Bułgaria, Sozopol, sześć lat później...

Pisemny: 8 listopad 2008
Czas podróży: 22 — 29 sierpień 2008
Komu autor poleca hotel?: Na relaksujące wakacje; Dla rodzin z dziećmi
Ocena hotelu:
7.0
od 10
Oceny hoteli według kryteriów:
Pokoje: 8.0
Usługa: 8.0
Czystość: 10.0
Odżywianie: 9.0
Infrastruktura: 8.0
Nasza spó ź niona decyzja o wypoczynku tego lata nad morzem zapadł a w lipcu 2008 roku. . . Kiedy wszyscy normalni ludzie od dawna planowali swoje wakacje zimą lub wiosną , my jak zawsze spontanicznie zapaliliś my się z chę cią , aby przebić się na przekó r wszystkim problemom. , nadal odwiedzaj co najmniej tydzień na morzu. Zawsze jest wystarczają co duż o problemó w, jak każ dy normalny czł owiek, nie bę dziemy się w nie zagł ę biać . Ale relaks z rodziną , moja ż ona i ja uważ amy to za rzecz ś wię tą . Nie musiał em dł ugo myś leć , gdzie nie musiał em jechać , a moja ż ona i ja prawie jednogł oś nie powiedzieliś my - Buł garia? ! Osiemnastoletni syn nie był przeciw. . .
Z ł awki szkolnej jesteś my dzieć mi lat 50-70, wiemy, ż e Buł garia to przede wszystkim przyjaciele. W dzisiejszych czasach jest to zapomniane i niestety nieistotne. Nieistotne, bo czas i wydarzenia trochę nas dzielił y. A każ dy naró d, zaró wno przed, jak i po upadku „obozu socjalistycznego”, miał wiele wł asnych zmartwień . Ale mimo wszystko dla mieszkań có w był ego Zwią zku Radzieckiego Buł garia jest nadal krajem, jak mó wią . Otó ż , jak poprzednio z „szufelką ”, byli „nasi” – kraje wspó lnoty socjalistycznej, i „obcy” – kapitaliś ci i burż ua. Do tej pory na igrzyskach olimpijskich i wszelkiego rodzaju mistrzostwach ś wiata kibicujemy Kubań czykom, Buł garom, Sł owakom, Czechom, Polakom, Wę grom i innym „towarzyszom”… No, oczywiś cie, to po tym, gdy nic nie ś wieci, nasze, sportowcy krajowi. Teraz taka bariera jak Unia Europejska i NATO nie przeszkadza zwykł ym ludziom, martwi tylko zaniepokojonych politykó w. Informacja polityczna się skoń czył a, wró ć my do opowieś ci o reszcie.
Cał e moje ż ycie, moja rodzina i ja każ dego lata odpoczywaliś my na Krymie. Ale rok po roku pobytu, nie mó wię o wypoczynku, stał się udrę ką w niegdyś pię knym zaką tku naszego kraju. Każ dy, kto ostatnio był na Krymie, zgodzi się ze mną . Nie delektujmy się wszystkimi „urokami” krymskiego „odpoczynku”, opowiem o Buł garii.

W 2002 roku odwiedziliś my już Buł garię i był to nasz pierwszy wyjazd za granicę . Zakochaliś my się w Sozopolu od pierwszego wejrzenia. . . To buł garskie miasto, w biurze podró ż y, wybraliś my też spontanicznie, jak hotel. Hotel "Zoł otaja Rybka" wydał nam się hotelem szykownym (no có ż , obsł uga nas nie rozpieszczał a). Cerkwie, sklepy i nazwy ulic z napisami w cyrylicy, ludzie przyjaź ni i ż yczliwi. Pyszna buł garska kuchnia, plus normalne ceny, nam się podobał o. Wszystko to od razu pomaga sł owiań skiej duszy turystycznej przystosować się do tego pię knego kraju. I ogó lnie, czysta plaż a i ł agodne morze, czego jeszcze potrzebowaliś my?
Jedyne, co mi się nie podobał o w drodze na odpoczynek, to dł uga jazda autobusem. Podró ż trwał a prawie 30 godzin. Grupa dzieci podró ż ują ca po drugim pię trze dodawał a zmartwień wszystkim gł upim rodzicom, któ rym udał o się wrzucić do „suchych racji” dla dzieci pę czek czekolady, ciasteczek i sł odkiego napoju gazowanego. Po pierwszej przeką sce sine od mdł oś ci dzieci zaczę to wychodzić z autobusu jedno po drugim. Liczba przystankó w wzrosł a, co zajmuje duż o czasu.
