Wycieczka kubańska

Pisemny: 9 luty 2010
Czas podróży: 7 — 21 grudzień 2009
Komu autor poleca hotel?: Na relaksujące wakacje; W przypadku podróży służbowych; Dla rodzin z dziećmi; Na wypoczynek z przyjaciółmi, dla młodzieży
Ocena hotelu:
9.0
od 10
Oceny hoteli według kryteriów:
Pokoje: 10.0
Usługa: 9.0
Czystość: 10.0
Odżywianie: 9.0
Infrastruktura: 10.0
Tej zimy udał o nam się po raz kolejny odwiedzić Wyspę Wolnoś ci. Podró ż ował em od 7 do 21 grudnia.
Niestety Transaero nie zorganizował o czarteru w Varadero, wię c do Hawany polecieliś my Aeroflotem. 13 godzin to mę czą ce, ale da się przeż yć , biorą c pod uwagę , ż e na miejscu czekał a na nas Guantanamera, grudniowy upał i koktajle alkoholowe na bazie rumu.
Zgodnie z programem wycieczki z Natalie musieliś my spę dzić dwie noce w Hawanie (Melia Cohiba 5*), a nastę pnie pę dzić w kierunku „all inclusive”, dolce far niente i przejrzystego Oceanu Atlantyckiego w Varadero (Iberostar Varadero 5*).

Hawana to niesamowite miasto. Jego mieszkań cy dosł ownie mają szeroko otwarte dusze. Wystarczy wieczorem przespacerować się ulicami Starego Miasta, aby dokł adnie dowiedzieć się , jak, czym i na czym ż yją Hawań czycy.
Nie znajdziesz szkł a w oknach, a za nieistnieją cym szkł em - agresywny wyglą d, bez wzglę du na to, w jakim domu zajrzysz. Obowią zkowym czł onkiem rodziny jest telewizor, ale ż ycie toczy się peł ną parą w obszarach nie obję tych jego wpł ywem.
Na przykł ad byliś my ś wiadkami pró by tanecznej - mał e dziewczynki w czarnych sukienkach z pę czkami na gł adkich gł owach usilnie stukał y obcasami w rytm nauczyciela. Z wyglą du nauczycielka był a surowa, ale w jej duszy wyraź nie szalał ogień .
Poszliś my też do baru Bodeguita, gdzie Ernest Hemingway pił swoje nocne mojito. Jedna mł oda dama z naszej firmy został a natychmiast zauważ ona i zatań czona przez Latynosa, któ ry okazał się burmistrzem mał ego meksykań skiego miasteczka.
Byliś my w miejskim muzeum, gdzie moż na się zorientować , jak wyglą dał o ż ycie kolonistó w w tamtych czasach, kiedy uprawa trzciny cukrowej nadal przynosił a bajeczne zyski. Wypiliś my kawę za 1 lokalne peso - okoł o rubla za nasze pienią dze.
Jednym sł owem Hawana nam się spodobał a – jak Melia Cohiba 5*, nazwana najlepszym hotelem w mieś cie na stronie Natalie. Rzeczywiś cie, junior suite był przestronny i okazał y, z widokiem na miasto z okien (w nocy prawie nie ma ś wiatł a! ) i trochę na morze.
Pierwszego dnia znaleź liś my w ł azience kopertę ze sł owami powitania od naszej pokojó wki. Wł oż ył em go do walizki, aby przed wyjś ciem wł oż yć napiwek, a drugiego dnia w ł azience znalazł a się nowa koperta - już podpisana po rosyjsku!

Zjedliś my tylko ś niadanie, a ś niadanie był o doskonał e nawet jak na pię ciogwiazdkowe standardy - duż o owocó w, ś wież e soki, wszelkiego rodzaju omlety na ż yczenie. Codziennie na stó ł kł adziono nowe kwiaty.
Rano chodziliś my popł ywać w basenie - mimo ż e ocean rozlewa się po drugiej stronie drogi od hotelu, w samej Hawanie nie ma plaż y. Trzeba tam wzią ć taksó wkę – w hotelu dyż urują zaró wno zwykł e samochody, jak i coco-taxi, któ re w zasadzie mają motorower.
Powinno się nimi ró wnież dotrzeć do miasta - pieszo okazuje się , ż e jest daleko. Omawiają c cenę , targuj się , ale jest mał o prawdopodobne, ż e wyjmą z samochodu mniej niż.8-10 ciastek (coś mię dzy dolarem a euro).
Na Kubie ogó lnie ciekawa sytuacja z transportem publicznym i prywatnym. Numery samochodó w to wszystkie kolory tę czy. Numery niebieskie są dla samochodó w wydawanych przez pań stwo. Teoretycznie powinny one zabierać autostopowiczó w na drogach.
Kiedy jechaliś my do Varadero, naszą uwagę przykuł a ogromna liczba. Machają c banknotami, starali się przycią gną ć uwagę uczestnikó w ruchu – ale najczę ś ciej bezskutecznie. Có ż , przynajmniej jest tam ciepł o, a owoce kosztują ani grosza.
Iberostar Varadero 5* to taka oaza cywilizacji na oceanie. Nie raz obiecywaliś my sobie wypad na jego terytorium - ale za każ dym razem coś okazywał o się silniejsze. Albo był spacer do pelikanó w, potem kelner przynió sł mojito, a zaraz na plaż y upiekli i rozdali wszystkim paellę .
Jednym sł owem ż ycie w tym hotelu jest wyją tkowo przyjemne i peł ne wraż eń . Wszystkie napoje, w tym alkoholowe, są wliczone w cenę . Kace, biorą c pod uwagę klimat, się nie zdarzają . Ś niadanie serwowane jest do pó ź nych godzin nocnych.

Pewnego wieczoru, z woli losu, wylą dował em na plaż y w nocy sam na sam z dwoma koktajlami. Chmury szybko pł ynę ł y nad gł owami, nieustannie zmieniają c obraz gwiaź dzistego nieba. Na przemian poł ykał em ze szklanek, wię c coraz trudniej był o mi podnieś ć gł owę . A wszystko to moż na podsumować jednym sł owem – „szczę ś cie”.
Hotel skł ada się z wielu budynkó w, ale droga do wszystkich gł ó wnych miejsc zasilania - na plaż ę , do basenó w i do restauracji - zajmuje trochę czasu. Tam prawie nie da się gł odować . Byliś my w Japoń czykach - przepysznie, a co najważ niejsze, pracuje tam szef kuchni, po mistrzowsku ż onglują c noż ami.
W cią gu dnia w restauracji przy basenie serwowane są sał atki i burgery. Tuż przy plaż y znajduje się mał y bar. Ogó lnie rzecz biorą c, gdyby nie morze, istniał oby ryzyko przytycia. Jest tak ciepł y i delikatny, ż e wszystkie kalorie zgromadzone na ś niadaniu, obiedzie czy kolacji trafiają na dł ugie ką piele.
Ostatniego dnia w pokoju czekał a na nas butelka rumu. Ale bez wzglę du na to, jak bardzo się starał em, nie udał o mi się powtó rzyć tego mojito „Iberostar” w domu. Czy uważ asz, ż e 13 godzin na dotarcie do baru to za duż o?
Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał