Dobry hotel dla osób szukających spokojnego wypoczynku?

Pisemny: 10 październik 2011
Czas podróży: 8 — 22 wrzesień 2011
Komu autor poleca hotel?: Na relaksujące wakacje; Dla rodzin z dziećmi
Ocena hotelu:
7.0
od 10
Oceny hoteli według kryteriów:
Pokoje: 6.0
Usługa: 8.0
Czystość: 7.0
Odżywianie: 9.0
Infrastruktura: 7.0
Ogó lne wraż enia

Cał kiem przyzwoity hotel dla Turcji z dobrym jedzeniem, normalnym personelem, spa. Poł oż ony w bezpoś redniej linii wzroku od wejś cia do parku narodowego i Jaskini Zeusa - wspaniał e miejsca dla mił oś nikó w przyrody i pieszych wę dró wek. Rezerwat ma gó ry, egzotyczną roś linnoś ć , kilka dobrze wyposaż onych plaż i rozwinię tą sieć dró g. Każ dego wieczoru w hotelu - muzyka na ż ywo. Nie ma animacji i nie ma potrzeby. Dwa skromne baseny. Doskonał e piwo Tuborg i lokalne wina. Niedrogie zakupy i dobry lokalny bazar w wiosce, przyzwoity wybó r markowych artykuł ó w dyskontowych w centrach wyprzedaż owych w pobliż u Sö ke. Ł adna miejscowoś ć wypoczynkowa Kusadasi. Mnó stwo niedrogich i smacznych owocó w, lokalnych win i dobrej oliwy z oliwek. Ale – zimne morze we wrześ niu, wypoż yczanie roweró w to szaleń stwo i nie ma sensu nawet chodzić na „sił ownię ”. Ale ś wietna darmowa ł aź nia turecka. Zadowoleni bę dą ró wnież fani darmowego internetu.

Hotel

Architektura hotelu nie jest niczym szczegó lnym, ś redniej wysokoś ci budynkiem w kształ cie litery T. Terytorium nie jest tak mał e, ale nie duż e. Dwa baseny (jeden na zewną trz, drugi mał y kryty w spa). Odkryty basen był uż ywany tylko 1 raz: nieciekawie, odpoczynek dla gł upich leniwcó w i dzieci. Tak, a nieogrzewana woda nie jest zbyt wygodna. Obok basenu jest szeroka trawiasta strefa z leż akami, stolikami, matami do leż enia itp. Ogó lnie wyglą da cał kiem ł adnie. Basen jest codziennie rano starannie czyszczony rę cznie „odkurzaczem”, a kiedy dzieci rozbił y stalową przegrodę , wieczorem natychmiast ją naprawiono.

Ró wnież przed hotelem znajduje się mał y parking na wypoż yczone rowery, ale zdecydowanie nie polecam ich zabierania: są to tanie nastoletnie rowery z peł nym zawieszeniem, któ re wydają się nigdy nie być serwisowane: nie był o nawet pompy (! ) do pompowania podnieś opony; Generalnie milczę o kluczach do dokrę cania ś rub.
Widać , ż e mechanizmy zmiany biegó w są zuż yte i na wpó ł zepsute, nie wyregulowane, hamulce ledwo dział ają , a na oś miu koł ach - jazda takim cudem po stromej drodze moż e zagraż ać ż yciu. Niemą drze pró bowaliś my jeź dzić tymi rowerami do Milliparku - i był o nam bardzo przykro, to był a tortura hiszpań skiej inkwizycji.

To zabawne, ż e kury i kurczę ta cał y czas pasą się na terenie hotelu, nikt nie pró buje ich prowadzić . No i oczywiś cie wszechobecne koty są po prostu wszę dzie.