Dlatego w tym roku 2008 zdecydowaliś my się dostać do Buł garii samolotem. Jakż e boimy się latania samolotem, ale pokusa lotu z Kijowa do Burgas w mniej niż dwie godziny pokonał a strach. Na lotnisku Boryspol z jakiegoś powodu czekał na nas samolot „Donbassavia” (lub „Donbassavialiniya”, to nie ma znaczenia…). Nasze fotele znajdował y się bezpoś rednio nad podwoziem samolotu. A z tymi podwoziami wyraź nie był o coś nie tak. Podczas startu i lą dowania ję czał y i ję czał y tak bardzo, ż e był o to niewygodne. Ale dzię ki Bogu wszystko poszł o dobrze. Pilot uczciwie zasł uż ył sobie na porcję oklaskó w, za pewny start w Boryspolu i za mię kkie lą dowanie na lotnisku w Burgas, za co wiele dzię ki niemu…
Jeden z minusó w, zaraz po wejś ciu do budynku lotniska Burgas, buł garscy celnicy rozdawali wszystkim puste kwestionariusze. Wymó g wypeł nienia ankiety nie był trudny. Niezbę dne był o wskazanie takich formalnoś ci jak imię i nazwisko, kraj i miasto zamieszkania, w któ rym bę dziemy odpoczywać itp. Jedynym problemem był o wypeł nienie ankiety. W samolocie, w bagaż u podrę cznym, baliś my się zabrać dł ugopisy, bo to przedmiot przeszywają cy. Pewnie wię c wiele osó b myś lał o, ż e dlatego był y ś mieszne kolejki po dł ugopisy, któ re ludzie od siebie poż yczyli. Zabranie bez problemu naszych walizek i toreb. Dalej, przy wyjś ciu z lotniska czekał a na nas ł adna Buł garka i przedstawicielka rosyjskiego touroperatora AlmaTour na pó ł etatu. Z bardzo sł odkim uś miechem poprosił a nas, abyś my czekali na uboczu. Kierowca, któ ry miał nas zawieź ć do hotelu Parnas, pró bował wytł umaczyć mi i mojej ż onie po rosyjsku, ż e nie powinien nas zabierać . Nie rozumiem, czy chciał pienię dzy, czy tylko narzekał na swoje ż ycie? Pó ź niej, na podł odze drogi, grzecznie poł ą czył nas z innym kierowcą autobusu. Ale niczego nas nie zdziwił o i nie zdenerwowaliś my. Postanowiliś my nie wdawać się w konflikty i nie oburzać się na to, co się dzieje, po prostu bardzo chcieliś my, w bardzo kró tkim czasie, jak najwię cej się zrelaksować i odprę ż yć . W Kijowie wcią ż mamy moż liwoś ć zrekompensowania zaró wno konfliktó w, jak i nieporozumień w szare dni.

W drodze z Burgas do Sozopolu doszedł em do wniosku, ż e w Buł garii został o duż o „sowietó w”. Nas niestety nie był o w Sofii, ż eby poró wnywać się z naszą stolicą . Ale prowincjonalne miasta Buł garii są nadal podobne do naszych mał ych miasteczek, tyle ż e ś mieci jest mniej.
Minibus zawió zł nas bez problemu do wspaniał ego miasta Sozopol. Przyjazna kobieta o imieniu Dimi, przedstawicielka biura podró ż y AlmaTour, pomogł a nam znaleź ć pracę w Hotelu Parnas. Nawiasem mó wią c, nie mamy ż adnych roszczeń wobec touroperatora AlmaTour. I Dimitra Videva, po prostu ś wietnie.
O hotelu "Parnassus". . . Wszystkie informacje o tym hotelu otrzymaliś my z Internetu. Istnieje wiele recenzji na wszelkiego rodzaju rosyjskich i ukraiń skich stronach i forach. Z jakiegoś powodu na forach jest znacznie mniej pozytywnych recenzji. Lub pozytywne recenzje są wyraź nie „na zamó wienie”. Ale nasze doś wiadczenie ż yciowe sugerował o, ż e informacje należ y filtrować i przesiewać .
Hotel Parnassus… Znajduje się niemal na granicy starego i nowego miasta. Dla osó b tak bezpretensjonalnych jak my hotel jest idealny. Plusó w jest znacznie wię cej niż minusó w. Pokó j był regularnie sprzą tany. Rę czniki i poś ciel zmieniane codziennie. Personel jest umiarkowanie przyjazny i goś cinny. Buł garzy to ludzie goś cinni, ale dumni. Przyszedł eś odpoczą ć i jest dobrze. Nikt cię nie podcią gnie, ponieważ odwiedzasz. Osoby rozpieszczone szykownym komfortem i przyzwyczajone do tego, ż e każ dy skrada się przed nimi, poczują się w tym hotelu nie na miejscu.
