USA + Rejs (Karaiby). Część 2

11 Grudzień 2008 Czas podróży: z 13 Listopad 2008 na 27 Listopad 2008
Reputacja: +37.5
Dodaj jako przyjaciela
Napisać list

O 12:00 byliś my w porcie Miami. Linia ogromnych liniowcó w oceanicznych ustawił a się wzdł uż brzegu. W porcie każ da firma rejsowa ma swó j terminal z „teleboardami”. Taksó wka zatrzymał a się w pobliż u terminalu CARNIVAL. Przed nami pojawił się.11-pię trowy gigant „CARNIVAL TRIUMPH”. Odprawa i wejś cie na pokł ad trwał o okoł o 40 minut. Na pokł adzie statku wszystkie wydatki są rejestrowane na koncie kabiny za pomocą specjalnych plastikowych kart, któ re są jednocześ nie kartą kredytową i kluczem do kabiny. O 13:00 byliś my już w naszym domku z balkonem na sió dmym pię trze. Wielu Amerykanó w oddał o swó j bagaż przy odprawie w terminalu, aby pó ź niej został dostarczony do kabiny. Ale moja rada jest taka, ż e ​ ​ lepiej tego nie robić , po pierwsze, walizki zostaną dostarczone dopiero pó ź nym popoł udniem i nie bę dziesz mó gł uż yć swoich rzeczy w cią gu dnia. Po drugie, firma wycieczkowa nie odpowiada za pracę ł adowaczy portowych i zdarza się , ż e walizki został y zapomniane na brzegu. Zabraliś my ze sobą walizki, rozpakowaliś my rzeczy i przebraliś my się , poszliś my obejrzeć statek. Firma wycieczkowa CARNIVAL wyznaje koncepcję „Fun Ship” (fun ship), wię c wszystko na pokł adzie statku nastawione jest na beztroską zabawę . Ogromna iloś ć restauracji i baró w, sala karaoke, sushi bar, dyskoteka, kasyno, biblioteka, sklepy, galeria sztuki, baseny, aquapark, teatr, kino plenerowe, sił ownia, salon spa i to wszystko na jednym statku. Przez cał y dzień wystę pują zespoł y muzyczne, odbywają się ró ż nego rodzaju konkursy. A wieczorem wszyscy goś cie bę dą cieszyć się muzycznym show w stylu Las Vegas. Warto zwró cić uwagę na kolacje organizowane przez kapitana, na któ rych ogł aszany jest surowy dress code. Wszystkich goś ci wita kapitan, a na kolację serwowane są homary i inne przysmaki. Rejs trwał tydzień , z czego dwa peł ne dni był y na peł nym morzu. W te dni, kiedy statek cał y dzień był na morzu, spę dzaliś my czas na leż akach, pł ywaliś my w basenie i zjeż dż aliś my po zjeż dż alni. W czasie tego kryzysu odwiedziliś my Meksyk, Kajmany i Jamajkę .

Pierwszy przystanek był na wyspie Cozumel (Meksyk). Po powrocie do Moskwy zarezerwowaliś my wycieczkę jeepem safari z wizytą w podwodnej jaskini i plaż y w pobliż u Cancun. Przenieś liś my się na prom morski, któ ry zabrał nas na stał y lą d w pó ł godziny. Nasza grupa liczył a okoł o 40 osó b. Ponieważ zwiedzają cy powinni jeź dzić jeepem, przed lą dowaniem poinstruowano nas o zasadach postę powania na meksykań skich drogach. Droga przebiegał a przez kilka nijakich biednych wiosek. Pamię tam tylko palą ce sł oń ce i kurz. Pó ł godziny pó ź niej dotarliś my na miejsce. Dostaliś my kaski budowlane i kamizelki ratunkowe. Nakł adają c to wszystko na siebie, rozpoczę liś my schodzenie do jaskini. Sklepienia jaskini czasami opadał y tak nisko, ż e musieliś my prawie przykucną ć gł ę biej. Ale był o warto, otworzył a się przed nami bardzo pię kna grota ze stalaktytami i stalagmitami, któ re był y sztucznie oś wietlone. Poś rodku tej groty pł ynę ł a podziemna rzeka, do któ rej wskoczyliś my za naszym lokalnym przewodnikiem. Woda był a zaskakują co ciepł a. W przyjaznym ł ań cuchu wpł ynę liś my w gł ą b jaskini iz powrotem. Widzą c już doś ć podziemnych pię knoś ci, wró ciliś my do jeepó w i pojechaliś my na plaż ę . Plaż a znajdował a się na ranczo w pobliż u Cancun. Nakarmiono nas obiadem, po któ rym poszliś my popł ywać w oceanie. To koń czy naszą siedmiogodzinną wycieczkę . Po zakupie pamią tek wró ciliś my z powrotem na statek.