Wewną trz hotelu liczba „stanowisk” jest doś ć duż a. Po pierwsze są to dwie nowoczesne „mię kkie” windy, któ re ró wnież wjeż dż ają do „piwnicy”, w któ rej znajduje się spa i sił ownia, o któ rych mowa poniż ej. Przestronna jasna jadalnia z barem i kilkoma salami ze stolikami na ś wież ym powietrzu. Przestronny salon z dywanami, sofami i osobnym barkiem (choć nie widział em, ż eby dział ał , ale nie jest to konieczne przy obecnoś ci dwó ch innych baró w).
Doś ć zaawansowane darmowe Wi-Fi (dla klientó w bez wł asnego urzą dzenia, pł atny dostę p z komputera hotelowego) - modemy wiszą w ró ż nych czę ś ciach hotelu, wię c podsieć z dobrym odbiorem (ł ą cznie do 6) moż na znaleź ć niemal wszę dzie, w tym w restauracji. Trzeba przyznać , ż e sieć bez hasł a (! ! ) z najbliż szej restauracji rybnej jest ł apana nawet na hotelowej plaż y. Hasł o do hotelowego Internetu moż na uzyskać w recepcji. Szybkoś ć jest ś rednia, w zasadzie pozwala na prowadzenie wideorozmó w przez Skype, ale czasami wideo moż e zostać przerwane. Na prostą rozmowę - aż nadto. Nawiasem mó wią c, szybko zauważ ysz, ż e niektó re strony (nie tylko te, o któ rych myś lisz) nie są dostę pne w Turcji. Cenzura.

Sala gier z tenisem stoł owym i boiskiem do siatkó wki za hotelem. Pił ki i pił ka do gry wydawane są bez problemó w. Fotel do masaż u (trochę zuż yty i pł atny).
W hotelu jest też mał y butik, ale z oczywistych wzglę dó w nie widzę sensu kupowania tam czegokolwiek.

O sił owni od razu moż na powiedzieć , ż e nie ma tam nic do roboty. Bardzo kiepski sprzę t, a co za tym idzie, ledwo sprawny. To duż y minus dla hotelu.

Ale spa jest już czymś wartym uwagi. Zajmuje prawie cał e „piwnicowe” pię tro, skł ada się z kilku gabinetó w masaż u, pokoju do aromaterapii, baru witaminowego, kilku saun, doskonał ej ł aź ni tureckiej z krytym basenem. Pracownik ł aź ni tureckiej, „kierownik” cał ego tego gospodarstwa domowego, stale dyż uruje na podł odze. Wykonuje ró wnież masaż e, peelingi i inne odpł atne zabiegi.


Hammam, kto nie wie, to ł aź nia turecka, rodzaj przestronnego marmurowego pokoju z „umywalkami” i chochlami do zalewania ś cian oraz centralnym „ł ó ż kiem”. Tam nie jest gorą co, jak w saunie - tylko ciepł o i wilgotno, moż na siedzieć godzinami. Tutaj asystent wykonuje mycie i inne pł atne zabiegi wodne.
Prosty dostę p do ł aź ni tureckiej i basenu - cał kowicie bezpł atny o każ dej porze dnia. Sauna wydaje się być pł atna, ale weszliś my kilka razy i tak - nikt nam nie przeszkadzał . Prysznice, toalety - to wszystko też tam jest.

Numer

Pokó j najzwyklejszy, z darmowym sejfem (chociaż z niego korzystaliś my, ale jakoś gł upio, czę sto zostawiają c pienią dze, telefony i drogą lustrzankę prosto na stole/w szufladzie – nikt oczywiś cie nie zamierzał kraś ć cokolwiek) , mał y telewizor LCD (zupeł nie niepotrzebny, bo „widzi” tylko okoł o 10 kanał ó w, z któ rych jeden to rosyjskie wiadomoś ci i z jakiegoś powodu izraelski dla rosyjskoję zycznych chrześ cijan).

Pomysł owy system z inteligentnym kluczem do pokoju: wł ą cza ró wnież urzą dzenia elektryczne i oś wietlenie, a jeś li drzwi nie są zamknię te, uruchamia się alarm w zamku drzwi.

Drzwi w szafie był y zepsute (nie zamknę ł y się ) i to jest w porzą dku.