Jedyne, co powodował o dla nas pewne niedogodnoś ci, to ł azienka z prysznicem poł ą czona z toaletą , ale w Buł garii jest to zwyczajem. I naprawdę dostał em są siednią restaurację , pod oknami Parnasu. . Muzyka grał a tam cał ą noc, a podchmieleni turyś ci rż yli. Ale z wł ą czonym klimatyzatorem i zamknię tymi oknami ten problem znikną ł...

W biurze podró ż y w Kijowie zapł aciliś my za trzyosobowy apartament jednopokojowy. Ale po przyjeź dzie pracownik hotelu zabrał nas do dwupokojowego, czteroosobowego pokoju. Drobiazg, ale fajnie. Mimo to mieliś my wię cej miejsca.
W poró wnaniu do 2002 roku Sozopol bardzo się zmienił . Ogromna liczba samochodó w zaparkowanych jeden na drugim. Liczne budowle psuł y urodę miasta. Wczasowiczó w jest znacznie wię cej i niestety wię cej ś mieci. W piasku na plaż y jest duż o niedopał kó w papierosó w, któ re przypominał y nam Krym. Urny są wszę dzie, wystarczy się gną ć , ale nie… Pobyt na plaż y w nowej czę ś ci miasta trochę psuł nastró j. Jeś li chodzi o starą czę ś ć miasta, tam, dzię ki Bogu, wszystko był o tak samo. Czyste uliczki, stare egzotyczne domy, sklepy z pamią tkami, nadmorskie restauracje i kawiarnie, wszystko to był o w doskonał ej harmonii i mił e dla oka. Ale niestety przyjechał a tu duż a liczba samochodó w. Moja rodzina i ja lubiliś my spę dzać wię cej czasu w starej czę ś ci Sozopola. Był o tu cicho i spokojnie, dokł adnie to, czego potrzebowaliś my i potrzebowaliś my po codziennym ż yciu w zatł oczonym Kijowie.
Osobno trzeba opowiedzieć o naszym jedzeniu. Ś niadanie był o wliczone w cenę hotelu. Musiał em tylko zmusić się , ż eby wstać przed 10 rano i zejś ć do hotelowej restauracji. Kelnerzy przynieś li menu z 3 opcjami ś niadaniowymi do wyboru. Pierwsza był a dietetyczna: owoce, twaroż ek, dż em, dż em, masł o, buł ka. Druga opcja: naleś niki, ser, grzanki, kieł basa, zielenina. Trzecia opcja: jajecznica, kieł baski, kieł basa, grzanki itp. Napoje - mleko, kawa i sok (muszę powiedzieć , ż e nie bardzo sok, ale zrobili dobrą kawę ). W cią gu tygodnia pobytu w hotelu menu zmieniał o się codziennie. My osobiś cie jedliś my, wszystko był o cał kiem smaczne i poż ywne. Chcę osobno pochwalić produkty mleczne Buł garii. Jogurty, kefiry i wszystkie inne produkty mleczne są bardzo smaczne i naturalne. Buł garski zakwas jest znany na cał ym ś wiecie. Czę sto kupowaliś my sobie owocowo-jagodowo-mleczny napó j Danone (lub Denone) „Do picia”, bardzo smaczny. W domu czegoś takiego nie znajdziesz.
Na obiad, po ką pieli w morzu, wybraliś my dla siebie restaurację . Restauracja w Parnas nie jest zł a, ale chcieliś my ró ż norodnoś ci i dostaliś my to. Bardzo podobał a nam się restauracja „U Zoya”, któ ra znajduje się w pobliż u molo. Po zł oż eniu zamó wienia natychmiast przyniesiono nam napoje i grzanki, któ re podano z bardzo smacznym biał ym sosem. Z czego skł ada się ten sos, nie mogliś my zrozumieć , a pytanie był o niewygodne. Podczas przygotowywania naszych potraw jedliś my te grzanki z wielką przyjemnoś cią , jeszcze bardziej pobudzają c apetyt. Wszystkie inne dania, któ re tam jedliś my w przyszł oś ci był y bardzo smaczne, zwł aszcza mię sne. Jedyny minus, gdy zamó wiliś my tł uczone ziemniaki, był o w nim tak duż o zieleniny, jak pietruszka czy koperek.

El Greco to takż e dobra restauracja. Znajduje się na skarpie, na skał ach, w starej czę ś ci miasta. W porze lunchu moż na był o tam spokojnie posiedzieć , a wieczorem, jak we wszystkich dobrych lokalach, był o duż o ludzi. Jeś li ktoś chce spró bować egzotycznych narodowych potraw Buł garii, to jest restauracja Melnitsa. Serwują ró ż norodne dania kuchni buł garskiej. Kelnerzy w strojach ludowych, muzyka na ż ywo, buł garskie piosenki, oryginalnie udekorowana sala pomogą Ci poczuć cał y narodowy smak Buł garii. Ale bą dź ostroż ny przy wyborze jedzenia. Zamó wił em smaż oną rybę (wyglą da jak igloo) z warzywami, a oni przynieś li mi jeszcze bardzo gorą cą mieszankę na stojaku w glinianym naczyniu. Naczynie wcią ż skwierczał o i kipiał o. Z gł odu spalił em trochę ję zyk i zepsuł em apetyt. A kobiecie z są siedztwa przyniesiono kocioł ek, w któ rym naczynie palił o się niebieskim pł omieniem, a klientka restauracji najwyraź niej nie wiedział a, co z tym zrobić .
