nie polecam

Pisemny: 30 marta 2013
Czas podróży: 19 — 29 marta 2013
Ocena hotelu:
4.0
od 10
Oceny hoteli według kryteriów:
Pokoje: 3.0
Usługa: 3.0
Czystość: 5.0
Odżywianie: 3.0
Infrastruktura: 3.0
Wszystko, co został o napisane w recenzjach z ostatnich lat o tym hotelu, jest prawdą . ) Zaró wno pozytywne, jak i negatywne.
Piszę o ś wież ych, codziennych wyciskach na receptę.


Przede wszystkim zdecydowanie radzę unikać touroperatora JoinUP, przynajmniej na Sri Lance. Na począ tek my, okoł o 40 osó b, wiele z dzieć mi, po mę czą cym dziesię ciogodzinnym locie, przedstawiciele tego biura z jakiegoś nieznanego powodu trzymaliś my się na nogach na lotnisku przez pó ł torej godziny, nie podają c absolutnie ż adnych informacji, jednocześ nie szybko wysył ają c tych, któ rzy zamó wili indywidualny transfer do hoteli. Potem wywieziono nas z lotniska i trzymano przez kolejne czterdzieś ci minut na ulicy mię dzy autobusami w charakterystycznej kolorystyce Joyne Apovskaya, wcią ż nie dają c ż adnego wyjaś nienia, z wyją tkiem „cześ ć , idź do hotelu, daj mi pię ć set paczek! ”. Potem przyjechał dokł adnie ten sam autobus, do któ rego w koń cu nas zał adowano i zabrano.
Autobus był praktycznie bez klimatyzacji, to znaczy był a, ale wł ą czał a się co 15 minut na pó ł minuty. Poproszony o normalne wł ą czenie klimatyzatora kierowca i przewodnik autobusu odpowiedzieli, ż e klimatyzator dział a. Wielu w tej komorze gazowej (na Sri Lance nawet w nocy temperatura bardzo rzadko spada poniż ej +26, a nawet 40 osó b w autobusie) zachorował o, ale przewodnik autobusu nie był zainteresowany, interesował go jedynie otrzymanie wskazó wka przy rozł adunku z autobusu. Ogó lnie trzy i pó ł godziny przed hotelem był poważ nym testem na zdrowie. Po zł oż eniu skarg do przewodnika hotelowego w drodze powrotnej serwowano autobus, w któ rym klimatyzator był ustawiony na 16 stopni i wcale się nie wył ą czał.
Nasi znajomi zarezerwowali wycieczkę z hotelowego przewodnika, aby zobaczyć pł etwale bł ę kitne - trzy godziny przed ł odzią , potem cztery godziny na ł odzi na otwartym morzu, potem kilka godzin tam iz powrotem w oceanie i z uś miechem „przepraszam, wieloryby nie popł ynę ł y dzisiaj” w przeciwnym kierunku, dla cał ej zabawy – 450 dolaró w za dwoje. Podsumowują c: jeś li Twó j touroperator na Sri Lance nazywa się JoinUP - poszukaj innej wycieczki.

Hotel.

Hotel pozostawia bardzo ambiwalentne i sprzeczne wraż enia. Przy wejś ciu uderza fakt, ż e hotel ma jakieś terytorium, poza tym jest pię kny i zadbany. Po przyjeź dzie o 8 rano obsł uga hotelu w recepcji z uś miechem wysł uchuje sł ó w przewodnika autobusowego (cześ ć , JoinUP), ż e za wczesne zameldowanie trzeba dopł acić.2000 rupii od osoby, odczekać.15 minut do przewodnik autobusowy w koń cu odjeż dż a swoim autobusem, gdzie czeka na niego reszta turystó w, po czym biorą turystó w numerami, wcale nie ż ą dają c pienię dzy.
Pokoje, a wł aś ciwie cał y hotel, są nę dzne. Wszystko jest stare, porysowane, nieś wież e i nie nowe. Poś ciel i rę czniki są strasznie szare, zuż yte i wyprane, nie ma sensu prosić o zmianę - przyniosą te same, wię c wraż liwi muszą przynieś ć kilka rę cznikó w z domu. Ł ó ż ka są okropne, ł azienka jest po prostu okropna. Klimatyzator pracował na chł odzenie kilka godzin dziennie, przez resztę czasu napę dzał gorą ce powietrze, tylko jeden dział ał przy wentylatorze sufitowym, maksymalna prę dkoś ć , przy któ rej leż eć pod nim był o po prostu niebezpieczne. Woda z prysznica nie spł ywa normalnie, w ł azience jest stale wilgotno i ż yją wszelkiego rodzaju gryzą ce owady. Ż yją też w ł ó ż ku. Od pierwszego do ostatniego dnia szli pogryzieni, pomimo wszystkich ś rodkó w odstraszają cych. Jednocześ nie, jeś li oddalisz się na pię ć metró w, wszystko jest pię kne i mił e dla oka.