Klimatyzacja to absolutnie niezbę dna rzecz, ale fajnie był oby mieć do niej instrukcję.
Musiał em dokł adnie wymyś lić , jak ustawić ż ą dany tryb (a jest ich wiele i w ró ż nych kombinacjach), wpisują c. Ten model nie został znaleziony w Internecie. Nie zapominaj ró wnież , ż e klimatyzator nie wł ą czy się , dopó ki nie zamkniesz drzwi balkonowych. Jest oczywiś cie minilodó wka.

Ł ó ż ko jest dobre, duż e, prześ cieradł o jest gł adkie "jedwabne", dwa grube koce "gofra", wszystko jest czyste.


Pomię dzy ł ó ż kiem a oknem udał o im się upchną ć nawet doś ć duż y i wygodny fotel. Istnieje ró wnież mię kka okrą gł a ł awka. Na balkonie stał y dwa plastikowe krzesł a, ale niestety nie mieliś my stoł u: korzystaliś my ze stoł u w pokoju.

Ł azienka - jak zwykle w niedrogich hotelach. Kabina prysznicowa - przy zamykanych hermetycznie drzwiach ciś nienie wody jest bardzo dobre, temperatura bardzo wysoka. Kilka markowych butelek ż elu pod prysznic i szamponu. Suszarka do wł osó w, telefon - to wszystko jest obecne. Nie ma problemu z papierem toaletowym.
Kosz na ś mieci w ł azience, jak prawie zawsze w hotelach, jest malutki i wcale nie jest przystosowany do tego, ż e bę dziesz jadł owoce w pokoju, pije przyniesione napoje, wyrzuca opakowania z rzeczy itp.

Któ ry numer wybrać - przekonaj się sam. Na przykł ad pokoje z widokiem na morze/gó ry bez zamykania drzwi balkonowych są bardzo gł oś ne ze wzglę du na bliskoś ć basenu i wieczorną muzykę.

Personel

Ogó lnie personel jest dobry, uprzejmy, uś miechnię ty, gotowy wysł uchać proś by, ż yczenia lub pomocy. Na naszą proś bę recepcjonista zadzwonił , aby wyjaś nić , kiedy minibus (dolmush), któ rego potrzebowaliś my, przejedzie w pobliż u, a nawet zamó wił go na okreś lony czas. Moż e też wezwać taksó wkę . Uwaga: nawet nie pró buj mó wić po rosyjsku, to nie jest „rosyjski” hotel. Wystarczy podstawowy angielski lub niemiecki.
Mł odzi kelnerzy w jadalni robią wraż enie – są bardzo zwinni, ledwo zdą ż ysz dokoń czyć posił ek, już zmywają naczynia, bł yskawicznie zmieniają poplamione obrusy, zrę cznie niosą cał e gó ry naczyń a przy tym dobrze wyszkolony. Barmani też są cał kiem dobrzy.


Co do napiwkó w: co 2-3 dni zostawialiś my na ł ó ż ku dolara z nosa. Pokojó wka na spotkaniu uprzejmie podzię kował a, ale trudno powiedzieć , czy wpł ynę ł o to na jakoś ć sprzą tania. Poś ciel i rę czniki zmieniano doś ć regularnie, podł ogę moż na był o lepiej umyć . Chciał am też , ż eby lustro w ł azience był o czyszczone przynajmniej od czasu do czasu.

W ostatnich dniach do skrzynki na napiwki w recepcji wsypano resztę , co wywoł ał o prawdziwe zdziwienie i wiele ciepł ych podzię kowań ze strony personelu. Jak mó wią , drobiazg, ale fajny.