Ś rednio jeden wyjazd do restauracji na trzy kosztował nas 20-40 lew. Nie wiedzą c, ile zostawić kelnerom na herbatę , zostawiliś my 1-3 lewa. Jednocześ nie kelnerzy nie okazywali zbytniej radoś ci, ale też nie marszczyli brwi. Po prostu traktowali nas tak samo, jak kiedy przyjechaliś my do restauracji. Uś miechają c się lekko, subtelnie. Uś miech był bardziej szczery, gdy pró bowaliś my rozmawiać z kelnerami po buł garsku. Jeś li trzeba być bardziej ekonomicznym, zupy moż na zamó wić w restauracjach, są smaczne, poż ywne i tanie. . .
Chciał bym ró wnież zauważ yć , ż e niektó rzy Buł garzy nie są zbyt przyjaź nie nastawieni do rosyjskoję zycznych turystó w. Na przykł ad sprzedawca, któ ry smaż y naleś niki na starym mieś cie. Mę ż czyzna z brodą , okoł o trzydziestki, na polecenie mojej ż ony, ż e chce naleś nika bez niczego (bez nadzienia), zareagował trochę nieadekwatnie. Od razu sarkastycznie, dobrze po rosyjsku, zapytał , czy jest Moskwiczką ? „Bo Moskale zawsze zamawiają „bez niczego” – tł umaczył … Z niezadowolonym wyrazem twarzy ugotował kolejnego naleś nika, pró bują c zaż artować coś z kobiecej diety. Wyglą da na to, ż e kiedyś ż artował , ż e teraz nie lubi Moskali… Zamó wiliś my dla naszego syna naleś nika z dż emem truskawkowym, a kulinarny ż artowniś się uspokoił . Có ż , w skró cie, był to jedyny nieprzyjemny moment podczas cał ego pobytu w Sozopolu. A jednak naleś niki był y niczym, smaczne.
Podró ż do domu nie był a pozbawiona przygó d. Jak we wszystkich hotelach, w dniu wyjazdu musimy opuś cić pokó j o godzinie 12-00. Spakowane rzeczy wyszliś my na recepcję i sami pojechaliś my poż egnać się z miastem. Wrzuć monetę do morza, zjedz przeką skę na ś cież ce i wybierz się na spacer po starej czę ś ci miasta. Samolot firmy Aerosvit miał wylecieć z Burgas o 17-50, wię c czasu był o mnó stwo. Byliś my już doś ć daleko od hotelu, kiedy moja ż ona odebrał a telefon z Kijowa z biura podró ż y Wiederstrahl (dobrze, dział ali szybko). Powiedziano nam, ż e Buł garzy szukają nas w cał ym Sozopolu, a nasz samolot odlatuje o 13 coś ? . . No có ż , oczywiś cie pospieszyliś my do hotelu z cał ych sił , zdoł awszy po drodze „pochwalić ” ukraiń skie linie lotnicze . W "Parnasie" czekał już na nas Dimi, któ ry biedny, biegał po pó ł miasta w poszukiwaniu naszej rodziny. Wsadziwszy nas do naszego samochodu Dacha, kontynuowaliś my wyś cig do miasta Burgas. Na uwagę zasł uguje jazda na wysokim poziomie, ta niesamowita kobieta, przy duż ych prę dkoś ciach potrafił a ż artować , pić jogurt, dzwonić na komó rkę i omijać wszystkie samochody. I zrobił a to poprawnie, nie ł amią c przepisó w ruchu drogowego. Na szczę ś cie dla nas Dimi zdoł ał a dostarczyć nas na lotnisko na czas, za co wiele dzię ki niej. Do widzenia, pocał owaliś my się . Ż ona o imieniu Dimi, Schumacher...

Dimitra, jeś li czytasz tę recenzję , ż yczę Tobie i Twojej rodzinie dobrego zdrowia, szczę ś cia. . . Gdyby tylko był o wię cej dobrych, sympatycznych ludzi takich jak Ty.
Buł garia, Sozopol, Dimi kochamy Cię! ! ! I wszystkich dobrych rzeczy, któ re są z Tobą zwią zane, nigdy nie zapomnimy....
Od siebie, jako fana pił ki noż nej, powiem - Hristo Stoichkov, ś wietny pił karz...
Konstantin
Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał