Recenzja biura podróży (Moskwa)

nasz magiczny miesiąc miodowy

Autor:
Data zakupu usługi: 16 sierpień 2010
Pisemny: 19 listopad 2010
2.0
Biuro podróży: (Moskwa)
Typ usługi: пакетный тур

Dzień dobry panowie!

Chcieliśmy dobrze odpocząć w Turcji po naszym ślubie. Zwróciliśmy się do lokalnego biura podróży, które współpracowało z Pegasusem. Nie wiedzieli wtedy, że 12 godzin lotu zamieni się w ciężką pracę. Tak, to z Irkucka, ale mamy jeszcze pół dnia na dojazd do Irkucka. A przybywszy do Turcji, nie znając tureckiego z skromnym angielskim, nadal nie jest łatwo to rozgryźć. Ogólnie droga nie była łatwa i naprawdę zepsuła pierwsze wrażenie.

Gdy dotarliśmy na miejsce po 2 godzinach jazdy autobusem do Alanyi. Wreszcie westchnęliśmy, cieszyliśmy się, że odpoczniemy od drogi. Ale to nie jest takie proste. Zameldowanie do pokoi od 14.00. I dotarliśmy o 8 rano. Nie dość, że nie byliśmy nigdzie nawet chwilowo schronieni, to jeszcze nie tłumaczyli i nie witali nas z otwartymi ramionami. Nasz klimat w tym czasie był inny, byliśmy po drodze, chcemy się przebrać i umyć.

Ale powiedziano nam, że zameldowanie odbywa się dopiero o drugiej i rób, co chcesz. Oczywiście organizator wycieczek milczał na ten temat. Na szczęście w hotelu Timo jest jeszcze 5* i nadal mogliśmy zostawić torby i przebrać się w szatni sauny.

Po przebraniu się, zmęczeni na koniec, udaliśmy się na plażę, chcieliśmy zobaczyć morze, ale uspokoiwszy się trochę, długo błąkaliśmy się po hotelu.

Potem zjedliśmy i wreszcie, O BOŻE, zadomowiliśmy się. Do pokoju nie mam żadnych skarg, wszystko jest czyste, schludne, balkon, duże łóżko, telewizor, działający klimatyzator i mini-barek z wodą i za darmo. To było zadowolone. Nie było więcej skarg.

Następnego dnia wpadliśmy na drugą przynętę Pegasusa. Walne zgromadzenie i sprzedaż wycieczek. My, po zbadaniu plaży, zdaliśmy sobie sprawę, że będziemy się tu nudzić przez tydzień, zdobyliśmy aż 4 z nich. Dwie na jachcie, żadnych skarg. Ale wycieczka na zakupy i pamukkale są po prostu okropne. Zakupy okazały się dla nas bardzo kosztowną przyjemnością, a właściciel wszystkich sklepów okazał się taki sam jak hotel.

Nie podobało nam się to. Potem poszliśmy na trawertyny pamukkale, to tylko cichy horror, upał, jechać daleko, wyjechaliśmy w nocy, przed przyjazdem nagle okazało się, że nie wolno tam pływać od 1995 roku, tak się z nami rozwiedli. Potem, w upale, szliśmy długo do jakiegoś parku, był w nim basen Kleopatry, który okazał się, no cóż, tylko zieloną latarnią morską. Nie mogliśmy tego znieść, poszliśmy na ławkę i głupio napiliśmy się piwa.

Więc panowie, nigdy nie zadowalajcie się pumukkale i nawet nie myślcie o robieniu zakupów.

Z poważaniem, żabo-podróżnik z Ułan-Ude