Kontyngent

Doś ć zró ż nicowana. Rumuni, Niemcy, Holendrzy. Duż o Polakó w. Jak pó ź niej powiedziano nam poufnie, hotel jest „turecki” i „nie dla Rosjan”, co został o potwierdzone tylko w poł owie.
Odpoczywa tam naprawdę duż o Turkó w i chociaż na począ tku był a tylko jedna nasza para, pod koniec reszty „zasada” został a cał kowicie obalona – prawie jedna pią ta wszystkich goś ci był a już Rosjanami. Nawiasem mó wią c, obalono też starą oklepaną opowieś ć o „niecywilizowanych, zawsze pijanych i walczą cych Rosjanach”. Jeś li ktoś pił i awanturował się , to kompletnie bezmó zgich polskich nastolatkó w, dorosł ych Niemcó w i Holendró w, któ rzy ł apali się „na cał e trzy dni” za darmo alkohol. Wszyscy Rosjanie zachowywali się bardzo przyzwoicie i nie wyró ż niali się wś ró d normalnej publicznoś ci.

A Turcy na wakacjach all inclusive, jak się okazuje, doskonale wykorzystują nie tylko piwo, ale i znacznie mocniejsze drinki. Oto muzuł manie.

Odż ywianie

Jak już wspomnieliś my, jest to duż y plus dla hotelu. Jedzenie jest doś ć urozmaicone, smaczne, dania czę sto się zmieniają . Szczegó lnie duż y wybó r na obiad.

Opró cz dań gł ó wnych codziennie serwowane są pyszne zupy warzywne. Generalnie nacisk kł adziony jest na dania warzywne (choć mił oś nicy mię sa i ryb nie bę dą niezadowoleni) - jest ich duż o i czę sto nie wiesz, co wybrać . Bardzo przyzwoity wybó r ró ż nego rodzaju sał atek, sosó w i po prostu ś wież ych siekanych warzyw w ró ż nych kombinacjach. Zwariowani na punkcie obfitoś ci i gratisó w nowi goś cie czę sto zbierają ogromne talerze i zostawiają w rezultacie poł owę . Podczas gdy dzieci w Afryce gł odują.

Wybó r owocó w nie jest zbyt duż y, ale cał kiem wystarczają cy: arbuzy, jabł ka, gruszki, winogrona. Komu to nie wystarczy - idź do najbliż szego sklepu przy centralnym skrzyż owaniu, tam nic nie ma. A kto nie jest zbyt leniwy, ż eby iś ć na lokalny bazar, w ogó le dostanie nagrodę.
Ci, któ rzy lubią sł odycze, ró wnież się nie obraż ają : od obiadu zawsze jest co najmniej 6 rodzajó w ciast - „impregnaty” i wszelkiego rodzaju herbatniki, a takż e ogromny szykowny tort biszkoptowo-ś mietankowy, kilka sł odkich „nadzienia” - od miodu po dż em z pł atkó w ró ż . No oczywiś cie - jogurty, musli z mlekiem itp. Bardzo mocna gotowa turecka herbata z "tytanu", cał kiem przyzwoite napoje z kawy rozpuszczalnej w automacie.

Ś wież e tureckie pieczywo z chrupią cą skó rką i najdelikatniejszym biał ym mią ż szem to rozkosz i nieodzowny skł adnik na stole. Sami Turcy bardzo go kochają , jest tam sprzedawany na każ dym rogu.

Ogó lnie rzecz biorą c, nie ma absolutnie ż adnych problemó w z jedzeniem, każ dy goś ć bę dzie zadowolony.

Plaż a

Rę czniki plaż owe (rę czniki plaż owe) wydawane są w recepcji w dniu przyjazdu za darmo, ale nie zapomnij specjalnie o to poprosić.

Sam hotel (choć nie jest niczym ogrodzony) plaż a znajduje się okoł o stu metró w od hotelu, tuż obok domó w okolicznych mieszkań có w.

Plaż a jest bardzo mał a (choć miejsca był o zaskakują co dla wszystkich - a mił oś nikó w „zapeł niania miejsca” nie był o), piaszczysta. Ale tu nie da się wejś ć prosto do morza: betonowy falochron i dno z kamieni, po któ rym chodzenie jest bardzo bolesne; boli patrzeć na tych, któ rzy chcą się upewnić , zwł aszcza przy najmniejszej fali. Dlatego wchodzą z pontonu, co jednak nie stanowi ż adnego problemu, a nawet jest wygodne ze wzglę du na obecnoś ć pochył ych trapó w ze stopniami i porę czami.

