Zwróciliśmy się do biura podróży, które nazywa się „w ostatniej chwili”. Urlop został ostro zaznaczony. Myśleliśmy, że nie możemy nigdzie iść. Dobrze zrobiony kierownik - szybko zorientowany na dostępne wycieczki, zaproponował wycieczkę. Pojechaliśmy do Kamieńca, Chocimia, Czerniowiec, Bakoty.