Mam nadzieję, że pracownicy tego „cudownego” biura podróży nie skasują od razu mojej wiadomości i jeszcze kilka osób przeczyta o zaniedbaniach i lekceważeniu tego biura wobec klientów. Wszystko zaczęło się całkiem nieźle – ciekawa historia przewodnika w autobusie w drodze do Ostatki, wizyta w pięknym klasztorze Borisoglebsky i dość zabawna impreza polegająca na spaleniu na miejscu wypchanego zapusty, potem zaczyna się najciekawsze.