Od okoł o 9 rano na plaż y dział a „minibar” - wynaję ci lokalni nastolatki nalewają (bezpł atnie) schł odzoną wodę , napoje gazowane lub piwo (Tuborg w butelkach) dla chę tnych. Oczywiste jest, ż e ta ostatnia jest szczegó lnie poż ą dana wś ró d wczasowiczó w; Panowie, polscy nastolatki wcale nie rozstawali się ze sł odką butelką.

Plaż a oferuje przyjemny widok (szczegó lnie o zachodzie sł oń ca) na gó ry i lasy są siedniego Milliparku i greckiej wyspy Samos.
W godzinach porannych moż na tu zobaczyć ł odzie opuszczają ce rejs z lokalnego „portu”.

Ale morze we wrześ niu, jak wspomniano wyż ej, jest chł odne, Polacy weszli przeż egnają c się - podobno piwo nie był o wystarczają co ciepł e, a na plaż ę nie wylano nic mocniejszego. Oczywiś cie organizm wcią ż szybko się do tego przyzwyczaja, ale mił oś nikom ciepł ego morza moż e się to nie podobać.

Odwiedzone zabytki

Wioska Guzelcamli

To, jeś li ktoś zapomniał , to wł aś nie tam znajduje się Twó j hotel : ). Cał kiem przytulna "pó ł kurortowa" osada typu miejskiego, ciekawa jeś li chodzi o ż ycie mieszkań có w. Jak wszę dzie nad morzem, skł ada się z wielu „willi”, czyli wiejskich domó w z wszelkimi udogodnieniami i obowią zkowym systemem sł onecznego podgrzewania wody. Domy są mał e, czę sto trzypię trowe, czyli na każ dym pię trze wszystkiego po trochu - tu kuchnia, tu salon, a tu sypialnia.

Prawie zawsze jest duż y balkon (czasami jego powierzchnia jest poró wnywalna z powierzchnią pokoju), czę sto nawet z moż liwoś cią postawienia grilla. Turcy bardzo lubią siedzieć na werandzie w dł ugim bujanym fotelu. Szczegó lnie czę sto wieczorami moż na je zobaczyć na balkonach cał ej rodziny. Na ogó ł wiedzą , jak ż yć.

Cał e osiedla, tzw. sitesi, zabudowane są takimi „willami”, każ da z wł asną nazwą i czę sto wł asnym ogrodzonym terenem z wewnę trznymi ś cież kami oś wietlonymi nocą . Czasami w takiej dzielnicy znajduje się „komunalny” basen, a domy niezmiennie zakopane są w zieleni i kwiatach - nie ma zwyczaju sadzenia ziemniakó w w pobliż u domu, nie jest to konieczne, a dział ki są malutkie, są czysto do dekoracji. Na wielu z tych domó w widnieją napisy „na sprzedaż ” lub „na wynajem”, ale zbudowano ich tak wiele, ż e bę dą sprzedawane przez kolejne 100 lat.
Każ de stanowisko wolne od melonó w i plantacji (gł ó wnie oliwek i mandarynek) jest zabudowane, któ re zajmują tutaj prawie cał ą ziemię . Opuszczone ziemie nie był y widoczne; jeś li witryna jest pusta, zwykle jest ró wnież sprzedawana do rozwoju.

Samo miasteczko jest mał e, ż ycie skupia się w centrum. Bardzo dogodna sieć minibusó w-dolmuszó w, dojeż dż ają cych do wszystkich okolicznych miast i wsi, zawsze z cennikiem wywieszonym w kabinie zrozumiał ym dla każ dego. Co wię cej, lokalni mieszkań cy zawsze chę tnie udzielą informacji, porad, wskaż ą drogę . Bardzo przyjaź ni ludzie.

