Смотрю старые фотки... Турция... Наверное, каждый уважающий себя отпускник хотя бы раз побывал в Турции)))
Некоторые из знакомых всерьез не рассматривают Турцию как заграницу: "наша Турция, в этом году в Турции..." - так часто слышно на общих сборищах...
Для нас Турция началась с первой совместной поездки - я, муж, ребенок (ребенку было на тот момент 4 года).
Отель и курорт выбирали долго, и, так как были слегка ограничены в средствах, остановились на Имбате, вроде как с нормальным соотношением "цена-качество". Кушадасы понравились зеленью и описанием климата, тем , что курорт рекламировался как семейный (в чем, собственно, и не разочаровались))
Вылетали из Минска, прибыли ночью, встретили и повезли практически сразу, носильщик разорил на бакс, сонные были, сопротивлялись мало...
В отель поселились сразу, помню, что-то давали при заселении, не помню сколько, но номер был с видом на море и круизные лайнеры в мареве утреннего моря радовали глаз на протяжении всего отпуска))))))))
Турция и климат не подвели, гуляли, катались на экскурсии (нашли милое агенство недалеко от отеля, "подружились" с владельцем и покупали все у него, ни разу не обманул, хотя "прикольный" автобусик без окон, забиравший нас из аквапарка повеселил)))))
Не впечатлила лишь экскурсия по деревням, слабо помню ньюансы, но было банально скучно и ожидалось большего...
Сам отель небольшой, еда неплохая, но официанты явно не справлялись (по крайней мере, так было в 2008, может, что и изменилось...)
Весь отдых пытались поймать или хоть узнать, что за чудо-зверь так пронзительно верещит... Обнаружили совершенно случайно ... Цикада))))))))))))))
Долго смеялись. По объему издаваемого звука должен был быть по меньшей мере бегемот)))))
В общем отдохнули неплохо...
Хотя ... порой сервис оставлял желать лучшего. Не стеснялись убирать в нашем присутствии в номере, хотя и извинялись, постоянно не досчитывали полотенец... Хватало, короче.
Мы особо не возмущались, но и на голову садится не давали.
Город понравился, я бы в таком пожила пару летних месяцев))))
Oglą dam stare zdję cia. . . Turcja. . . Chyba każ dy szanują cy się urlopowicz choć raz odwiedził Turcję )))
Niektó rzy znajomi poważ nie nie traktują Turcji jako obcego kraju: „nasza Turcja, w tym roku w Turcji…” – tak czę sto sł yszano na walnych zgromadzeniach…
Dla nas Turcja zaczę ł a się od pierwszego wspó lnego wyjazdu – ja, mą ż , dziecko (dziecko miał o wtedy 4 lata).
Hotel i oś rodek był y wybierane od dawna, a ponieważ był y nieco ograniczone w funduszach, zdecydowali się na Imbat, wydaje się , ż e w normalnym stosunku ceny do jakoś ci. Kusadasi podobał a się zieleń i opis klimatu, fakt, ż e oś rodek był reklamowany jako oś rodek rodzinny (w czym w rzeczywistoś ci się nie zawiedli))
Wylecieli z Miń ska, przybyli w nocy, spotkali się i pojechali prawie natychmiast, tragarz zrujnował dolara, byli ś pią cy, mał o się opierali...
Od razu zamieszkali w hotelu, pamię tam, ż e dali coś przy zameldowaniu, nie pamię tam ile, ale pokó j był z widokiem na morze i statki wycieczkowe w porannej mgle morza cieszył y oko przez cał e wakacje ))))))))
Turcja i klimat nie zawiodł y, spacerowaliś my, jeź dziliś my na wycieczki (znaleź liś my fajną agencję niedaleko hotelu, „zaprzyjaź niliś my się ” z wł aś cicielem i kupiliś my od niego wszystko, nigdy mnie nie oszukał , chociaż „fajny” bez okien autobus, któ ry zabrał nas z aquaparku rozbawiony)))))
Nie był em pod wraż eniem samego zwiedzania wiosek, prawie nie pamię tam niuansó w, ale był o banalnie nudno i oczekiwano wię cej...
Sam hotel jest mał y, jedzenie nie jest zł e, ale kelnerzy oczywiś cie nie dawali sobie rady (przynajmniej tak był o w 2008 roku, moż e to się zmienił o...)
Cał ą resztę pró bowali zł apać , a przynajmniej dowiedzieć się , jaka cudowna bestia tak przeszywają co piszczy. . . Znaleziona cał kiem przypadkiem. . . Cykada))))))))))))))
Ś mialiś my się dł ugo. Jeś li chodzi o gł oś noś ć emitowanego dź wię ku, powinien być przynajmniej hipopotam)))))
Ogó lnie dobrze wypoczę liś my. . .
Chociaż … czasami obsł uga pozostawiał a wiele do ż yczenia. Nie wahali się posprzą tać pokoju w naszej obecnoś ci, choć przeprosili, cią gle nie liczyli rę cznikó w. . . Kró tko mó wią c.
Nie byliś my szczegó lnie oburzeni, ale też nie pozwolili mu usią ś ć na gł owie.
Miasto mi się podobał o, mieszkał bym w takich letnich miesią cach))))