w. Spod zlewu okresowo wycieka woda. Klimatyzator uruchamia się , jakby w pomieszczeniu miał wystartować helikopter, ale po osią gnię ciu normalnej prę dkoś ci dział a poprawnie.
Sió dmego dnia pobytu zorientowaliś my się , ż e nasza poś ciel nigdy nie był a zmieniana (opł ata za sprzą tanie był a regularnie naliczana). Dziecko poplamił o prześ cieradł o, a ta plama był a z nami od 4 dni. Poinformował em o tym administratora. Po powrocie na plaż ę wszystko był o posprzą tane, ł ó ż ko zmienione, 4 komplety rę cznikó w. Ale prześ cieradł o był o takie samo. Brudne, z plamą , któ ra był a już „wł asna” dla nas. Pokł ó ciliś my się . Prześ cieradł o został o wymienione. W zamian przynieś li czyste. Czyste, ale mokre! Sprzą taczkę wysł ano po suche, a dopiero ich lokalny szef przynió sł suche prześ cieradł o.


Plaż a. Duż a, przestronna, mnó stwo parasoli. Ale leż akó w jest niewiele. Jeś li przyjdziesz na plaż ę okoł o 10, wszystkie są już zaję te. Na począ tku nie był o jasne, jak to moż liwe. Po kilku dniach obserwacji wszystko stał o się jasne. Obsł uga plaż y celowo rzuca na darmowe leż aki takie rzeczy jak szorty, dmuchane kó ł ka i pareo, ż eby stworzyć wraż enie braku wolnych miejsc, a potem za dolara „znajdują ” i przynoszą leż ak. Kilka razy daliś my się na to nabrać , ale potem bez wahania zaję liś my te leż aki dla siebie.
Baseny są brudne. Podczas naszego pobytu woda w nich zrobił a się wrę cz zielona, ​ ​ a na dnie, w pobliż u dysz, utworzył y się kratery piaskowe.

Rę czniki plaż owe to osobne ś mieci. Kiedy pró bowaliś my dostać ś wież e, czyste rę czniki, powiedziano nam, ż e nie. Wydają rę czniki, któ re ktoś wł aś nie oddał . To znaczy, zuż yte rę czniki nie są wyrzucane, ale po prostu starannie skł adane i oddawane kolejnemu turyś cie. Pierwszy raz widzę coś takiego. Na pytanie, kiedy rę czniki bę dą czyste, odpowiedź jest zawsze taka sama – za 10 minut. Oczywiś cie nikt nie przynosi nowych rę cznikó w po tych 10 minutach.

Wzię liś my wię c mokre rę czniki i poszliś my z nimi do recepcji. Oddaliś my je administratorom ze skargą . Zadzwonili do kogoś i po okoł o 15 minutach pojawił y się czyste rę czniki. Ponownie, czyste nie oznacza suche. Nawet jeś li są wyprane, nie są prasowane. Po prostu przynoszą je w duż ej, mokrej stercie i rozdają.
Jedzenie jest normalne. Absolutnie bez zbę dnych dodatkó w. Ale nie bę dziesz gł odny. Wszystkie napoje są w jednorazowych plastikowych kubkach o pojemnoś ci 150 ml. Piwo nalewa się do 2/3 kubka i nie wydaje się wię cej niż dwó ch kubkó w na raz. Piwo nalewa się z butelek. Jeś li poprosisz o cał ą butelkę , zapł acisz 3 dolary. Wielu osobom nie podoba się , ż e napoje są w jednorazowych kubkach, ale myś lę , ż e to i tak lepsze niż gdyby nalewali je do brudnych, wielorazowych. Jestem pewien, ż e by ich nie umyli.


Jest animacja, ale ż yje wł asnym ż yciem. Klub dla dzieci jest tylko formalny – zepsute huś tawki i zamknię ty pokó j zabaw. Wszystkie wieczorne pokazy odbywają się w zamknię tym amfiteatrze.

Ponieważ nasz lot powrotny był o trzeciej nad ranem, musieliś my się umó wić na pó ź ne wymeldowanie o pó ł nocy. Có ż , cena za to stopniowo wzrosł a z 60 do 110 dolaró w… Ostatecznie targowaliś my się o 80 dolaró w. Ostatnią kroplą był o to, ż e podczas odjazdu ochroniarz dał naszemu taksó wkarzowi prawo jazdy innej osoby. Z tego powodu musieliś my przesią ś ć się do innego samochodu, któ ry ostatecznie dowió zł nas na lotnisko.
Tłumaczone automatycznie z języka ukraińskiego. Zobacz oryginał