Wieczorem spacerowanie po miasteczku jest cał kowicie bezpieczne nawet po najbardziej odległ ych ulicach - jednak nie ma tam wiele do roboty, bo jest ciemno i pusto. W centralnych kawiarniach i restauracjach Turcy lubią siedzieć na ulicy, lekkomyś lnie grają c w nieznane mi domino lub oglą dają c mecze pił ki noż nej, bo pił ka noż na jest tutaj bardzo szanowana.

Istnieje wiele bezpań skich kotó w i doś ć duż ych psó w, któ re jednak są cał kowicie nieagresywne.

W centrum jest wiele mał ych sklepikó w i sklepikó w, są też supermarkety - cał kiem wygodne do kupowania drobiazgó w. I obok centrum, jakoś na porannym spacerze, cał kiem nieoczekiwanie otworzył się prawdziwy turecki (nie dla turystó w) bazar z ogromną obfitoś cią najś wież szych i najtań szych owocó w, warzyw i przypraw.

Nawiasem mó wią c, mandarynki i granaty rosną na ulicach i nikt nie zabrania ich zrywania i jedzenia. Nawiasem mó wią c, tutejsze granaty są sł odkie, w przeciwień stwie do kwaś nego mię sa sprzedawanego w ojczyź nie.

Najwygodniej nie wymieniać pienię dzy (swoją drogą nie widzieliś my kantoró w w wiosce), tylko wypł acić je z karty. Aby to zrobić , w centrum, dosł ownie sto metró w od hotelu, znajdują się aż trzy bankomaty ró ż nych bankó w, w menu jest nawet rosyjski. W Kusadasi, Soke itp. oczywiś cie nie brakuje ani wymiennikó w, ani bankomató w.
W niektó rych miejscach moż na pł acić w obcej walucie, ale nie jest to akceptowane i jest to nieopł acalne - są tureckie liry, kropka.

Zaawansowani turyś ci mieszczań scy od razu wynajmują samochó d lub skuter, ale pamię tajcie, ż e opró cz pienię dzy trzeba mieć prawa. Nawet hulajnogi bez licencji nie dadzą , to sprawdzone. Nawiasem mó wią c, coraz czę ś ciej pojawiają się prawie bezgł oś ne skutery elektryczne.


Pewnego wieczoru, spacerują c w pobliż u jaskini Zeusa, przypadkowo trafiliś my na prawdziwe tureckie wesele, któ re odbył o się na zielonej ł ą ce, któ ra znajduje się pod patronatem lokalnej restauracji, starca, któ rego wł aś ciciela poznaliś my na ostatnim wyś cigu. Ciekawe, ż e na weselu jest ś wiatł o i muzyka, i toastmaster, a goś ci jest wielu, ale wszystkie stoł y są puste, nie ma smakoł ykó w - trzeba już przyjechać peł ny lub zamó wić sam na miejscu.

Millipark

Cudowne miejsce, o któ rym już wiele pisano.
Tutaj moż esz po prostu spacerować , oddychają c powietrzem przesyconym wieloma egzotycznymi roś linami, moż esz popł ywać na jednej z plaż lub wspią ć się na gó rę.

To prawda, ż e ​ ​ kwestia dostarczenia ciał a jest ostra. O smutnych doś wiadczeniach z hotelowymi rowerami już pisał am. W zasadzie moż na jeź dzić minibusem (czę sto tam jeż dż ą ) - pamię tajcie tylko, ż e minibus nie jeź dzi po cał ym pó ł wyspie, ale, jak rozumiem, do drugiej lub trzeciej plaż y. Nie bę dziesz duż o chodzić w upale. Moż liwe, tak jak my, któ rzy dzielnie rzucili się na kanion taksó wką , ale tanio nie jest, choć trzeba oddać hoł d: w taksó wce jeż dż ą ś wietne nowiutkie renaulty, a taksometr dział a prawidł owo.