Personel hotelu jest bardzo dziwny. Po zameldowaniu okazał o się , ż e w pokoju nie ma sejfu.

Zrobił okrą gł e oczy i obiecał przynieś ć . Godzinę pó ź niej zszedł em do recepcji, aby przypomnieć , zrobił em okrą gł e oczy i obiecał em, ż e natychmiast przyniosę . Pó ł godziny pó ź niej wyszedł , znalazł jakiegoś kierownika, któ ry sam pię ć minut pó ź niej przynió sł sejf do garbu. Po 5 godzinach, gdy zasnę liś my, ekipa mechanikó w zaczę ł a przebijać się przez drzwi z napisem „nie przeszkadzać ”, aby dowiedzieć się , co jest nie tak z naszym sejfem. I tak we wszystkim. Osobna piosenka - pracownicy przy barze. W cią gu dnia biegają mię dzy leż akami przy basenie, przeszkadzają wczasowiczom „napijesz się? ”, przyjmują zamó wienie i znikają na pó ł godziny. Przynoszą zamó wienie, nie biorą pienię dzy, jak pó ź niej, proszę pana, pó ź niej. A „pó ź niej” okazuje się , ż e wypił eś nie jedną butelkę piwa, ale dwie. Albo nie zapł acił za jakiś wczorajszy koktajl. Albo coś innego. I wszyscy robią okrą gł e oczy. Ogó lnie - pł acić od razu w barze, ale w barze zł oż yć zamó wienie i stać nad duszą , aż to zrobią , i nosić to sam, w przeciwnym razie moż esz dł ugo czekać na zamó wienie.
Pewnego wieczoru czekał em 40 minut, potem przyszedł em do baru i zapytał em gdzie i kiedy. Zrobili okrą gł e oczy i poprosili o czekanie. Odczekał em kolejne 20 minut i poszedł em do pokoju, bo zachorował em. Skandal jest bezuż yteczny - po prostu nie rozumieją , czego od nich chcesz. Sprzą tanie też dziwne, pierwszego dnia zostawił em sto napiwkó w, był o normalnie, potem jakoś nie wzię li pienię dzy i nie zmienili rę cznikó w, nie zostawili pienię dzy - dobrze wyczyś cili, zranili ł abę dzie. Faceci, któ rzy dostarczają rę czniki przy basenie, mają zwyczaj od niechcenia gł askać odpoczywają cych mę ż czyzn po nogach i udach, co też nie przynosi wiele radoś ci.

Wzię li tylko ś niadanie. Nie bę dę oceniać , jakie obiady i kolacje mogą być z takimi ś niadaniami, ale ś niadania był y, no có ż , za ubogie asortymentowo. Omlet, fasola, kieł baski, trochę ziemniakó w, kilka miejscowych dziwnych kaszek, kilka workó w curry...
ś wież e warzywa wcale nie był y ś wież e, przedwczoraj zdarzał y się wypieki, sera w ż adnej formie nie był o, mię so był o dopiero pierwszego ranka, sok w poł owie skrzynek był bardzo rozcień czony - zabarwiona woda. Jest oczywiś cie moż liwe. Kiedyś w omlecie znalazł em kawał ek grubego drutu o dł ugoś ci okoł o dwó ch centymetró w, poszedł em do kierownika restauracji, ż eby to pokazać , zrobił okrą gł e oczy, zabrał drut ...i to wszystko, nawet nie przeprosił.


Basen jest za mał y, nie moż na był o normalnie pł ywać . Ale moż na podpł yną ć prawie do baru, zamó wić i wypić trochę na boku. Dokł adnie i dobrze wyczyś ć basen. Zawsze jest wystarczają co duż o leż akó w, przez wię kszoś ć czasu poł owa jest wolna. Cienia też jest doś ć , choć czasem kokosy z palm spadają wprost na wczasowiczó w, a raz gruba gał ą ź nagle oderwał a się od pnia i spadł a prosto na spokojnie opalają cą się kobietę . Wszystkim wystarczą też gryzą ce w trawie i piasku owady.
Zdrowy, dł ugi brą zowy wą ż ż yje w korzeniach jakiegoś drzewa, któ re czasami wypeł za na pł yty schodó w prowadzą cych do basenu, by wygrzewać się na sł oń cu. Monitoruj jaszczurki, kameleony, gekony, wiewió rki - po prawej iw wystarczają cej iloś ci i asortymencie, pewnego wieczoru w windzie ropucha skoczył a na mnie z sufitu.

