Wpadliś my tylko, ż eby się rozejrzeć , a kiedy pró bowaliś my wyjś ć , sprzedawcy byli kompletnie zdenerwowani. W jednej chwili zostaliś my otoczeni: jeden stał w przejś ciu, drugi chwycił nas za rę kę i pocią gną ł z powrotem. Prosiliś my, ż eby nas puś cili – na pró ż no, mruknę li tylko: „Kup najpierw”. Trzymali nas tak przez dwadzieś cia minut! Musieliś my kupić coś drogiego, a jakoś ć towaru jest ewidentnie bardzo sł aba.→
brak komentarzy |
zostaw komentarz