„Kanion” to specjalnie zaprojektowany oficjalny szlak turystyczny z osobnym wejś ciem z drogi, znajdują cy się kilka kilometró w od wejś cia do rezerwatu. Szlak prowadzi pod gó rę z lekkim nachyleniem.

Bardzo pię kne, jest coś do zobaczenia i sfotografowania. Pamię tajcie tylko, ż e cał y szlak to 6 godzinny spacer w jedną stronę (przeszliś my maksymalnie poł owę i wró ciliś my z powrotem), a chmury much i gzó w nie pozwolą się zatrzymać (w okolicy cią gle buczenie milionó w owadó w). powietrze cał y czas), nieustannie usił ują c gryź ć cię w dowolnym otwartym miejscu - trzeba był o je cał y czas odpę dzać gał ą zką . Po drodze nie ma cywilizacji, jest zupeł nie opustoszał a, wię c jeś li dziki kot rzuci się na ciebie z gał ę zi - twoje problemy, trzeba był o jechać z grupą i przewodnikiem.
Po drodze opró cz pię knych gó rskich krajobrazó w moż na zobaczyć kanał y odprowadzają ce wodę w porze deszczowej, szereg zwierzą t aż do dzika (choć spotkaliś my tylko wiewió rkę ), kilka ź ró deł z wodą ź ró dlaną , malownicze i przeraż ają ce ciemnoś ci zakamarki lasu z jaskiniami, grotami i zwisają cymi klifami, szeroka gama roś lin (zbierany do domu przyjazny dla ś rodowiska liś ć laurowy, któ ry roś nie tu wszę dzie), a nawet… basen z bież ą cą wodą , wykuty w skale tuż przy drodze . Nigdy nie dotarliś my do samego kanionu...

O dziwo, ale po takim spacerze do samego hotelu szli i nic, nie zginę li.

Jaskinia Leuchtweiss Zeus

Ró wnież cudowne miejsce, poł oż one zaledwie kilka krokó w od hotelu i wejś cia do Milliparku. Zanurzaliś my się tam codziennie po morzu, wydaje się , ż e jest uzdrawiają ca woda. To prawda, ż e ​ ​ wejś cie na nią to pewien heroizm: woda jest zimna jak ló d.
Ale miejsce to jest doś ć popularne wś ró d turystó w, ludowy szlak tam nie zaroś nie.

Kusadasi

Miejsce jest nam już znane z poprzednich wycieczek, wię c po prostu wybraliś my się na spacer po mieś cie, zjedliś my lody i wypiliś my szklankę lavazzy w drogiej kawiarni na nabrzeż u (tej z czerwonymi poduszkami na krzesł ach), podziwianej nastę pny megaliniowiec, któ ry wpł yną ł do portu. No i oczywiś cie wybraliś my się na sł ynny bazar. Miasto jest z pewnoś cią przyjemne do ż ycia.

wstrzą sną ć


Jak to był o odwiedzić Kusadasi i nie zaopatrywać się w sł ynne sklepy! Już od samego rana „wezwali” minibusa do Syoki z recepcji i odjechali. Same centra wyprzedaż owe znajdują się w pobliż u miasta i są kompleksami w kształ cie litery U duż ych butikó w i supermarketó w; każ dy kompleks ma swó j wł asny numer: 1.2, 3 itd. Wewną trz każ dej „litery P” - stacje benzynowe, restauracje, bankomaty. Wszystko jest przemyś lane. Wybó r towaró w jest doś ć duż y, a rabaty się gają nawet 80%.
Istnieją zaró wno znane ś wiatowe marki, jak i tureckie dobrej jakoś ci. Jest nawet ogromny sklep z bielizną , w tym bardzo seksowną . Kupiliś my wszystko, co chcieliś my, a na koniec zjedliś my wspaniał y lunch w autentycznej tureckiej restauracji, gdzie zostaliś my przyję ci i obsł uż eni po prostu znakomicie, za co otrzymaliś my kró lewskie napiwki.