Najszykowniejsza plaż a, któ ra znajduje się przed hotelem, po prawej stronie do laguny, po lewej stronie do restauracji. Jednak czwartego dnia zaczę ł o mocno padać i wszystkie ś mierdzą ce rzeki wpadł y do ​ ​ morza, w wyniku czego wzdł uż wybrzeż a utworzył a się ś mierdzą ca ż ó ł ta piana na kilkadziesią t metró w. Pł ywanie stał o się niemoż liwe, a i tak moż na był o wejś ć do morza dopiero po 14:00-14:30, kiedy wiatr i prą d doganiał y ś wież e warstwy wody.

Pierwszego wieczoru zjedliś my kolację w najbliż szym Sun Flower, po czym przeklinaliś my się , jak iś ć do restauracji, w któ rej nawet krewetki mogą zostać zepsute przez gotowanie i ogó lnie komunikować się z lokalnymi mieszkań cami pracują cymi wokó ł restauracji (Nixon, Lala, itp. ) Nie wyobraż am sobie, jak moż na zepsuć danie takie jak krewetki? I jak moż esz mieć cokolwiek wspó lnego z ludź mi, któ rzy mają czerwone, przekrwione oczy, takie jak Nixon? Zwł aszcza jeś li wspaniał a osoba i przewodnik Nuvan mieszka i pracuje w są siedniej Bentocie, o któ rej pisał am w ostatniej recenzji, do któ rej z nową energią zachę cam do kontaktu w celu organizowania wycieczek i wyjazdó w. Jeś li jednak komuś wydaje się , ż e 3800 rupii za wycieczkę do wodospadó w na tuk-tuku lub 1000 za kilogram mango lub 300 za ananasa to norma, to nie moż na się dokł adać i poddawać woli miejscowi.
Od drugiego wieczoru jedliś my u Sasiki, byliś my w 90% usatysfakcjonowani i szczę ś liwi, pod koniec wakacji rozmawialiś my z parą , któ ra najpierw trafił a do Sasiki, a potem do Fresh, gdzie jedli obiad do koń ca wakacji, ż e jest tam jeszcze lepiej.

Od poł owy do trzech czwartych goś ci hotelowych to „nasi ludzie”, czyli rosyjskoję zyczni. To jest jednocześ nie dobre i niezbyt dobre. Dobrze, ż e moż na znaleź ć towarzystwo do rekreacji i wycieczek, a generalnie nie jest to takie nudne. Szkoda, ż e ​ ​ domyś lnie stosunek miejscowych do ciebie bę dzie jak rosyjskoję zyczny. W szczegó lnoś ci nie jest dla mnie bardzo jasne, dlaczego przelatuję.7500 kilometró w, aby spró bować zasną ć o wpó ł do jedenastej w nocy, kiedy w hotelowym lobby miejscowy muzyk gł oś no i bez ż adnych podstaw sł uchu i gł osu wrzeszczy o dowó dcy batyanu albo kieliszek wó dki na stole, bez zrozumienia siysli, ale starają c się jakoś zadowolić publicznoś ć . Swoją drogą , o rozrywce. W wię kszoś ci ograniczają się do powyż szego, czasem muzycy wypadają nieco lepiej iz nieco innym repertuarem.
Raz w tygodniu przychodzi zaklinacz wę ż y, ciekawie jest zobaczyć raz. W pią tki i soboty gdzieś w Bentocie, na przeciwległ ym brzegu zatoki, okoł o 15 kilometró w, odbywają się mega-dyskoteki, moż na jechać . Jednak ze wzglę du na kształ t podkowy hotelu, dź wię k dyskoteki dochodzi przez wodę i jest tak skupiony, ż e daje wraż enie, ż e jesteś już w dyskotece. A w pokoju sł yszalnoś ć jest maksymalna.


Podsumowują c: spę dziliś my bardzo udane wakacje, któ rych ani miejscowi, ani personel hotelu nie mogli zepsuć , mimo ż e doł oż yli wszelkich starań , aby to zrobić . Gdybym począ tkowo nie miał a ochoty brać wszystkiego na ł atwiznę i nie psuć sobie wakacji drobiazgami, hotel The Palms mó gł by bardzo i na bardzo dł ugi czas zepsuć mi humor. Ponieważ zaró wno sam hotel, jak i personel oraz specyfika podejś cia personelu do swoich obowią zkó w i urlopowiczó w w ż aden sposó b nie sprzyjają przyjemnemu i komfortowemu pobytowi.
W The Palms trzeba nieustannie walczyć o przyjemny i komfortowy pobyt, walczyć do tego stopnia, ż e ​ ​ nie wiadomo już , czy moż na to nazwać wakacjami. Wię c w ogó le go nie polecam.
Tłumaczone automatycznie z języka rosyjskiego. Zobacz oryginał