Kajmany. Wycieczkę wykupiliś my korzystają c z telewizora w naszej kabinie, przez wewnę trzny system rezerwacji. Z pomocą TV PU wybraliś my wycieczkę - „nurkowanie na plaż y z obiadem”. Koszt wycieczek został potrą cony z naszego konta. Bilety na wycieczkę został y dostarczone do naszej kabiny. Na Kajmanach liniowiec zatrzymał się na morzu, wię c do brzegu dopł ynę liś my za pomocą mał ych ł ó dek. Na brzegu dowiedzieliś my się , ż e nasza wycieczka się nie odbę dzie i zaproponowano nam wybó r innej. Wybraliś my „snurkowanie na farmie ż ó ł wi”. Nie są dził em, ż e Wielki Kajman jest tak duż y, wszę dzie był o „brytyjskie dziedzictwo” - ruch lewostronny, czyste ulice, doskonał y angielski od miejscowej ludnoś ci i wysokie ceny. Jechaliś my do tego gospodarstwa przez prawie godzinę . Lokalny przewodnik oprowadził nas po farmie, pokazują c i opowiadają c o ż yciu wszelkiego rodzaju ż ó ł wi. Paradoks. Dł ugo opowiadał o tym, jak mieszkań cy Kajmanó w walczyli o ochronę ż ó ł wi, ale w restauracji na tej wł aś nie farmie ż ó ł wia był a bardzo potrzebna. Nastę pnie rozdano nam maski, fajki i kamizelki ratunkowe i zabrano nas na plaż ę sztucznego zbiornika, w któ rym był a ogromna liczba tropikalnych ryb i ż ó ł wi, a za szybą pł ywał y od nas rekiny. Potem znowu sklepy z pamią tkami i zał adunek na statek.

Jamajka przywitał a nas zachmurzonym niebem. Poszliś my na molo, gdzie już czekał y na nas autobusy wycieczkowe. Po powrocie do Moskwy zarezerwowaliś my wycieczkę do dż ungli, do lokalnego parku rozrywki i rekreacji. Przy wejś ciu ł adna dziewczyna opowiedział a nam o parku i zasadach w nim zachowania. Usiedliś my na wycią gu, któ ry zaczą ł podnosić nas na gó rę . Pod nami rozcią gał a się dż ungla, widok na zatokę i miasteczko Ocho Rios. Na szczycie gó ry usiedliś my na wó zkach, któ re wyglą dał y jak bobsleje. Wyjaś niono nam mechanizm sterowania i „zaczę ł o się ”. Wó z pę dził po szynach z tej gó ry z ogromną prę dkoś cią , jedyną myś lą był o to, ż e nikt nie pomyś lał by o zatrzymaniu się przed tobą , w przeciwnym razie był oby to bardzo, bardzo bolesne. Po szybkim zjeź dzie wozy powoli wpeł zł y z nami z powrotem na gó rę . Nastę pnie musieliś my zejś ć z gó ry po rozcią gnię tym mię dzy drzewami kablu. Otrzymaliś my sprzę t, odbyliś my kró tką odprawę i zaprowadzono nas do pierwszego drzewa. W duż ej odległ oś ci od siebie platformy są wykonane na wysokich drzewach, mię dzy nimi rozcią gnię ty jest kabel, za pomocą specjalnego zapię cia osoba jest mocowana do kabla i zjeż dż a z duż ą prę dkoś cią z jednego drzewa na drugie. Burzę emocji wywoł ał o ostre pionowe zejś cie z jednej platformy na drugą na tym samym drzewie. Ogó lnie wycieczka bardzo mi się podobał a. Mieliś my jeszcze wolny czas i postanowiliś my pospacerować po Ocho Rios. Prawie każ dy, kogo spotkaliś my, pró bował „wyssać ” nam wszystko po kolei, od okł adek po telefony, a skoń czywszy na narkotykach. „Moralnoś ć wizerunku turystycznego Rousseau”. Po zakupie pamią tek i rumu udaliś my się na statek. To był nasz ostatni przystanek. Przed nami kolejny dzień na peł nym morzu, a na horyzoncie pojawia się port w Miami. Powró ciliś my.

Cią g dalszy nastą pi….

Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał
Aby dodać lub usunąć zdjęcia w relacji, przejdź do album z tą historią
пляж близ Канкуна (Мексика)
порт о.Козумель (Мексика)
наш лайнер «CARNIVAL TRIUMPH»
Кайманы (черепашья ферма)
Podobne historie
Uwagi (0) zostaw komentarz
Pokaż inne komentarze …
awatara