Prawdą jest, ż e po przejś ciu mniej wię cej pią tego kompleksu handlowego i widzą c szó sty w odległ oś ci okoł o kilometra na goł ej autostradzie bez ż adnych ś cież ek dla pieszych, byli nieco zdezorientowani, ale ś miał o ruszyli naprzó d, zawisani z wieloma paczkami, wzdł uż pobocza droga pod palą cym sł oń cem (nie zapomnij o czapce, inaczej moż esz się zbierać! ). Kupiwszy kolejną parę dż insó w Lee i markowy plecak do rozł adunku paczek z rzeczami w ostatnim kompleksie, przeszliś my na drugą stronę autostrady i podję liś my wł aś ciwą decyzję , by czekać na najbliż szego minibusa z napisem „Soke”, a od tam - prosto do domu, do samego hotelu, bo.
w Syoce znajduje się bardzo wygodna „stacja minibusó w”, któ re jeż dż ą do wszystkich okolicznych miast i wsi, a specjalna osoba obecna na każ dej takiej stacji uprzejmie podpowie, któ ry samochó d jechać . Jak widać nic skomplikowanego, wszystko dla osoby.

Aqua Fantasy


Ponieważ odwiedziliś my już prawie wszystkie inne wycieczki w poprzednich latach, tym razem postanowiliś my wzią ć bilety do parku wodnego, ponieważ ma wł asną sieć specjalnych minibusó w, któ re starannie zbierają turystó w, któ rzy kupili bilety ze wszystkich okolicznych hoteli i ich do domu wieczorem. Bardzo wygodnie.

Park wodny okazał się cał kiem na poziomie, w rzeczywistoś ci nie gorszy niż Wild Wadi w Dubaju. Jest też „leniwa rzeka”, po któ rej moż na powoli spł ywać wylegują c się na dmuchanym ringu, atrakcje wodne na niemal każ dy gust, w tym basen ze spektakularnymi falami i bogaty wybó r restauracji.
To prawda, w przeciwień stwie do Wild Wadi, obecnoś ć metalowego klucza z szafki i system pł acenia za usł ugi dodatkowe kartą magnetyczną nie są zbyt wygodne: na niektó rych atrakcjach są proszeni o wyję cie klucza z rą k, a nikt, oczywiś cie wejdzie do wody z kartą w ką pieló wkach.

Na same przejaż dż ki nie ma ż adnych narzekań – każ dy znajdzie coś dla siebie. Powiem tylko, ż e z pozoru nijaka „niebieska” fajka okazał a się najbardziej ekscytują ca, w któ rej spada się prawie dwukrotnie w pionie, czyli w zerowej grawitacji (panie nie są w stanie przejś ć bez krzyku). Dwie rury z mrokiem w ś rodku wyglą dają przeraż ają co tylko na pierwszy rzut oka - ale w rzeczywistoś ci nie ma nic specjalnego. Strasznie wyglą dają ce „ś cież ki”, po któ rych poruszasz się na specjalnym dywaniku, ró wnież nie dostarczają niczego specjalnego, z wyją tkiem wanny z wodą w twarz.

W parku znajduje się wiele oddzielnych „plaż ” z leż akami, dobrze udekorowany teren zatopiony w zieleni.

Jak powiedział em, bardzo dobry zestaw restauracji.
Smaż one ziemniaki z pepsi? Zapraszamy. Jedzenie jak czł owiek jest ró wnież dobre.


Wś ró d odwiedzają cych jest duż y procent Turkó w - oczywiste jest, ż e park wodny jest bardzo popularny wś ró d mieszkań có w. Wyglą dają bardzo ś miesznie, kiedy upijają się piwem w „mokrym” barze (tanim i wesoł ym) i pró bują tań czyć na ł awkach do zabó jczego boomu DJ-a. Swoją drogą , ten bar serwuje niezł y koktajl Sex On the Beach, polecam. Ale lepiej przyjechać pod nieobecnoś ć lokalnych tancerek disco, bo nie pozwolą ci siedzieć spokojnie.
Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał